czwartek, 6 sierpnia 2015

"Dym i lustra: opowiadania i złudzenia" Neil Gaiman

Czarnowłosa kobieta o tajemniczym wzroku spogląda na nas z okładki trzeciego wydania zbioru opowiadań Neila Gaimana Dym i lustra. Czarne gałęzie wplątują się w jej włosy. Na okładce najnowszych Drażliwych tematów widniała eteryczna blondynka z przymkniętymi oczami niemal we śnie. Czy ta czarnowłosa niewiasta może być symbolem jeszcze mroczniejszych wizji autora?

W tym zbiorze mistrz fantasy porusza tematy, które są tak zdradliwe jak obraz w zwierciadle i ulotne jak dym z papierosa. Sprawy przyziemne przeplatają się się z poważnymi tematami. Gaiman dodał do nich szczyptę czarnego humoru i odrobinę magii, przez to opowiadania stały się jeszcze bardziej niepokojące. 

W opowiadaniu Morderstwa i tajemnice Gaiman portretuje świat aniołów, który dla zwykłego śmiertelnika stanowi nie lada zagadkę. Głównym narratorem jest anioł upadły, który musi teraz samotnie przemierzać ulice wielkiego miasta. Autor po raz kolejny udowadnia, że jego wyobraźnia nie zna granic.

Seks stanowi dla autora kolejne źródło rozważań i opowieści. W Poczuciu obcości opisuje coś tak wstydliwego jak choroba weneryczna i nie szczędzi czytelnikowi krępujących szczegółów. W Szukając dziewczyny próbuje odnaleźć tajemniczego króliczka Playboya, który od kilkunastu lat pozuje do zdjęć, ale nigdy się nie starzeje. W Uczcie zastanawia się dlaczego ludzie wolą nie rozmawiać podczas seksu, a sam przyznał, że podczas pisania tej historii wielokrotnie się rumienił. 

Gaiman czerpie także z legend i baśni, czego przykładem może być opowiadanie Rycerskość, gdzie umiejętnie wplata motyw poszukiwania Świętego Graala w sielski obraz małego miasteczka. Z kolei Szkło, śnieg i jabłka to nowa wersja baśni o Królewnie Śnieżce, opowiedziana z perspektywy jej macochy. Śnieżka wcale nie jest taka niewinna, a zemsta to jej drugie imię. Ta wersja na pewno nie jest bajką dla dzieci, a po lekturze niejeden dorosły zmieni swoje podejście do oryginału. 

Na wrzesień MAG zapowiedział wydanie kolejnego zbioru opowiadań Rzeczy ulotne. Cuda i zmyślenia. Tym razem na okładce będzie widniała rudowłosa kobieta. Czy w tym przypadku wiemy, czego się spodziewać? Ja mogę być pewna jednego: Gaiman nigdy mi się nie znudzi.

Tytuł: Dym i lustra. Opowiadania i złudzenia.
Tytuł oryginalny: Smoke and Mirrors: Short Fictions and Illusions
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: MAG, 2015
Moja ocena: 7/10

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!







środa, 13 maja 2015

"Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne" Neil Gaiman

Nie wiem, czy już ktoś napisał pean na cześć twórczości Neila Gaimana, ale jeśli tak, to ja tą recenzją chętnie się do niego przyłączę. Najnowszy zbiór jego opowiadań po prostu mnie zachwycił. Niesamowita wyobraźnia autora oraz oryginalny styl: Gaiman każdą kolejną książką udowadnia, że to właśnie on jest niezaprzeczalnym mistrzem w swoim fachu.

Zbiór obfituje w rozmaite historie: baśnie w nowym wydaniu, spotkania z pozaziemską cywilizacją, mity i legendy, a nawet perypetie Doctora Who! Największe wrażenie zrobiło na mnie "Prawda to jaskinia w czarnych górach" o mężczyźnie, który wyrusza na poszukiwania jaskini pełnej złota, inspirowaną historią z wyspy Skye oraz Czarny pies, gdzie ponownie spotykamy się z Cieniem z Amerykańskich bogów. Polecam także Problem z Cassandrą, Jerozolimę, Moją ostatnią gospodynię, Śmierć i miód, Brylanty i perły: baśń. Każda opowieść ma swój urok, a Gaiman jest mistrzem w żonglowaniu gatunkami.

