Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lipca 2014

"Zbaw nas ode złego" Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool

Przyznam się od razu: nie boję się wampirów, wilkołaków i zombie. Z prostej przyczyny: trudno bać się czegoś, co nie istnieje. Może inaczej: trudno bać się czegoś, czego nikt tak naprawdę nie widział, czegoś, co zostało wymyślone ku uciesze gawiedzi. Co innego duchy. Zbłąkane ogniki, które nie zdążyły załatwić wszystkich spraw na ziemi albo szukają zadośćuczynienia. Wierzę także, że istnieje jeszcze potężniejsza siła, siła prawdziwego zła, która swoją mocą może wpłynąć na ludzi i całkowicie nimi zawładnąć.

Ralph Sarchie w swojej książce Zbaw nas ode złego potwierdza, że naszym światem rządzi "zło pierwotne". Nie wszyscy mają z nim do czynienia, ale ta siła jest wśród nas i jest jednym z powodów, dlaczego ludzie potrafią być dla siebie tak okrutni. Autor twierdzi, że to, z czym się zetknął, jako policjant na Bronxie, jest niczym w porównaniu ze spotkaniem z prawdziwymi Złem. Wielokrotnie uczestniczył w egzorcyzmach, gdzie demony zawładnęły niejednym domem i zamieniły życie jego mieszkańców w istne piekło. W książce znajdziemy bardzo szczegółowe opisy opętań, nawiedzonych domów oraz relacje ich mieszkańców. Podczas lektury włosy na głowie dosłownie staja dęba, a ciało pokrywa gęsia skórka. Zbaw nas ode złego to taki klasyczny horror w książkowym wydaniu. Z tą różnicą, że relacjonowane przez Sarchiego wydarzenia naprawdę miały miejsce.

Sarchie równoważy mroczną stronę tej historii opowieściami o swojej pracy na posterunku policji. Wspomina swoje początki na służbie, opowiada o swojej rodzinie i przyjaciołach. Dla mnie były to momenty oddechu między jednym egzorcyzmem a drugim. Potrzebowałam takiego "oddechu", ponieważ, przyznam szczerze, tematyka tej książki okazała się dla mnie za... straszna.

Sarchie chciał coś ludziom uświadomić, może nawet nawrócić. I myślę, że w większości przypadków efekt zostanie osiągnięty. Książkę polecam tym, którzy lubią się bać, ale potrafią podejść do takich historii z dystansem. W innych przypadkach można się tylko nabawić nocnych koszmarów.

Tytuł: Zbaw nas ode złego
Tytuł oryginalny: Deliver Us from Evil
Autor: Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Esprit, 2014
Moja ocena: 5/10

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Esprit!




wtorek, 24 czerwca 2014

"Droga królów" Brandon Sanderson

Kiedy wzięłam do ręki powieść Sandersona trochę zaparło mi dech w piersi. Dosłownie i w przenośni, ponieważ książka ta ma niemal 1000 stron, no i swoje waży. Po drugie, nawet pobieżne przerzucenie kilku stron zapowiadało niesamowitą wyprawę w głąb nieznanego mi świata, ponieważ oprawa graficzna jest na najwyższym poziomie. 

Wydanie uzupełnione jest o mapy, rysunki oraz tak zwane Ars Arcanum.  Z początku było mi trudno odnaleźć się w krainie Roshar. Autor rzuca czytelnika w wir wydarzeń i każe mu odkrywać ten świat samemu. Nie wyjaśnia, nie tłumaczy. Dusznikowanie, Odpryskowi, Świetliści, fabriale czy chulle- to tylko część z pojęć, z którymi mamy do czynienia. Plusem takiej narracji jest to, że samemu można odkryć pewne rzeczy i ma się z tego niemałą satysfakcję. Jednak krótkie objaśnienie nie zaszkodziłoby w lekturze, a pomimo wszystko uchroniłoby czytelnika od zagubienia się w meandrach jakże wielu stron powieści. 

Bohaterami są cztery postaci: chirurg-żołnierz Kaladin, Shallan- złodziejka pragnąca przywrócić swój ród do dawnej świetności, żądny zemsty arcyksiążę Dalinar oraz zabójca Sheth, należący do parshmenów, najniższej warstwy społecznej. Śledzimy losy każdego z bohaterów z osobna, a każdy z nich ma do przebycia długą drogę, zarówno fizycznie jak i duchowo. 

