poniedziałek, 29 lipca 2013

"Consuming Spirits" reż Chris Sullivan

Festiwal Filmów Animowanych odbył się w tym roku w Poznaniu już po raz szósty! Nie wierzę jak ten czas leci, ale cieszę się, że byłam z Animatorem od samego początku. Festiwal ruszył w 2008, a ja miałam wtedy wielki zaszczyt i przyjemność relacjonować przebieg Festiwalu dla portalu Gildia.pl. To był niesamowity czas! Udało mi się przeprowadzić wywiad z Mariuszem Wilczyńskim, rozmawiać z panem Witoldem Gierszem, no i oczywiście obejrzeć tuziny niesamowitych filmów polskich, jak i zagranicznych twórców. Jeżeli dla kogoś animacja to tylko Disney, Pixar i Cartoon Network, nie wie, co traci i koniecznie musi przyjechać do Poznania, aby zmienić zdanie.

W tym roku obejrzałam zwycięski film pełnometrażowy Consuming Spirits i to skłoniło mnie do napisania tego, jakże sentymentalnego posta.




Film jest kroniką życia trzech osób mieszkających w miasteczku Magguson, które pracują dla lokalnej gazety. Gentian Violet, Victor Blue i Earl Gray zdają się być dobrymi znajomymi, ale okazuje się, że mają za sobą diaboliczną przeszłość, związaną z interwencją służb socjalnych i domem dziecka. W filmie są trzy różne warstwy wizualne: papierowe rysunki oddają wspomnienia bohaterów, wycinanki ukazują czas obecny, a modele w odpowiedniej skali ukazują krajobraz. 
www.animator-festival.pl


Chris Sullivan zdaje się mówić, że consuming spirits (ang. spożywanie alkoholu) było główną przyczyną rozpadu rodziny i późniejszych tragicznych wydarzeń. Zagubieni bohaterowie próbują za wszelką cenę odnaleźć się w dorosłym życiu, ale przeszłość dosięga ich na każdym kroku. Autor łączy dziecięce wspomnienia i ponurą teraźniejszość w gorzką, bardzo smutną całość.

Swoistym leitmotivem filmu jest postać jelenia, który może być symbolem małżeńskiej zdrady, ale też rozpaczy i wolności. Film nie jest łatwy w odbiorze. Trwa 2 godziny i przez cały ten czas praktycznie nic się nie dzieje, a akcja toczy się niespiesznie. Consuming Spirits zasiał we mnie pewien rodzaj smutku, ponieważ historie w nim pokazane mogły przydarzyć się każdemu. Sullivan swoim filmem tylko potwierdza, że człowiek nie jest w stanie oderwać się od przeszłości. Ona towarzyszy nam przez całe życie, aby znienacka porwać nas w swoje mgliste odmęty. Consuming Spirits nikogo nie pozostawi obojętnym.


CONSUMING SPIRITS / CHRIS SULLIVAN / 2013 /125’



czwartek, 18 lipca 2013

Plan czytelniczy vol. II/ Lato...

  • Dziś wstałam rano z przekonaniem, że już jest piątek. W pracy jednak okazało się, że do piątku jeszcze daleko, nie mówiąc już o sobocie. Na szczęście perspektywa przeczytania kolejnych książek i obejrzenia kolejnych filmów była na tyle pocieszająca, że czwartek jakoś zleciał i mam nadzieje, że tak samo będzie z piątkiem. Za to weekend na pewno będzie trwał w nieskończoność... ;)

A tu kilka czwartkowych złotych myśli:









  • Z pierwszego planu czytelniczego udało mi się przeczytać cztery książki, ale doszły do niego dwie nowe. A książki o Poznaniu leżą nadal nieruszone. Chyba jednak poczułam w końcu wakacje, bo wszystko, co związane z pracą, kursami wszelakimi i ogólnie obowiązkami odkładam na bok. Teraz tylko pragnę zanurzyć się wyimaginowanym świecie, który mogę znaleźć na przykład na stronicach Gwiezdnego Pyłu Gaimana. Do tego jeszcze zajadać lody, owoce i wystawiać twarz do słońca. Na razie nie mogę niestety liczyć na jakiś urlop, więc korzystam z każdej wolnej chwili, by cieszyć się tą krótką słoneczną pogodą. Dlatego właśnie teraz zjem lody z malinami! A Wy jak korzystacie z lata w mieście? 

Plan czytelniczy numer 2 ( czyli nieco update'owany plan numer 1)

Z racji tego, że ostatnio mam nawet niezłe tempo czytania, mam nadzieję, że uda mi się przeczytać te pozycje do końca sierpnia. Plan oczywiście może ulec zmianie ze względu na nieoczekiwane zwroty akcji.
  1. Stardust. N. Gaiman
  2. Pustynna Włócznia Peter V. Brett
  3. Morfina S. Twardoch
  4. Kobiety z miasta Salta E. Drucaroff
  5. Ostatnia kobieta wyrocznia K. Miller
  6. Mansfield Park J. Austen 





niedziela, 14 lipca 2013

"Motyl i czołg" Ernest Hemingway

Drobna książeczka jaką jest Motyl i czołg to zbiór trzech opowiadań Hemingway'a napisanych na podstawie jego przeżyć podczas wojny domowej Hiszpanii, gdzie pracował jako korespondent. Miejscem akcji każdego z nich jest bar "Chicote", do którego zaglądali żołnierze amerykańscy, hiszpańscy partyzanci oraz cywile.