Po lekturze takich dzieł jak Nigdziebądź, Gwiezdny pył czy Amerykańscy bogowie opowiadania są dla mnie prawdziwą wisienką na torcie. Wysmakowane, szyte na miarę, dopasowane do współczesnego świata i jego czytelników. Wielkim plusem Gaimana jest jego wszechstronność: sprawdza się zarówno jako pisarz fantasy, twórca komiksów czy autor science-fiction.

Gaiman na wstępie ostrzega czytelnika: czytasz to na własną odpowiedzialność. Jak sam tytuł zbioru wskazuje, pisarz porusza tematy niewygodne, sprawy, o których wolimy nie myśleć. Jeśli zdecydujemy się w nie zagłębić, to musimy wziąć pod uwagę fakt, że skutki mogą być różne. Gaiman jest mroczny, ale zarazem zaskakująco zabawny w tym ponurym klimacie. Jego dystans do przedstawionych bohaterów pozwala uwierzyć, że w każdej opowieści kryje się coś niesamowitego i wartego uwagi, a rzeczywistość również może być magiczna.

Tytuł: Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne.
Tytuł oryginalny: Trigger Warning: Short Fictions and Distrurbances
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: MAG, 2015
Moja ocena: 8/10

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!












wtorek, 28 kwietnia 2015

Nowość od MAG-a



Tytuł:  Drażliwe tematy
Autor: Neil Gaiman
ISBN:  978-83-7480-538-4
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Oprawa:  twarda
Format:  książka
Liczba stron:  352
Rok wydania:  22 kwietnia 2015
Cena detaliczna:  35,00 zł

Nowy zbiór opowiadań autora Amerykańskich bogów i Nigdziebądź. Gaiman, autor wszechstronny, wyrafinowany i niezrównanie twórczy, czaruje nas swoją literacką alchemią i przenosi daleko w nieznaną krainę, gdzie fantazja staje się rzeczywistością, a codzienność płonie własnym blaskiem. Drażliwe tematy, pełne grozy, niespodzianek i dobrej zabawy, to skarbnica literackich perełek, które zajmują umysł, poruszają serce i wstrząsają duszą. 


<a href="http://www.bloglovin.com/blog/12167265/?claim=txwt4fwqg39">Follow my blog with Bloglovin</a>

"Charlotte Bronte i jej siostry śpiące"- recenzja po angielsku


Zapraszam do lektury mojej recenzji książki Charlotte Bronte i jej siostry śpiące napisanej w języku angielskim:
http://agnes-books.blogspot.com/2015/04/eryk-ostrowski-is-expert-in-literature.html



sobota, 13 grudnia 2014

"Widmopis" David Mitchell

Widmopis to debiut Davida Mitchella, który składa się z dziesięciu pozornie ze sobą niezwiązanych opowieści. Autor zabiera nas w podróż do Tokio, Hongkongu, Londynu, Petersburga, a nawet Mongolii.  Historie różnią się od siebie, ale Mitchell w mistrzowski sposób splata je ze sobą: czasem jednym zdaniem lub urwanym wspomnieniem.