Najbardziej zaintrygowała mnie postać Kaladina, który przeszedł prawdziwą transformację: od syna lekarza, przez niewolnika, do żołnierza i przywódcy jednej z drużyn mostowych, wykorzystywanych przez arcyksięcia Sadeasa w wojnie przeciwko Parshendi. Poświęcenie Kala, chęć niesienia pomocy oraz wytrwałość i wola przetrwania są godne podziwu w warunkach w jakich się znalazł. 

Idea ruchomych mostów dźwiganych na plecach niewolników to jedno z wielu  intrygujących rozwiązań w książce Sandersona. Roshar zamieszkują nie tylko ludzie, ale także spreny- połączenie energii, światła, siły związanej z daną rzeczą, na przykład wiatrospreny czy bólospreny. Przykładem takiego sprena może być Syl, która towarzyszy Kaladinowi na każdym kroku. Kolejnym ciekawym elementem są żołnierze zwani Odpryskowymi, którzy posiadają godną pozazdroszczenia zbroję oraz szczególny miecz, który pojawia się na ich zawołanie. Opisy przywoływania Ostrza Odprysku pobudzają wyobraźnię i chętnie zobaczyłabym to na dużym ekranie. 

Szczególne miejsce w krainie Roshar zajmują kobiety. To one sprawują pieczę nad nauką, są skrybami, uczonymi, historykami. Pomimo szanowanych stanowisk, silne kobiety takie jak Navani czy Jasnah i tak muszą, wedle zwyczaju, ukrywać jedną dłoń, aby nie kusić mężczyzn. 

Droga królów stron ma niemało, ale nie przeszkadza to w odbiorze całości. Wszystko, co znalazło się na kartach tej księgi zostało dogłębnie przemyślane i ma swój cel. Droga królów, jako pierwszy tom cyklu Archiwum Burzowego Światła to tylko początek ekscytującej podróży


Tytuł: Droga królów
Tytuł oryginalny: The Way of Kings
Autor: Brandon Sanderson
Ilość stron: 960
Wydawnictwo: MAG, 2014
Moja ocena: 7/10


Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!



niedziela, 27 kwietnia 2014

"Plan Daniela" Rick Warren, Daniel G. Amen, Mark Hyman

Kto nie chciałby być w dobrej formie, zdrowo się odżywiać i cieszyć szczupłą sylwetką? Wielu z nas na samą myśl o ćwiczeniach robi się słabo, wszelkie próby podjęcia jakiejkolwiek aktywności fizycznej kończą się słomianym zapałem, a tabliczka czekolady na osłodę codziennych trudów to standard. Jeżeli tak właśnie jest z wami, to powinniście zapoznać się z Planem Daniela.  

Plan Daniela to zbiór porad, przepisów oraz zestawów ćwiczeń przeznaczonych na 40 dni, podczas których możemy w pełni wrócić do formy fizycznej i psychicznej. Bo w Planie Daniela nie chodzi tylko o szczupłe ciało, ale i zdrowy umysł. Do tego potrzebne nam będzie pięć podstawowych komponentów: wiara, koncentracja, odżywianie, ćwiczenia oraz przyjaciele.  

Mocną stroną tego poradnika są konkretne wskazówki: jak rozpocząć dietę, co kupić, co jeść, czego unikać i co najważniejsze: jak wytrwać w nowych postanowieniach. Możemy zapoznać się z prawdziwymi historiami osób, które podjęły się wyzwania i zapragnęły zmienić swoje życie. Początki nie były łatwe, ale z pomocą modlitwy i bliskich osób udało im się zrealizować Plan Daniela do końca. A na efekty nie trzeba było długo czekać.

Wadą tej książki może być jej objętość. Wszystkie porady skróciłabym o połowę, aby od razu przejść do planu żywieniowego oraz zestawu ćwiczeń. Każdy potrzebuje odpowiedniej motywacji, ale dla mnie ważne są konkrety, aby od razu przejść do działania. Podczas układania mojej diety na pewno wezmę pod uwagę ciekawe pomysły na ćwiczenia oraz wypróbuję przepisy na zdrowe potrawy. Plan Daniela polecam wszystkim, którzy potrzebują inspiracji do zmiany swojego życia na lepsze.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Plan Daniela
Tytuł oryginalny: The Daniel Plan. 40 Days to a Healthier Life
Autor: Rick Warren, Daniel G. Amen, Mark Hyman
Ilość stron: 456
Wydawnictwo: Esprit, 2014


niedziela, 13 kwietnia 2014

"Rzeki Londynu" Ben Aaronovitch

Nie przepadam za kryminałami i pewnie dlatego nie przeczytałam ich zbyt wiele. Rzeki Londynu to powieść nie tyle kryminalna, ale kryminalno-fantastyczna. Dla mnie magii nigdy nie za wiele, więc najnowszą książkę Aaronovitch'a przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. 

