Książka Magdaleny Kordel Sezon na cuda jest kontynuacją
jej bestsellera zatytułowanego Uroczysko. Przyznam od razu, że pierwszej
części historii o Malowniczem nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Może to i
dobrze, bo do Sezonu podeszłam bez żadnych oczekiwań. Jednak po przeczytaniu
krótkiego opisu książki od razu ukształtowałam sobie pogląd na to, jak ta
opowieść może przebiegać. I nie myliłam się.
Majka, właścicielka pensjonatu Uroczysko oraz pełnoetatowa
nauczycielka polskiego w urokliwym Malowniczem każdego dnia musi stawić czoła
nowym wyzwaniom. Szopka, którą zrobiła jej klasa na coroczny konkurs omalże nie
przyprawiła dyrektorki o zawał. Później jej zwykle pyskata i buntownicza córka
zmienia się w pomocnego anioła. Weterynarz Czarek wysyła do niej dwuznaczne
sygnały, a na domiar złego zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Jednak Majka
ze swoim poczuciem humoru oraz dużą dawką optymizmu potrafi znaleźć wyjście z
każdej sytuacji.
Tak jak myślałam Sezon na cuda okazała się książką łatwą,
lekką i przyjemną. Szczerze mówiąc, nie przepadam za tym typem literatury.
Historia Majki, rozwódki, która próbuje na nowo ułożyć sobie życie w górach,
zaciekawiła mnie, ale im bardziej wczytywałam się w tę historię, tym mniejszy
był mój zapał do czytania. Szczególnie irytował mnie język, którym posługiwali
się bohaterowie: sztuczny, pełen przestarzałych powiedzeń czy zwrotów. Mam
wrażanie, że prawdziwi ludzie mówią całkiem inaczej. Książkę ratowała duża
dawka humoru i samo Malownicze- małe miasteczko w Sudetach, pełne barwnych
mieszkańców.
Nad Sezonem na cuda nie ma co się zastanawiać. Można
przeczytać i samemu ocenić. Takie książki się po prostu lubi lub nie. Ja miałam
okazję zapoznać się z tą powieścią i jestem za to wdzięczna. Teraz przynajmniej
wiem, że ten typ literatury nie trafia w moje gusta.
Moja ocena: 5/10
Tytuł: Sezon na cuda
Autor: Magdalena Kordel
Ilość stron: 320