Łączenie ze sobą niepozornych faktów to ciekawe wyzwanie, ponieważ nieuważnemu odbiorcy te subtelne aluzje mogą umknąć. Niestety ta "gra z czytelnikiem" może też mieć swoje złe strony. Dla mnie w pewnym momencie wszystko stało się zbyt chaotyczne, aby płynnie przechodzić z jednej opowieści w drugą. Także nie do końca przemawiała do mnie tematyka niektórych opowiadań. Okinawa (zamach w metrze), Mongolia (trasmigrująca dusza) oraz Nocny Pociąg (bóstwo dyskutujące o kondycji świata na radiowej antenie) były dla mnie przeintelektualizowane i trudne w odbiorze. Okazuje się, że najbardziej podobały mi się historie najprostsze . Tokio: o młodym miłośniku jazzu, który zakochuje się po raz pierwszy. Petersburg: historia o złodziejach dzieł sztuki z bardzo wyrazistą i nieszablonową bohaterką czy opowieść Londyn: gdzie muzyk oraz autor-widmo w jednej osobie próbuje związać koniec z końcem.

W Widmopisie Mitchell pokazał swój kunszt, który później rozwinął w Atlasie Chmur i Tysiącu jesieni Jacoba de Zoet. Ja chyba jednak wolę tradycyjnie skonstruowane powieści, dlatego najbardziej przypadła mi do gustu ta druga książka. Tysiąc jesieni, tak samo jak w Widmopis, przesiąknięta jest klimatem Azji. Sam pisarz przez wiele lat mieszkał w Tokio i ożenił się z Japonką. Teraz rozumiem skąd u autora fascynacja Dalekim Wschodem. 

Kiedy pomyślimy o Widmopisie jako o wielowątkowej powieści, możemy dojść do jednego wniosku. Nie ważne czy mieszkasz w Azji czy w Europie, ludzie wszędzie są tacy sami. Chciwi, samolubni i okrutni. Większość bohaterów opowieści myślała głównie o sobie i ciężko mi było się z nimi utożsamić. Cytując jedną z bohaterek opowieści Petersburg : "Prawdziwa, czuła miłość jest bardzo interesowna, tylko na taką nie wygląda". (s. 223) 

Tytuł: Widmopis
Tytuł oryginalny: Ghostwritten
Autor: David Mitchell
Ilość stron: 432
Wydawnictwo: MAG, 2014
Moja ocena: 5/10



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG!









wtorek, 22 lipca 2014

"Zbaw nas ode złego" Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool

Przyznam się od razu: nie boję się wampirów, wilkołaków i zombie. Z prostej przyczyny: trudno bać się czegoś, co nie istnieje. Może inaczej: trudno bać się czegoś, czego nikt tak naprawdę nie widział, czegoś, co zostało wymyślone ku uciesze gawiedzi. Co innego duchy. Zbłąkane ogniki, które nie zdążyły załatwić wszystkich spraw na ziemi albo szukają zadośćuczynienia. Wierzę także, że istnieje jeszcze potężniejsza siła, siła prawdziwego zła, która swoją mocą może wpłynąć na ludzi i całkowicie nimi zawładnąć.

Ralph Sarchie w swojej książce Zbaw nas ode złego potwierdza, że naszym światem rządzi "zło pierwotne". Nie wszyscy mają z nim do czynienia, ale ta siła jest wśród nas i jest jednym z powodów, dlaczego ludzie potrafią być dla siebie tak okrutni. Autor twierdzi, że to, z czym się zetknął, jako policjant na Bronxie, jest niczym w porównaniu ze spotkaniem z prawdziwymi Złem. Wielokrotnie uczestniczył w egzorcyzmach, gdzie demony zawładnęły niejednym domem i zamieniły życie jego mieszkańców w istne piekło. W książce znajdziemy bardzo szczegółowe opisy opętań, nawiedzonych domów oraz relacje ich mieszkańców. Podczas lektury włosy na głowie dosłownie staja dęba, a ciało pokrywa gęsia skórka. Zbaw nas ode złego to taki klasyczny horror w książkowym wydaniu. Z tą różnicą, że relacjonowane przez Sarchiego wydarzenia naprawdę miały miejsce.

Sarchie równoważy mroczną stronę tej historii opowieściami o swojej pracy na posterunku policji. Wspomina swoje początki na służbie, opowiada o swojej rodzinie i przyjaciołach. Dla mnie były to momenty oddechu między jednym egzorcyzmem a drugim. Potrzebowałam takiego "oddechu", ponieważ, przyznam szczerze, tematyka tej książki okazała się dla mnie za... straszna.