We współczesnym Londynie, aż roi się od bóstw, duchów czy wampirów. Stołeczna policja stara się utrzymać magię na wodzy, aby ta nie przekraczała progu tolerancji przeciętnego obywatela. Jednak pewien duch rebelii próbuje zakłócić panujący porządek.

Peter Grant to policyjny nowicjusz, który z bycia zwykłym posterunkowym awansuje na ucznia czarodzieja, detektywa Thomasa Nightingale'a. Nienaganne maniery inspektora, jego ubiór i sposób wysławiania się niechybnie wskazują na to, że urodził się w innym stuleciu. Ten wiekowy jegomość stacjonuje w Szaleństwie, departamencie zajmującym się czarami. Posterunkowy Grant ma mu pomóc w rozwikłaniu zagadki tajemniczych wydarzeń ostatnich tygodni. 

Z pozoru zwyczajnych i spokojnych ludzi ogarnia szał, nad którym nie potrafią zapanować. Stają się agresywni i niebezpieczni dla otoczenia. Nightingale i Grant starają się zapobiec kolejnym aktom przemocy. Pater trenuje zaklęcia i uczy się teorii magii. Będzie musiał także przejść przyspieszony kurs z wiedzy o londyńskich rzekach, które zostały podzielone między Matkę Tamizę oraz Ojca Tamizę. 

Aaronovitch stworzył intrygującą powieść, która sprytnie łączy kryminologię z elementami fantastycznymi. Mamy tu także kawałek historii Londynu oraz wód, które go otaczają. Dla mnie najciekawszymi postaciami są właśnie personifikacje każdej z rzek. Kolejnym interesującym elementem jest vestigium, czyli trudne do opisania zjawisko percepcji zmysłowej danego miejsca lub osoby. Aaronovitch pokazał, że ma sporo ciekawych pomysłów, ale Rzeki Londynu to tylko przedsmak większej całości. Kontynuacją będzie powieść Księżyc nad Soho, po którą sięgnę na pewno.


Moja ocena: 6/10

Tytuł: Rzeki Londynu
Tytuł oryginalny: Rivers of London
Autor: Ben Aaronovitch
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: MAG, 2014


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG!




piątek, 14 marca 2014

przyTARGaj książki 2014

Wiosna na dobre zawitała do Poznania! W ciagu ostatnich kilku miesięcy myślałam, że miasto zapadło w zimowy sen. Ale piękna marcowa pogoda inspiruje do wyjścia z domu i rzucenia sie w wir kulturalnych wydarzeń. Takim centrum w Poznaniu jest bezsprzecznie CK Zamek. W zeszłą sobotę byłam na Targach Lokalnych Projektantów, którzy chciali pokazać Poznaniakom swe najnowsze dzieła. Od 5 marca trwa na Zamku cykl Mroczna Skandynawia, gdzie fani Wikingów na pewno znajdą cos dla siebie. Ja na przykład byłam wczoraj na wykładzie pt. Mrok i tajemnica w sagach islandzkich. Brzmi nieźle, prawda?

Kolejną akcją będzie sobotnia wymiana książek przyTARGaj KSIĄŻKI.
Oddaję głos odpowiedzialnemu za to wydarzenie Projektowi Czytelnisko:

przyTARGaj KSIĄŻKI – to cykliczna akcja wymiany książek, której celem jest podzielenie się lekturami z innymi! Skierowana jest do wszystkich, którzy mają w swoim domu książki, które chcieliby wyprawić w podróż. Dajemy możliwość wymiany tych „niechcianych” na inne, których jeszcze nie były przez Was czytane, a może uda się również kogoś skusić na spróbowanie sił w zupełnie innym gatunku literackim? 

Zapraszamy do Centrum Kultury ZAMEK przy ulicy Święty Marcin, w sobotę, 15 marca 2014 od godziny 16:00 do 18:00. Spotykamy się w salach 102,103,104. 
Książki przyjmujemy już od godziny 15:30!

Jedynym warunkiem wzięcia udziału w wydarzeniu jest przyniesienie przynajmniej jednej książki na wymianę. Uczestnik rejestruje się na „liście obecności”, deklarując liczbę przyniesionych książek. Następnie zostają one podzielone pomiędzy stoły tematyczne. Każdą książkę można wziąć do ręki, obejrzeć, przeczytać jej fragment. Każdy uczestnik może wynieść tyle książek, ile przyniósł. Akcja potrwa dwie godziny.

