Zwieńczeniem i głównym faworytem "maratonu hiszpańskiego" była hiszpańsko-brytyjska animacja Chico i Rita. Osadzona w Hawanie w 1948 roku historia namiętnej miłości muzyka i piosenkarki urzekła mnie całkowicie. Bohaterowie muszą przebyć pół świata i szmat czasu, aby się w końcu odnaleźć.Sama fabuła nie wydaje się być niczym szczególnym, jednak fantastyczne obrazy i świetna muzyka, rekompensują widzom prostotę filmu. Hawana pokazana jest tak pięknie, że z trudem możemy uwierzyć, że oglądamy film animowany. Animatorzy zadbali o każdy szczegół i włączyli do akcji rozmaite osobistości filmu i muzyki, takie jak Humphrey Bogart, Estrella Morente, Chano Pozo i wielu innych.
Film Chico i Rita jest niesamowicie zmysłowy. Dajemy się uwieść kubańskim i nowojorskim rytmom, a biodra same zaczynają się kołysać w rytm muzyki. Z kina wychodzimy uśmiechnięci, zrelaksowani i rozmarzeni. Czego więcej potrzeba?
o! To chyba to, czego mi potrzeba na te jesienne, zimowe chwile :) Dziekuje! :)
OdpowiedzUsuńPolecam, polecam! :)
OdpowiedzUsuń