Sarchie chciał coś ludziom uświadomić, może nawet nawrócić. I myślę, że w większości przypadków efekt zostanie osiągnięty. Książkę polecam tym, którzy lubią się bać, ale potrafią podejść do takich historii z dystansem. W innych przypadkach można się tylko nabawić nocnych koszmarów.

Tytuł: Zbaw nas ode złego
Tytuł oryginalny: Deliver Us from Evil
Autor: Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Esprit, 2014
Moja ocena: 5/10

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Esprit!




wtorek, 24 czerwca 2014

"Droga królów" Brandon Sanderson

Kiedy wzięłam do ręki powieść Sandersona trochę zaparło mi dech w piersi. Dosłownie i w przenośni, ponieważ książka ta ma niemal 1000 stron, no i swoje waży. Po drugie, nawet pobieżne przerzucenie kilku stron zapowiadało niesamowitą wyprawę w głąb nieznanego mi świata, ponieważ oprawa graficzna jest na najwyższym poziomie. 

Wydanie uzupełnione jest o mapy, rysunki oraz tak zwane Ars Arcanum.  Z początku było mi trudno odnaleźć się w krainie Roshar. Autor rzuca czytelnika w wir wydarzeń i każe mu odkrywać ten świat samemu. Nie wyjaśnia, nie tłumaczy. Dusznikowanie, Odpryskowi, Świetliści, fabriale czy chulle- to tylko część z pojęć, z którymi mamy do czynienia. Plusem takiej narracji jest to, że samemu można odkryć pewne rzeczy i ma się z tego niemałą satysfakcję. Jednak krótkie objaśnienie nie zaszkodziłoby w lekturze, a pomimo wszystko uchroniłoby czytelnika od zagubienia się w meandrach jakże wielu stron powieści. 

Bohaterami są cztery postaci: chirurg-żołnierz Kaladin, Shallan- złodziejka pragnąca przywrócić swój ród do dawnej świetności, żądny zemsty arcyksiążę Dalinar oraz zabójca Sheth, należący do parshmenów, najniższej warstwy społecznej. Śledzimy losy każdego z bohaterów z osobna, a każdy z nich ma do przebycia długą drogę, zarówno fizycznie jak i duchowo. 

Najbardziej zaintrygowała mnie postać Kaladina, który przeszedł prawdziwą transformację: od syna lekarza, przez niewolnika, do żołnierza i przywódcy jednej z drużyn mostowych, wykorzystywanych przez arcyksięcia Sadeasa w wojnie przeciwko Parshendi. Poświęcenie Kala, chęć niesienia pomocy oraz wytrwałość i wola przetrwania są godne podziwu w warunkach w jakich się znalazł. 

Idea ruchomych mostów dźwiganych na plecach niewolników to jedno z wielu  intrygujących rozwiązań w książce Sandersona. Roshar zamieszkują nie tylko ludzie, ale także spreny- połączenie energii, światła, siły związanej z daną rzeczą, na przykład wiatrospreny czy bólospreny. Przykładem takiego sprena może być Syl, która towarzyszy Kaladinowi na każdym kroku. Kolejnym ciekawym elementem są żołnierze zwani Odpryskowymi, którzy posiadają godną pozazdroszczenia zbroję oraz szczególny miecz, który pojawia się na ich zawołanie. Opisy przywoływania Ostrza Odprysku pobudzają wyobraźnię i chętnie zobaczyłabym to na dużym ekranie. 

Szczególne miejsce w krainie Roshar zajmują kobiety. To one sprawują pieczę nad nauką, są skrybami, uczonymi, historykami. Pomimo szanowanych stanowisk, silne kobiety takie jak Navani czy Jasnah i tak muszą, wedle zwyczaju, ukrywać jedną dłoń, aby nie kusić mężczyzn. 