W pierwszym opowiadaniu zatytułowanym Denuncjacja, w barze pojawia się Luis, szpieg i zdrajca, który nie jest tam mile widziany. Kelnerzy u "Chicote'a" jako patrioci, ale też dżentelmeni, nie wiedzieli jak się w tej sytuacji zachować. Autor pokazuje rozdarcie starszego kelnera, gotowego
wydać zdrajcę, który pomimo wszystko jest nadal jego znajomym i stałym bywalcem baru. Narrator jako bezstronny Amerykanin przychodzi mu z pomocą.

Kolejne opowiadanie Motyl i czołg najbardziej przypadło mi do gustu. Hemingway opierając się na prawdziwym wydarzeniu zestawia w nim powagę wojny z ludzkim poczuciem humoru i chęcią do zabawy. Jeden mężczyzna pada ofiarą tego paradoksu i w dosadny sposób przekonuje się, że wojna to nie czas na żarty.

Ostatnie z opowiadań Noc przed bitwą ukazuje postawę żołnierzy z kilku różnych formacji, którzy próbują zabić czas, który dzieli ich od nadchodzącej bitwy. Niektórzy grają w kości, jedzą, spędzają czas u boku kobiet. Narrator jako członek ekipy filmowej, która ma nagrywać całe zajście, podchodzi do niego z chłodnym dystansem nie tracąc jednak świadomości, że większość mężczyzn, z którymi teraz spędza czas jutro może już nie żyć.

Nigdy nie byłam fanką Hemingway'a. Nie przemawia do mnie ani jego styl, ani tematyka powieści. Motyl i czołg nie zmieniły mojego podejścia. Jednak nie przeszkadza mi to, pomimo wszystko uznać go za wybitnego klasyka, który wywarł znaczący wpływ na amerykańską literaturę. Po prostu, ja i Ernest chodzimy różnymi drogami.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Motyl i czolg
Opowiadania pochodzą z The Fifth Column and Four Stories of The Spanish Civil War
Autor: Ernest Hemingway
Ilość stron: 100
Wydawnictwo: Książka i wiedza, Warszawa 1975



wtorek, 9 lipca 2013

"Moje rzymskie wakacje" Kristin Harmel

Cat Connelly zawsze była tą odpowiedzialną. Miała dobrą pracę, mieszkanie i oszczędności na czarną godzinę. Ale kiedy jej własna babcia upokorzyła ja przed wszystkimi na ślubie jej siostry, w życiu Cat pojawia się chęć do zmiany. Z powodu mężczyzny oczywiście. Sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej i Cat zdecydowała się na coś naprawdę szalonego: samotną podroż do Włoch w poszukiwaniu swojej dawnej miłości. I tak jak w książkach tego typu, bohaterka przeżywa niesamowite przygody i poznaje nietuzinkowe postaci, które niejednokrotnie pomogą jej wyjść z licznych opresji. Czy jednak w końcu uda jej się odnaleźć to, czego szuka?

Książka Harmel czekała na mnie prawie rok na półce. W końcu przekonałam się do lektury, bo poczułam, że ja też chciałabym przenieść się na kilka chwil do Rzymu, szczególnie, że do urlopu jeszcze daleko. Z góry zaklasyfikowałam Moje rzymskie wakacje do grona powieści łatwych i przyjemnych. Jednak książka Harmel pozytywnie mnie zaskoczyła. Pomimo, że podobała mi się w umiarkowanym stopniu, cieszę się, że znalazłam w niej coś więcej, niż tylko zwariowane przygody głównej bohaterki. Spodobało mi się to, że autorka postanowiła zmierzyć się także z trudnymi tematami, takimi jak strata matki, zdrada, samotność, duchy przeszłości.

Pomimo swojej przewidywalności książka ma w sobie coś, co sprawia, że chce się ją czytać. Harmel z niezwykłą łatwością prowadzi czytelnika przez gwarne rzymskie ulice czy zaciszne kawiarnie. Z wielką pieczołowitością odtwarza szczegóły takich zabytków jak Most Świętego Anioła, Koloseum czy Kościół Santa Maria in Cosmedin z Ustami Prawdy. Miałam wrażenie, że także tam jestem, popijam prosecco i wdycham zapachy z pobliskiej pizzerii. Całości dopełniają przepisy, z których łatwo można wyczarować dania, którymi silą się głowni bohaterowie Moich rzymskich wakacji.