Kto się wybiera, ręka do góry!

niedziela, 8 grudnia 2013

Rookie Book Fair- relacja i trochę marudzenia



Wczoraj w Słodowni w Starym Browarze rozpoczęły się Targi Książki Artystycznej. Rookie Book Fair przyciągnął wiele ciekawych wydawnictw związanych z promowaniem szeroko pojętej kultury i sztuki. Jednak większość z tych wydawnictw nie jest jeszcze zbyt popularna, co pewnie też było przyczyną raczej niskiej frekwencji, przynajmniej wczorajszego dnia. Ja sama dosyć szybkim krokiem przeszłam obok wszystkich stoisk starając się znaleźć coś, co by mnie zainteresowało.

Moją największą uwagę przykuło stoisko Korporacji Ha!art, gdzie znalazłam najnowszy reportaż Ziemowita Szczerka Przyjdzie Mordor i nas zje. Zastanawiałam się także nad Opowieściami graficznymi Juliana Antoniszczaka, ale to już wyższa półka kasowa. Może następnym razem.



Po Targach odczuwałam pewien niedosyt, że to już? że to wszystko, że to tyle? W styczniu wybiorę się na kilka spotkań autorskich odbywających się po egidą Rookie Book Ideas, które mam nadzieję będą bardziej inspirującym wydarzeniem.






A teraz z całkiem innej beczki.


Pewnie dlatego, że mój blog ma ponad 60 czytelników, z każdego kolejnego cieszę się jak szalona. Ale co mam sobie pomyśleć jak obserwatorzy rezygnują z czytania mojego bloga. Tak też się stało. W ciągu tego weekendu straciłam dwóch czytelników. Zmowa jakaś? Trudno powiedzieć.

Mam nadzieję, że Ci, którzy czytają In the Deep Blue Sea zaglądają tutaj bo szczerze ciekawi ich to, co Queen Margot ma do powiedzenia i jestem im za to wdzięczna. Nie obserwują go, bo jest ładny obrazek w tle, czy ciekawe zdjęcie autorki. Mam nadzieję, że zaglądają tutaj bo interesuje ich treść, którą chcę przekazać. Skoro zaszłam już tak daleko w tym marudzeniu, to chciałam tylko uspokoić tych, którym zależy, że blog będzie istniał nadal. Chociaż, jak pewnie każdy z nas, mam czasem wątpliwości, co do sensu jego egzystencji. Jednak prowadzenie bloga i pisanie ogólnie daje mi niewypowiedzianą radość, dlatego pisać będę dalej i dzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Będę cieszyła się z każdego komentarza i każdego kolejnego czytelnika. Nie ważne jak skromna będzie to liczba.

A teraz chciałabym się zwrócić do osób, które In the Deep Blue Sea nieco znają oraz do osób, które są tu po raz pierwszy. Co Wam się tutaj podoba? A co byście z chęcią zmienili? Co Wam przeszkadza, a co interesuje? Dziękuję za wszystkie konstruktywne uwagi :)

sobota, 30 listopada 2013

II Rookie Book Fair w Poznaniu

Czy słyszeliście o Targach Książki Artystycznej? Ja też nie :) A co ciekawe takie Targi odbywają się w Poznaniu już po raz drugi! Słodownia w Starym Browarze oraz Galeria Miejska Arsenał zapraszają czytelników na targi, wykłady, warsztaty i spotkania z książką artystyczną.

Poniższa notka oraz obrazek pochodzi ze strony: http://booklips.pl/wydarzenia/2-targi-ksiazki-artystycznej-rookie-book-fair-w-poznaniu/