Droga królów stron ma niemało, ale nie przeszkadza to w odbiorze całości. Wszystko, co znalazło się na kartach tej księgi zostało dogłębnie przemyślane i ma swój cel. Droga królów, jako pierwszy tom cyklu Archiwum Burzowego Światła to tylko początek ekscytującej podróży


Tytuł: Droga królów
Tytuł oryginalny: The Way of Kings
Autor: Brandon Sanderson
Ilość stron: 960
Wydawnictwo: MAG, 2014
Moja ocena: 7/10


Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!



sobota, 14 czerwca 2014

Serialowo: jak to z tymi serialami jest naprawdę

Kilka postów wcześniej pisałam o tym, jakie serie planuję oglądać w najbliższych miesiącach. Muszę przyznać, że w większości moje plany się sprawdziły, ale oczywiście niektórych seriali nawet nie zaczęłam (Klondike, Demony da Vinci).

Niektóre produkcje zaczęłam, ale po prostu je sobie odpuściłam i tu przykładem może być Sherlock. Tak wiem, jak to możliwe, że nie wciągnął mnie Sherlock, a (wątpliwa) uroda Benedicta Cumberbatcha nie powaliła mnie na kolana. Ano jakoś tak wyszło. Szczerze przyznam, że bardziej zaczęłam sympatyzować z doktorem Watsonem.

Pewnych seriali nie mogłam ominąć, takich jak na przykład Gra o tron. Niestety muszę od niego trochę odpocząć, bo po jednym z odcinków czwartej serii przeszłam małe załamanie nerwowe. Podobną sytuację mam z Hannibalem. Skończyłam oglądać drugą serię w pewnym kluczowym momencie i też czekam na dogodny moment, aby wznowić oglądanie.

Ostatnio dużą przyjemność sprawia mi poznawanie drugiego sezonu Wikingów. Mogę śmiało stwierdzić, że podoba mi się znacznie bardziej, niż sezon pierwszy. Tak naprawdę przestają mnie interesować poczynania Ragnara, ale większą uwagę zwracam na postaci drugoplanowe. Ciekawa jestem jak rozwinie się wątek Siggy, no i oczywiście Athelstana.








A Wy jaki ciekawy serial ostatnio obejrzeliście?


wtorek, 10 czerwca 2014

Filmowo: Styczeń/Luty

To nic, że mamy już czerwiec. Małymi kroczkami nadrabiam zaległości, dlatego zapraszam na przegląd filmów, które dane mi było obejrzeć w styczniu i lutym.

Niektóre filmy ogląda się po to, żeby obejrzeć. Nie przyświeca temu żaden szczególny cel. Z racji tego, że z wrodzonej ciekawości zwykle oglądam więcej, niż mniej, pojawiają się w moim życiu takie filmy, które po prostu uznaję za "odhaczone". Tak też było w pierwszych miesiącach Nowego Roku.

STYCZEŃ

Tytuł: Iluzja
Tytuł oryginalny: Now You See Me
Reżyser: Louis Leterrier
Występują: Jesse Eisenberg, Mark Ruffalo
Kalendarz: 03.01.2014
Moja ocena: 5/10

Świat współczesnych magików, za nic nie przypomina tego, który pamiętamy z dziecięcych wyobrażeń. Dla magików XXI wieku najbardziej liczy się... kasa. I to zapamiętałam z filmu Iluzja. Latajace dolary, których rozszalały tłum chce złapać jak najwięcej. Samej iluzji i magii w tym filmie najwidoczniej zabrakło.


Tytuł: Don Jon
Reżyser: Joseph Gordon-Levitt
Występują: Joseph Gordon-Levitt, Scarlett Johansson
Kalendarz: 04.01.2014
Moja ocena: 6/10

Reżyserski debiut Gordona-Levitta wypadł zaskakująco dobrze. Historia mężczyzny uzależnionego od pornografii może być tematem kontrowersyjnym, ale przecież nie tak odległym. Jednak najlepiej wypadła Scarlett Johannson w roli typowej różowej blondyny. Zakończenie nieco zbyt idealistyczne, ale takiemu debiutantowi mogę wybaczyć.



