poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Trzej muszkieterowie

"Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!" To chyba jedno z najbardziej popularnych haseł, które znają nie tylko fani literatury Dumasa, ale także wielbiciele filmów płaszcza i szpady. Hasło to rozbrzmiało na szklanym ekranie po raz kolejny w najnowszej superprodukcji Paula W.S. Andersona.

Ciężko opisać jego najnowszy film. Dzieje sie w nim tak dużo, że miałam problem z nadążaniem za fabułą. Jeżeli dobrze zrozumiałam kardynał Richelieu (idealny do tej roli Christoph Waltz) knuje spisek i planuje wojnę z Anglią. Książę Buckingham (Orlando Bloom w roli negatywnej) knuje swój spisek razem z Milady (Milla Jovovich). Tymczasem Atos, Portos i Aramis, do których dołącza młody i wojowniczy D'Artagnan, walczą o honor króla Ludwika XVI i jego żony,
królowej Anny.
Mogłoby być interesująco, gdyby nie przerost formy nad treścią. Efekty specjalne, sceny walki i nagłe zwroty akcji  nie są atutem, a wielką wadą Trzech muszkieterów. Aktorzy zostali przyćmieni przez jarmarczne widowisko, przez co postaci wydają się płaskie i szablonowe.

Film wbrew pozorom jest nudny i przewidywalny. Może to być jeden z tych obrazów, które powstają jedynie dla pieniędzy. Niestety okazał się klapą, która nie zostawia po sobie nic prócz rozczarowania i zmarnowanego potencjału. Bardzo słabe kino.


Moja ocena: 2/10

Tytuł: Trzej Muszkieterowie
Tytuł oryginalny: The Three Musketeers
ReżyseriaPaul W.S. Anderson
Występują: Christoph Waltz, Orlando Bloom
Czas trwania: 1:50
Premiera polska: 14.10.2012

Wichrowe Wzgórza


Powieść Emily Brönte od początku była dziełem kontrowersyjnym. Według XIX-wiecznych krytyków dzieło, w którym postępowanie bohaterów jest dwuznaczne i, z moralnego punktu widzenia, nie zawsze słuszne, zasługuje na osąd ze strony autora. A czasem na potępienie. Brönte natomiast ukazała swoich bohaterów bardzo obiektywnie, bez moralizatorstwa i krytycznej oceny ich zachowań. Wywołało to fale krytyki, a Wichrowe Wzgórza uznano za powieść zbyt ponurą jak na tamte czasy.

Najbardziej znaną i całkiem udaną adaptacją jest film Petera Kosminsky’ego z 1992 roku z Ralphem Fiennesem w roli Heathcliffa i Juliette Binoche w roli Cathy. Kiedy usłyszałam, że Andrea Arnold, reżyserka Fish Tank, pracuje nad kolejną ekranizacją spytałam: po co? Jednak zaintrygowało mnie obsadzenie czarnoskórego aktora w roli Heathcliffa i pomyślałam, że może będzie to bardzo oryginalna adaptacja. Nie myliłam się. Wichrowe Wzgórza Andrei Arnold to o wiele mroczniejsza i bardziej surowa wersja prozy Brönte.


Arnold skupiła się na dzieciństwie Cathy i Heathcliffa. Nie oszczędza widza ukazując ciężkie życie Heathcliffa, który na własnej skórze doświadcza jego trudów. Jako znajda o odmiennym wyglądzie jest szykanowany przez Hindleya i resztę domowników. Jedyną przyjaciółkę ma w otaczającej go naturze oraz w Cathy. Niestety ona także się od niego odwróci, co zaważy na losach całej rodziny.
Piękne zdjęcia i brak muzyki wprowadzają widza w bezduszny i posępny świat wrzosowiska, gdzie człowiek jest kompletnie zdany na łaskę natury. Przegrywa z deszczem, wiatrem, błotem, ale też dotkliwie ją niszczy. Jednak pomimo ludzkiej interwencji natura żyje własnym, odmiennym rytmem.

Dojrzewanie bohaterów Arnold ukazała mrocznie i surowo, jednak powrót dorosłego Heathcliffa (James Howson)i jego spotkanie z zamężną Cathy (Kaya Scodelario) wydało mi się dosyć sztuczne. Patetyczne słowa i czyny tylko przedłużały statyczność filmu, co pod koniec było już nie do zniesienia. Jednak film Arnold zostawia po sobie jakiś ślad. Widz wraca do obejrzanych scen i rozmyśla nad smutnym losem bohaterów. Jedno jest pewne: jedni ten film znienawidzą, inni go pokochają. Na pewno nie zostawi nikogo obojętnym.