"W dniach 7-8 grudnia w Starym Browarze w Poznaniu odbędzie się 2. edycja Rookie Book Fair. Celem targów jest promocja małych i niezależnych wydawnictw, które dbają zarówno o treść jak i formę swoich książek.
Tegoroczna edycja festiwalu składać się będzie z dwóch części: targów książki Rookie Book Fair oraz serii wykładów i dyskusji Rookie Book Ideas, w całości poświęconych autorom, kolekcjonerom oraz projektantom książek.
Podczas Rookie Book Fair, które odbędą się 7 i 8 grudnia w Starym Browarze w Poznaniu, zaprezentują się najlepsze krajowe i zagraniczne wydawnictwa zajmujące się sztuką, fotografią, architekturą oraz książką artystyczną. Odwiedzający będą mogli nabyć książki tak znanych oficyn dbających o jakość swych publikacji, jak Centrala, Korporacja Ha!art, Karakter, Bęc Zmiana, a także młodych wydawnictw, w tym Mundin, czyli nowego przedsięwzięcia założonego z inicjatywy Grażyny Kulczyk oraz artysty Honzy Zamojskiego. Ideą targów jest, aby piękne i wymagające w odbiorze książki trafiły do odbiorcy umiejącego je docenić. Na targach swoje publikacje zaprezentują również galerie sztuki z Warszawy.
Druga część festiwalu, Rookie Book Ideas, odbędzie się w dniach od 14 do 16 stycznia 2014 w Galerii Miejskiej Arsenał. Prelegenci postarają się zdefiniować aktualne znaczenie książki jako medium dla twórców sztuki. W trakcie wykładów i spotkań, teoretycy oraz rzemieślnicy słowa i obrazu drukowanego, poprowadzą publiczność zawiłą i wymagającą ścieżką procesu powstawania książki artystycznej. Od ulotnych idei, przez materialność surowców drukarskich: papierów, czcionek i farb drukarskich, aż po fetyszyzującą miłość do artystycznych obiektów, jakimi książki potrafią być.
Zeszłoroczna edycja Festiwalu Rookie, która odbyła się w Galerii Miejskiej Arsenał, zgromadziła ponad pięciotysięczną publiczność oraz 25 oficyn wydawniczych. Za to wydarzenie organizatorzy imprezy otrzymali nagrodę „Projekt Roku” Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej w kategorii „Wydarzenie”. Można spodziewać się, że tegoroczna edycja Festiwalu spotka się z równym, o ile nie jeszcze większym zainteresowaniem.
Wstęp na obie części festiwalu jest wolny. Szczegółowe informacje oraz pełną listę wystawców znajdziecie na oficjalnej stronie imprezy: http://r-o-o-k-i-e.com/"

Trochę tylko nie podoba mi się rozdzielenie imprezy na dwa weekendy oddzielone od siebie prawie miesięczną przerwą, ale może dzięki temu Rookie przyciągnie więcej chętnych. Wybieracie się? Ja planuję wybrać się na sobotnie Targi do Słodowni.

wtorek, 26 listopada 2013

"Zmierzch" Stephenie Meyer

Nigdy nie myślałam, że kiedyś napiszę recenzję Zmierzchu, ponieważ nie przeszło mi nawet przez myśl, że tę powieść przeczytam. Broniłam się przed nią rękami i nogami. Oglądałam filmy i obca mi była gorączka, która obiegła fanów Sagi na całym świecie. Stwierdziłam jednak, że moja postawa nie jest do końca słuszna, bo jak mogę oceniać historię zawartą w (powiedzmy sobie szczerze) nie do końca udanych filmach, skoro nigdy nie miałam do czynienia z ich literackim pierwowzorem.

Dlatego zdecydowałam się sięgnąć po opowieść o Edwardzie i Belli. Oto moje wytłumaczenie. Bo czytanie takiej książki jak "Zmierzch" wymaga wyjaśnień prawda? Czytałam ją tylko w ustronnych miejscach, krępowałam się, że ktoś zobaczy okładkę, kiedy czasem udało mi się przeczytać kilka stron w środkach publicznego transportu. Czy słusznie?

Do tej pory uważałam, że Saga Meyer jest jedną z najbardziej kiczowatych i ckliwych historii, jaką poznał świat. Przyznam szczerze, że książka tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu, ale spojrzałam na całą opowieść nieco bardziej pobłażliwie. Powieść jednak rządzi się innymi prawami, niż film i często działa to na jej korzyść. W filmie nie można zmieścić wszystkiego, dlatego warto sięgnąć po książkę jako uzupełnienie ekranowej historii.

Czytając powieść Meyer nieźle się ubawiłam, gdyż arcydzieło to to nie jest. Czasem wybuchałam śmiechem czytając takie wyrażenia jak: Czy powinnam wiedzieć, że wiedzą, że wiem, czy też nie? (s. 182)Dając mu znać oczami, co zamierzam uczynić (s.229)Gdzie miałaś oczy na łące? ( s. 239). Może to wina nietrafionego tłumaczenia,ale takich smaczków jest więcej. Wydaje mi się, że Meyer po prostu spisywała to, co jej ślina na pióro przyniosła i wyszło z tego średniej jakości czytadło dla nastolatek.

Kiedy jeszcze nie panował szał na wampiry i wilkołaki, książka Meyer była pozycją nowatorską, początkującą pewien trend w literaturze. Nie można porównywać jej książek z dziełami Anne Rice czy Brama Stokera. Jednak to właśnie Meyer spopularyzowała wampira dla szerszej i dużo młodszej publiczności. Nie mogę się nie zgodzić z faktem, że Saga: Zmierzch to swoisty fenomen, który na stałe zapisał się w światowej popkulturze.