Tytuł: Percy Jackson: Morze Potworów
Tytuł oryginalny: Percy Jackson: Sea of Monsters
Reżyser: Thor Freudenthal
Występują: Logan Lerman, Alexandra Daddario
Kalendarz: 19.01.2014
Moja ocena: 5/10

Druga część zmagań potomków greckich bogów. Nie widziałam pierwszej części, ale Morze Potworów to film w sam raz na niedzielę. Na pewno odbiór filmu ułatwia bycie zbuntowanym nastolatkiem, czego już nie mogę powiedzieć o sobie, ale całościowo nie było źle.


Tytuł: Erratum
Reżyser: Marek Lechki
Występują: Tomasz Kot, Ryszard Kotys
Kalendarz: 14.01.2013
Moja ocena: 7/10

Wzruszający obraz relacji między ojcem i synem oraz powrotu do korzeni. Nieśpieszne tempo pozwala przyjrzeć się bohaterom, którzy nie są wolni od wad, bo przecież wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. W filmie Erratum człowieczeństwo odgrywa główną role.



Tytuł: Persepolis
Reżyser: Vincent Paronnaud, Marjane Satrapi
Kalendarz: 16.01.2014
Moja ocena: 7/10

Autentyczne przeżycia Marjane Satrapi, której udało się wyrwać z Iranu podczas rewolucji islamskiej. Najciekawsza jest sama forma przedstawienia, gdyż animacja daje szerokie możliwości interpretacji.  Ale nie dajcie się zwieść. To, że bohaterowie są narysowani, nie znaczy, że temat jest mniej poważny. Każdy szanujący się kinoman powinien go obejrzeć.



Tytuł: Kapitan Phillips
Tytuł oryginalny: Captain Phillips
Reżyser: Paul Greengrass
Występują: Tom Hanks
Kalendarz: 17.01.2014
Moja ocena: 7/10

Trzymający w napięciu obraz oparty na prawdziwej historii porwania statku przez somalijskich piratów. Świetna rola Toma Hanksa, który pogodził się już z upływem czasu i nie udaje pełnego werwy młodzika.  Jego postać to zmęczony życiem kapitan, który znalazł się w nietypowej sytuacji. Jednak jego postawa dodaje sił całej załodze i pomaga przetrwać najgorsze.


Tytuł: Grawitacja
Tytuł oryginalny: Gravity
Reżyser: Alfonso Cuaron
Występują: Sandra Bullock, George Clooney
Kalendarz: 18.01.2014
Moja ocena: 5/10

Hitem stało sie powiedzenie, że George Clooney woli zginąć, niż zostać z kobietą w swoim wieku kilka minut dłużej. Bullock jest zdana tylko na siebie. Bezmiar kosmosu jest w filmie Cuarona pokazany pięknie, ale nikt nie sympatyzuje z główną bohaterką, bo nikt nie chciałby znaleźć się na jej miejscu. Nie wiem czy ktokolwiek sympatyzuje z takim filmem jak Grawitacja, który dla mnie jest jedynie wysmakowaną wizualnie nużącą ciekawostką.



LUTY

Tytuł: 47 Roninów
Tytuł oryginalny: 47 Ronin
Reżyser: Carl Rinsch
Występują: Keanu Reeves, Hiroyuki Sanada
Kalendarz: 12.02.2014
Moja ocena: 8/10

Wszyscy oczywiście zaczną pukać się w głowę, kiedy napiszę, że film 47 Roninów bardzo mi się podobał, ponieważ zawarta w nim historia poruszyła mnie do głębi. Samej baśniowości mogło być więcej, ale według mnie twórcy zrobili wszystko, aby zobrazować legendę o samurajach w naprawdę solidny sposób. Nie obyło się bez echa Hollywood, ale czy to naprawdę takie straszne? Czytałam recenzje, gdzie ludzie nie zostawiali na Roninach suchej nitki. A ja się pytam dlaczego? Jest akcja, wątek miłosny, walka, piękna sceneria, no i Keanu Reeves jako Kai. Dla mnie bomba!