Moja ocena: 6/10

Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Tytuł oryginalny: The Wuthering Heights
ReżyseriaAndrea Arnold
Występują: James Howson, Kaya Scodelario
Czas trwania: 2:08
Premiera polska: 20.04.2012

piątek, 6 kwietnia 2012

Anonimus


Czy Szekspir istniał naprawdę? Pomimo, że zmarł niemal 400 lat temu, jego twórczość nadal zachwyca i inspiruje. Krytycy literatury tłumaczą ten fenomen faktem, że bohaterowie jego sztuk są bardzo prawdziwi i pomimo upływu lat, ponadczasowi. Czy taki geniusz mógł być oszustem?

Jest wiele teorii na temat autentyczności dzieł Szekspira. Niektórzy twierdzą, że wszystko, co napisał wyszło spod pióra współczesnego mu twórcy, Christophera Marlowa. Według innych dzieła takie jak Makbet czy Król Lear były owocem pracy kilku pisarzy i poetów. Virginia Woolf rozważała, co by było, gdyby Szekspir miał siostrę… Tylko, która z teorii ma w sobie chociaż ziarno prawdy?

Szekspir i jego sztuki zainspirowały wielu twórców filmowych, którzy próbowali przełożyć je na język srebrnego ekranu. Jednym z najbardziej znanych propagatorów Szekspirowskich dzieł wśród filmowców jest bezsprzecznie Kenneth Branagh, który sam wyreżyserował, ale także zagrał w kilku ekranizacjach dzieł mistrza. Niektórzy twórcy podeszli do Szekspira bardzo nowocześnie, jak choćby Buz Luhrmann, który Romea i Julię przeniósł do współczesnej Verona Beach. Zakochany Szekspir Johna Maddena opowiadał o życiu brytyjskiego pisarza, ale dopiero Anonimus prowokacyjnie podważa jego autentyzm.

Hrabia Edward de Vere pisze, bo nakazuje mu to jakiś wewnętrzny głos. Na papierze ożywają stworzeni przez niego bohaterowie i wtedy hrabia czuje się spełniony. Niestety na jego stanowisku nie przystoi zajmować się takimi błahostkami. Dlatego postanawia przekazywać swoje sztuki prawdziwemu pisarzowi, który ma je sygnować swoim nazwiskiem. Układ wydaje się prosty, ale pewne okoliczności sprawią, że życie bohaterów filmu przerodzi się w prawdziwy dramat.

Film Rolanda Emmericha obejrzeć warto, aby spojrzeć na autora Snu nocy letniej z całkiem odmiennej perspektywy. Mnogość postaci i wątków na początku może zniechęcać, ale stopniowo wdrażamy się w skomplikowany świat dworu i teatru elżbietańskiego. Na szczególną uwagę zasługuje rola Rhysa Ifansa, który portretuje hrabiego de Vere. Trudno uwierzyć, że kilka lat temu ten sam aktor zagrał szalonego współlokatora Hugh Granta w Nothing Hill.

Wpływ na życie i sztukę może mieć wszystko. Purytańska żona, przybrani rodzice, znienawidzony przyrodni brat czy sama królowa Elżbieta I. Czasem jest to także zwykły przypadek. Osoby i zdarzenia targają życiem hrabiego, aż w końcu zapomina kim naprawdę jest. Jedynie w swoich sztukach może wyrazić własne poglądy i przekazać część siebie. Niestety, nigdy ich nie podpisze. Nikt nie pozna jego imienia i nazwiska pomimo, że jego sztuka wstrząśnie fasadami brytyjskiego dworu i poruszy serca zwykłych obywateli. Nie jego będą wspominać wieki później, ale pewnego oszusta zwanego William Szekspir. Smutne, prawda? 

Jednak Anonimus to tylko film, wytwór wyobraźni. Ale gdyby tak było naprawdę, czy zmieniło by to nasze postrzeganie Szekspira i jego dzieł? Może nazwisko nie jest tak ważne, jak sztuka, którą po sobie zostawił. W końcu czytamy w Makbecie, że "życie jest powieścią idioty, pełną wrzasku i wściekłości, lecz bez krzty sensu".



Moja ocena: 6/10


Tytuł: Anonimus
Tytuł oryginalny: Anonymus
ReżyseriaRoland Emmerich
Występują: Rhys Ifans, Vanessa Redgrave
Czas trwania: 2:10
Premiera polska: 11.11.2011

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...