Wydaje mi się, że wiele osób nawet nie próbuje zmierzyć się z powieścią. Powiem szczerze: spróbujcie. Przynajmniej z ręką na sercu będziecie mogli stwierdzić, że nie podobał Wam się Zmierzch, zamiast dostosowywać się do opinii innych. Ja tak zrobiłam i nie żałuję.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Zmierzch
Tytuł oryginalny: Twilight
Autor: Stephenie Meyer
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Dolnośląskie, 2007


czwartek, 14 listopada 2013

"Amerykańscy bogowie" Neil Gaiman

Internet, telewizja, pieniądze czy narkotyki to bogowie naszych czasów. Ich siła oddziaływania jest tak potężna, że ludzie zapomnieli o dawnych bóstwach z przeszłości. Odyn, Thor, Kali, Ganeśa czy Czarnobóg zostali zdetronizowani i rzuceni w wir prozy życia. Królowa Saby pracuje jako prostytutka, jedyną rozrywką Wielkanocy są pikniki w parku, a Anubis i Thot prowadzą zakład pogrzebowy. Gaiman w swojej epickiej powieści Amerykańscy bogowie konfrontuje dawne wierzenia ze współczesną "religią", która z wiarą nie ma już nic wspólnego.

Cień po trzech latach wychodzi z więzienia, aby dowiedzieć się, że jego żona zginęła w wypadku samochodowym. Jakby tego było mało, kiedy on odsiadywał wyrok, Laura zdradzała go z jego najlepszym kolegą. Nagle wizja życia na wolności zaczyna go przytłaczać, ale z pomocą przychodzi mu tajemniczy pan Wednesday. Cień zaczyna dla niego pracować i już pierwszego dnia przekonuje się, że wszystko, w co do tej pory wierzył, nie ma już najmniejszego znaczenia. Razem wyruszają w podróż w głąb Ameryki, spotykając po drodze istny boski panteon. Wednesday werbuje armię, aby niczym mitologiczny Odyn poprowadzić ją do boju podczas Ragnaröku- zmierzchu bogów.

Fabuła przeplata się z opowieściami o ludziach, którzy kiedyś przybili do Ameryki: rudowłosa Essie przywiozła ze sobą wiarę we wróżki i skrzaty, afrykańscy niewolnicy wiarę w Elegbę, Wikingowie czcili władcę piorunów. Ich wierzenia dały początek amerykańskim bogom: zagubionym, zapomnianym, niepotrzebnym. Ameryka według Gaimana to kraj, w którym nawet dla bogów amerykański sen jest nieosiągalną iluzją.

Nie byłam przygotowana na taką powieść Gaimana jak Amerykańscy bogowie. Przyzwyczajona do bardziej baśniowego klimatu (Gwiezdny pył), koszmarów widzianych dziecięcymi oczami (Ocean na końcu drogi) czy niezwykłych przygodach zwykłego człowieka (Nigdziebądź) odebrałam Amerykańskich bogów jako książkę bardzo dojrzałą. Połączenie mitologii z różnych stron świata na amerykańskim gruncie dało niesamowite efekty. Bogowie, którym kiedyś oddawano cześć i składano ofiary zostali przez Gaimana odarci z wszelkich świętości. Autor bawi sie symbolami i boskimi atrybutami. Nie wszystkich bogów ukazuje nam wprost. Wplątuje czytelnika w sieć skojarzeń i niedomówień, co czyni lekturę jeszcze bardziej fascynującą.

Gaiman bawi, straszy, zachwyca. Amerykańscy bogowie to prawdziwa uczta dla fanów fantastyki. Wyraźnie nakreśleni bohaterowie, przemyślana i wciągająca fabuła przesiąknięta magią wierzeń z dawnych czasów. Niezapomniana podróż, która na długo pozostaje w pamięci


Moja ocena: 8/10

Tytuł: Amerykańscy bogowie
Tytuł oryginalny: American Gods
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 464
Wydawnictwo:  MAG, 2013

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!


czwartek, 10 października 2013

"Mroczna wieża" C.S. Lewis

Na okładce najnowszego zbioru opowiadań C.S. Lewisa widzimy dwie dziewczynki w siostrzanym uścisku. Zamiast spoglądać radośnie na czytelnika, wydają się być pogrążone we śnie. Intrygujące, a wręcz niepokojące jest to, że obie dziewczynki są do siebie podobne jak dwie krople wody. Bliźniaczki? A może sobowtóry? 