Tytuł: Sugar Man
Tytuł oryginalny: Searching for Sugar Man
Reżyser: Malik Bandjelloul
Występują: Sixto Rodriguez
Kalendarz: 08.02.2014
Moja ocena: 7/10

Film o Sixto Rodriguezie, wokaliście meksykańskiego pochodzenia, który zrobił oszałamiającą karierę w RPA, nawet o tym nie wiedząc. O muzyce, pasji i wielkich marzeniach. Ścieżka dźwiękowa- genialna!
Dziś dowiedziałam się, że reżyser Sugar Mana nie żyje. Miał 37 lat i nikt nie wie, co się stało. Wielka strata.



Tytuł: Metallica. Through the Never
Reżyser: Nimrod Antal
Występują: Dane DeHan, James Hetfield, Lars Urlich, Kirk Hammet
Kalendarz: 08.02.2014
Moja ocena: 5/10

Swobodna wariacja na temat jednego koncertu. Główny bohater poznaje kulisy wilekiego przedsięwzięcia, jakim jest Metallica na żywo i przy okazji zostaje wplątany w uliczne zamieszki i tym podobne. Jesli słuchając One czy Nothing Else Matters czujecie, że brakuje Wam jakiegoś wizualnego odpowiednika to polecam Through the Never.

niedziela, 27 kwietnia 2014

"Plan Daniela" Rick Warren, Daniel G. Amen, Mark Hyman

Kto nie chciałby być w dobrej formie, zdrowo się odżywiać i cieszyć szczupłą sylwetką? Wielu z nas na samą myśl o ćwiczeniach robi się słabo, wszelkie próby podjęcia jakiejkolwiek aktywności fizycznej kończą się słomianym zapałem, a tabliczka czekolady na osłodę codziennych trudów to standard. Jeżeli tak właśnie jest z wami, to powinniście zapoznać się z Planem Daniela.  

Plan Daniela to zbiór porad, przepisów oraz zestawów ćwiczeń przeznaczonych na 40 dni, podczas których możemy w pełni wrócić do formy fizycznej i psychicznej. Bo w Planie Daniela nie chodzi tylko o szczupłe ciało, ale i zdrowy umysł. Do tego potrzebne nam będzie pięć podstawowych komponentów: wiara, koncentracja, odżywianie, ćwiczenia oraz przyjaciele.  

Mocną stroną tego poradnika są konkretne wskazówki: jak rozpocząć dietę, co kupić, co jeść, czego unikać i co najważniejsze: jak wytrwać w nowych postanowieniach. Możemy zapoznać się z prawdziwymi historiami osób, które podjęły się wyzwania i zapragnęły zmienić swoje życie. Początki nie były łatwe, ale z pomocą modlitwy i bliskich osób udało im się zrealizować Plan Daniela do końca. A na efekty nie trzeba było długo czekać.

Wadą tej książki może być jej objętość. Wszystkie porady skróciłabym o połowę, aby od razu przejść do planu żywieniowego oraz zestawu ćwiczeń. Każdy potrzebuje odpowiedniej motywacji, ale dla mnie ważne są konkrety, aby od razu przejść do działania. Podczas układania mojej diety na pewno wezmę pod uwagę ciekawe pomysły na ćwiczenia oraz wypróbuję przepisy na zdrowe potrawy. Plan Daniela polecam wszystkim, którzy potrzebują inspiracji do zmiany swojego życia na lepsze.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Plan Daniela
Tytuł oryginalny: The Daniel Plan. 40 Days to a Healthier Life
Autor: Rick Warren, Daniel G. Amen, Mark Hyman
Ilość stron: 456
Wydawnictwo: Esprit, 2014


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...