Książka Harmel sprawdzi się idealnie podczas urlopu z Koloseum w tle, jak i wypoczynku nad polskim morzem. Polecam ją także wszystkim tym, którzy wakacje spędzają w domowych pieleszach. Moje rzymskie wakacje pozwolą im przenieść się do Rzymu chociaż na chwilę.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Moje rzymskie wakacje
Tytuł oryginlany: Italian for Beginners
Autor: Kristin Harmel
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Otwarte, Kraków 2010





czwartek, 4 lipca 2013

"Dobre dziecko" Roma Ligocka

Debiutancka powieść pani Ligockiej Dziewczynka w czerwonym płaszczyku odniosła ogromny sukces. Historia małej dziewczynki naznaczonej piętnem Holokaustu wzruszyła wszystkich. Jak się później okazało nie tylko trauma z dzieciństwa była jedynym piętnem, z którym zmagała się pisarka. W najnowszej powieści Dobre dziecko autorka pokazuje, że okres dojrzewania także zaważył na jej późniejszych losach.

Czytelnikowi ukazuje się Roma, dwunastoletnia dziewczynka, mieszkająca tylko z matką. Ojciec oraz reszta rodziny zginęli. Roma próbuje odnaleźć się w nowym świecie, w nowym ustroju, którego jeszcze nie zna. Jest Żydówką, ale już nie musi się ukrywać. Chodzi do szkoły, ma swoje pasje i marzenia. Jednak nieodłaczną częścią jej egzystencji jest strach i troska o najbliższą jej osobę, matkę Teofilę.

Dobre dziecko to bardzo intymna autobiografia. Autorka wykorzystuje w niej fragmenty pamiętnika swojej babki, Anny Abrahamerowej. Te zapiski z przedwojennych lat pozwalają młodej Romie przetrwać, bo ukazują inny, już zapomniany świat, w którym żyła jej rodzina. Matka, która niegdyś była rozpieszczana, jeździła na bale i korzystała z wszelkich luksusów, ma problem z przystosowaniem sie do ówczesnego świata. Całą frustrację przelewa na córkę. I tak jak każdy, najbardziej pragnie miłości.

Relacja matka-córka jest w Dobrym dziecku bardzo wyraźnie zarysowana i pełna silnych emocji. Roma nieustannie martwi się o matkę, która ma skłonności samobójcze. Matka natomiast uważa córkę za wariatkę zamkniętą w swoim świecie. Ich trudną relację dodatkowo kompilkuje romans matki z żonatym mężczyzną. Roma wpada w paranoję, czyta listy matki, podsłuchuje rozmowy. Ma wstręt do jedzenia i kontaku fizycznego. Nie może znaleźć sobie przyjaciół. Nieustannie ucieka w swój własny świat.

Trudno jest mi oceniać książkę pani Ligockiej. No bo jak można oceniać czyjeś przeżycia? Roma nie wybrała sobie takiego losu, najpierw będąc "dzieckiem wojny", później opuszczoną przez dorosłych nastolatką. Dzięki malarstwu i pisaniu odnalazła siebie, ale już pewnie całe życie będzie uciekać. W tej smutnej, bardzo osobistej powieść tli się jednak iskierka nadziei. Dobre dziecko pozwoliło pani Ligockiej rozprawić się z trudną przeszłością i zobaczyć swoją relację z matką w innym, bardziej dojrzałym świetle. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Dobre dziecko
Autor: Roma Ligocka
Ilość stron: 292
Wydawnictwo: Literackie, 2012

poniedziałek, 1 lipca 2013

"Malowany człowiek, Księga I" Peter V. Brett

Kiedy koleżanka zaproponowała mi, abym przeczytała Malowanego człowieka, trochę się zawahałam. Do tej pory to  Tolkien stanowił dla mnie fundament literatury fantastycznej i nie czułam potrzeby, aby bardziej zgłębiać temat. Szczególnie, że jakoś żadna książka z tego nurtu tak naprawdę mnie nie zainteresowała. Jednak postanowiłam dać Malowanemu człowiekowi szansę, no bo cóż mam do stracenia.

Początek nie był łatwy. Ciężko mi było przenieść się w świat stworzony przez Bretta: wypełniony Otchłańcami, udręczonymi ludźmi oraz otaczającymi ich magicznymi runami. Historia Arlena, chłopca, który traci matkę i w pojedynkę postanawia stawić czoło demonom, czytałam z lekkim uśmieszkiem i przymrużeniem oka. Po prostu nie byłam do tego wszystkiego przekonana. Ale czytało się szybko i w sumie przyjemnie, więc przez historie kolejnych bohaterów, Leeshy i Rojera przebrnęłam bez większego problemu. 

Może to jakaś solidarność płci, ale najbardziej kibicowałam Leeshy, młodej podopiecznej zielarki i z zapartym tchem czytałam o jej przygodach. I właśnie wtedy odkryłam, że Malowany człowiek jest książką naprawdę wciągającą i... fajną. Może nie jest to wybitne dzieło z ważnym przesłaniem, ale Brett ma niezwykły dar opowiadania: prosty i zrozumiały, jak średniowieczny minstrel , który opowiada historie z przed wieków. Jego książka wciąga bez reszty i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: "Malowany człowiek, Księga I"
Tytuł oryginalny: The Painted Man
Autor: Peter V. Brett
Ilość stron: 504
Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2008


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...