Okładka świetnie ilustruje tytułowe opowiadanie Lewisa Mroczna wieża, w którym mężczyzna przenosi się do innego czasu. Tam spotyka swojego sobowtóra, a także sobowtóra swojej narzeczonej. Czym jest Inny Czas? Światem, który rozgrywa się gdzieś równolegle z naszym? Czy może krainą poza czasem i przestrzenią? Na te i wiele innych pytań próbują odpowiedzieć bohaterowie opowiadania Lewisa.

Wszystkie opowieści zawarte w zbiorze Mroczna wieża to próby dyskursu autora z takimi pojęciami jak czas, rzeczywistość, kosmos, perspektywa. Jednak nie spodziewajmy się tutaj nużących filozoficznych wywodów. Opowiadania traktują o tych sprawach z dystansem i humorem.

W Krainie imitacji narrator przenosi się na chwilę do ciała młodej kobiety i przez moment może spojrzeć na świat jej oczami. To spojrzenie nie jest pozbawione kobiecych kompleksów czy wyolbrzymionego (dosłownie i w przenośni) obrazu własnej osoby. Anioły opiekuńcze opowiadają co nieco o męskim poglądzie na kobiety, szczególnie na te nie do końca już atrakcyjne. O urodzie, która przemija traktuje także Po dziesięciu latach, które zrzuca z piedestału mit o nieprzemijającej urodzie Heleny Trojańskiej. Jak się okazuje, ją także dosięgnął upływ czasu. Kto by pomyślał?

Większość opowiadań z Mrocznej wieży nie zostało przez Lewisa ukończonych. Pomimo tego, jego przyjaciel Walter Hooper postanowił zebrać porozrzucane kartki i stworzyć z tego jedną, acz niekompletną całość. Czytelnik może odczuwać niedosyt kiedy niektóre z opowiadań urywają się w najważniejszym momencie. Ale tutaj możemy dać upust swojej wyobraźni i zastanowić się jak chciał je zakończyć Lewis. Tego się już niestety nigdy nie dowiemy.

Mrocznej wieży da się zauważyć błyskotliwy umysł autora oraz jego niesamowitą, wybiegającą w przyszłość wyobraźnię. Lektura tych opowiadań to intrygująca podróż po bezkresie jego geniuszu.

Moja ocena: 6/10

Tytuł: Mroczna wieża
Tytuł oryginalny: The Dark Tower
Autor: C.S. Lewis
Ilość stron: 272
Wydawnictwo: Esprit, 2013




Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Esprit!

niedziela, 6 października 2013

Rozdawajka u Queen Margot!

Po urlopie wracam do Was z nowymi pomysłami, które niedługo wejdą w życie w postaci kilku recenzji, kontynuacji cyklu Animowane wtorki oraz rozdania, do którego serdecznie zapraszam! Już teraz można się zapisywać, a do wygrania jedna z dwóch książek do wyboru.

Zasady rozdania
  1. Autorką rozdania jest właścicielka bloga In the Deep Blue Sea.
  2. Na zgłoszenia czekam od 06.10.2013 do 20.10.2013 do godz. 23:59. Zwycięzcy zostaną wyłonieni drogą losowania. Lista zwycięzców zostanie ogłoszona najpóźniej do 25.10.2013. Po ogłoszeniu wyników skontaktuję się ze zwycięzcami drogą mailową w sprawie adresu do wysyłki nagrody. Jeżeli adres nie zostanie podany w ciągu 3 dni , losowanie odbędzie się ponownie.    
  3. W rozdawajce może wziąć udział każdy, kto posiada bloga oraz adres korespondencyjny w Polsce. 
  4. Nagrodą są dwie książki do wyboru: Drzwi do piekła Marii Nurowskiej oraz Sezon na cuda Magdaleny Kordel.  
  5. Aby wziąć udział w konkursie należy:
  • Być obserwatorem bloga In the Deep Blue Sea
  • Pod tym postem wyrazić chęć wzięcia udziału w losowaniu- wystarczy "zgłaszam się", zostawić adres e-mail oraz podać tytuł jednej książki, którą chcielibyście otrzymać (podane powyżej Drzwi do piekła lub Sezon na cuda)
  • Na swoim blogu umieścić poniższy baner konkursowy:


Powodzenia! :)

środa, 18 września 2013

"Dom na krawędzi" Maria Nurowska

Czytając Dom na krawędzi rzuciłam się w sam środek historii o byłej więźniarce, Darii. Kobieta zabiła swojego męża i spędziła 6 lat w więziennej celi. Nie czytając pierwszej części tej opowieści, czyli Drzwi do piekła, momentami czułam się zagubiona, szczególnie jeśli chodzi o ciągle powracającą przeszłość głównej bohaterki. Jednak Nurowska stworzyła jej dalszy ciąg, gdzie pragnienie nowego życia, zwyciężyło nad przeszłością.

