Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3/10. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 sierpnia 2012

"Mechanizm serca" Mathias Malzieu


Książka Malzieu długo czekała na mnie na półce. Najpierw zauroczyła mnie okładka, baśniowa, ale surowa zarazem, oraz historia o chłopcu, który zamiast serca ma zegar z kukułką. Przechowałam myśl o niej, gdzieś głęboko w pamięci i kiedy tylko nadarzyła się okazja, kupiłam Mechanizm serca. Później okazało się, że moja fascynacja była przedwczesna.

W Edynburgu rodzi się chłopiec imieniem Jack. Matka porzuca go zaraz po narodzinach, a jego opiekunką zostaje ekscentryczna Madeleine, która także ratuje mu życie wymieniając jego zamarznięte serce na prawdziwy zegar. Od tego czasu Jack żyje z nią na wzgórzu, gdzie jest odizolowany od reszty świata. Madeleine martwi się o jego zegaroserce, dlatego do ostatniej chwili odkłada spotkanie chłopca ze światem zewnętrznym. Kiedy ten dzień nadchodzi, dzieje się coś strasznego. Jack zakochuje się. Jego wybranką jest „mała śpiewaczka” Miss Acacia. Po powrocie do domu z Jackiem dzieje się coś dziwnego. Wskazówki jego serca pędzą jak oszalałe, sprawiając mu tym samy niesamowity ból. Madeleine ostrzega go, że miłość to nie jest taka łatwa sprawa i często przez nią cierpimy. Jack pomimo ostrzeżeń wyrusza na poszukiwania swojej miłości, spotykając po drodze wiele barwnych postaci, takich jak Kuba Rozpruwacz  czy Georges Melies. Czy jego zegaroserce zniesie ogrom miłości do Miss Acacii i czy ona odwzajemni jego uczucie?

Bardzo spodobał mi się pomysł zegara zamiast serca. Jack musi bardzo na nie uważać, a miłość jest czymś co może mu tylko zaszkodzić. W Mechanizmie serca na pierwszy plan wysuwa się związek dwojga ludzi i cierpienie z nim związane. Jack szuka swojej wybranki, kiedy ją znajduje musi walczyć z rywalem, a w końcu pokonać samego siebie i wziąć od życia najcięższą lekcję zaufania i pokory. Malzieu zdaje się mówić, że nie wystarczy, że kogoś kochamy, ale musimy cały czas pielęgnować to uczucie. Dbać o nie, aby nie zgasło. 

Pomimo tej całej „romantycznej oprawy” Mechanizm serca mnie nie przekonał. Szczególnie dziwny wydawał mi się fakt, że Jack opisując te wszystkie wydarzenia miał około piętnastu lat. Wiem, że wiek nie jest ważny, bo strzała Amora każdego trafia znienacka, ale bardziej bym uwierzyła w całą historię, gdyby Jack był już dojrzałym mężczyzną, bo wtedy jego relacja z „mała śpiewaczką” nabrałaby głębi. Odniosłam wrażenie, że Jack myli miłość z zauroczeniem i erotyczną fascynacją. Dlatego cierpienie jego zegaroserca nie przemówiło do mnie, a co za tym idzie wydaje mi się, że potencjał tego pomysłu został zmarnowany.

Plusem książki zdecydowanie jest jej mała objętość. Im szybciej dobrniemy do końca, tym lepiej uda nam się wymazać z pamięci tą rzekomą ”baśń dla dorosłych”. Mechanizm serca nie ma z baśnią nic wspólnego. 

Moja ocena: 3/10

Tytuł: Mechanizm serca
Tytuł oryginalny: La Mécanique du cœur
Autor: Mathias Malzieu
Ilość stron: 166
Wydawnictwo: Świat Książki, Warszawa 2010


Mathias Malzieu jest także założycielem francuskiej grupy Dionysos, która wydała cały album zainspirowany książką Mechanizm serca





niedziela, 15 stycznia 2012

"Nie czas płonąć jaśminom, gdy kradną róże"


Niestety nie spodobała mi się ta książka. Sięgnęłam po nią z wielkim zainteresowaniem, bo była to moja nagroda z wygrywajki zorganizowanej przez Prowincjonalną nauczycielkę, a twórczość Anny Łaciny nie była mi znana, ale już po pierwszych stronach myślałam, że nie dotrwam do końca.
Kradzione róże opowiadają o losach dwóch sióstr, które całkiem odmiennie spędzają wakacje. Jaśmina wyjeżdża na wyprawę do Grecji z paczką znajomych, a Róża jak co roku udaje się na pielgrzymkę do Częstochowy. Róża poznaje tajemniczego chłopaka, z którym postanawia wybrać się w morderczą, jak się później okaże, trasę po całej Polsce. Żadna z nich nie spodziewa się, że te wakacje odmienią ich życie.
Historia Róży bardziej mi przypadła do gustu, gdyż była tam jakaś tajemnica, napięcie i oczekiwanie, co z tego wyniknie. Jednak przemyślenia i rozterki jej starszej siostry Jaśminy, bardzo mnie irytowały. Książka na pewno może być przestrogą dla rodziców i nastolatków, że nie każdemu można ufać, że najważniejsza jest rodzina, małżeństwo itd., ale jako powieść dla szerszej publiczności kompletnie się nie sprawdza. Jeżeli nie jesteś nastolatkiem albo rodzicem, tylko gdzieś pomiędzy Kradzione róże nie są dla ciebie. Łacina za moralizatorsko podeszła do sprawy, wciskając gdzie nie gdzie lekcje religii.Dobrnęłam do końca, ale uważam, że nic by się nie stało, gdybym przerwała czytanie już na samym początku.

Na koniec dwa intrygujące opisy z książki:
"Miał minę jak pies, który samodzielnie wytropił zająca..."
"Pociąg wlókł się, jakby ciągnęły go ślimaki..."

Moja ocena: 3/10

Tytuł: Kradzione róże
Autor: Anna Łacina
Ilość stron: 345
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, Warszawa 2010

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...