środa, 2 listopada 2011

Wielkie powroty

Niestety ostatnio nie mogę trafić na książkę, która od razu mnie zainteresuje. Mam już kilka pozaczynanych, ale nie mogę dobrnąć do końca. Tak było w przypadku Karpentarii Alexis Wright i Magii Maraiego. Obie książki bardzo mnie interesują, ale chyba muszą poczekać na swoja kolej. Na pewno jeszcze do nich wrócę, ale może w innym momencie życia będą bardziej adekwatne do mojego nastroju.
Na szczęście, zaduszkowy wyjazd do domu pozwolił mi odnaleźć, a w sumie wrócić, do dawno porzuconej przeze mnie książki, która, z tego co obliczyłam, czekała na mnie na półce przez 10 lat. Tą książką jest Biały oleander Janet Fitch. Mam nadzieję, że ta lektura utwierdzi mnie w przekonaniu, że każdy powrót do porzuconej książki jest możliwy, tylko w odpowiednim czasie.

1 komentarz:

  1. a ja do dzis puca, bursztyna i gosci nie przeczytalam... ale do tego juz chyba nie wroce. ;) za to u mnie na polce zalega nieszczesne Possession... i patrzy zlowieszczo...;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...