Daria zmienia tożsamość i w Bukowinie buduje tytułowy dom na krawędzi. Otwiera pensjonat i próbuje wyprostować poskręcane ścieżki. Jednak los ma inne plany i Daria spotyka Izę, psycholog więzienną, która pomagała jej przetrwać lata izolacji. Dla Izy najważniejsza jest kariera. Wykorzystując dawną znajomość, oddaje swoją córkę Olę Darii na wychowanie. Słodko-gorzka relacja dwóch kobiet bezpowrotnie wpłynie na życie dziewczyny, która od teraz ma dwie matki. Sprawę komplikuje uczucie Darii do Pawła-lekarza, który odwiedzał jej pensjonat. Ola także przechodzi okres fascynacji ciężko chorym synem Pawła, Antkiem. Okazuje się, że każdy z bohaterów skrywa niejedną tajemnicę, a oderwanie się od przeszłości jest trudniejsze, niż im się wydaje.

Podoba mi się styl Nurowskiej, z którym spotkałam się już wcześniej podczas lektury Nakarmić wilki: trochę poetycki, trochę melancholijny, przeplatany opisami gór, do których autorka ma wyraźny sentyment. Z wielka uwagą i chirurgiczną precyzją potrafi wejść w wewnętrzny świat bohaterów i analizować ich emocje. Każdą relacje rozkłada na czynniki pierwsze z taka intensywnością, że czytelnik czuje się zawstydzony, że brał w tym udział.

Myślę, że uważna lektura Drzwi do piekła pomoże mi w zrozumieniu toksycznego związku Darii z Izą, bo ta relacja stanowi kanwę Domu na krawędzi. Z pewnością sięgnę po Drzwi do piekła, bo przeszłość Darii niesamowicie mnie zaintrygowała. Szkoda tylko, że poznałam jej historię od końca. 

Moja ocena: 6/10

Tytuł: Dom na krawędzi
Autor: Maria Nurowska
Ilość stron: 272
Wydawnictwo: Znak, 2012




Zapraszam do lektury także w wersji po angielsku!

piątek, 9 sierpnia 2013

"Stardust" Neil Gaiman

Wiem, że najpierw powinno się przeczytać książkę, a później obejrzeć jej filmową adaptację, ale w moim przypadku zwykle jest odwrotnie. To ciekawe filmy naprowadzają mnie na swoje ekranizacje i niestety często, chociaż wiele osób się ze mną nie zgodzi, film jednak wygrywa z książką. Nie twierdzę, że tak jest zawsze. Dla mnie tak było w przypadku Pokuty McEwana, Królowej Margot Dumasa czy Dziewczyny z perłą Chevalier. I tak też było w przypadku powieści Gaimana oraz jej ekranizacji.

Kocham film Gwiezdny pył Vaughn'a. Historia młodego mężczyzny, który dla ukochanej postanawia odnaleźć spadająca gwiazdę jest zabawna, wzruszająca, pełna wciągających przygód i nietuzinkowych bohaterów. I jak tu teraz oceniać powieść? Książka pomimo swojej niewielkiej objętości, niesamowicie mi się dłużyła. Dopiero gdzieś tak w połowie zainteresowałam się losami Tristrana (w filmie główny bohater ma na imię Tristan!) pomimo, że i tak dobrze znałam zakończenie. Jednak lektura powieści w oryginale pozwoliła mi dogłębniej zapoznać się ze stylem Gaimana, który nie do końca oddają polskie przekłady. Gaiman pisze niezwykle barwnie. Poetyckim i wyszukanym językiem wprowadza nas w świat krainy Faerie. Powieść Gaimana jest jak z pogranicza snu i jawy, mitologii i fantastyki. Lektura to sam przyjemność. Dużym atutem są zamieszczone na końcu angielskiego wydania pytania do dyskusji oraz wywiad z autorem.

Ciężko mi oceniać samą książkę, kiedy przed oczami stoi mi Robert De Niro w tiulach i pantalonach. Są oczywiście pewne różnice między książką i filmem. Twórcy filmu rozwinęli wiele motywów, które Gaiman ledwie zarysował, a film ukazał w innym świetle: losy Lamii i jej sióstr, postać kapitana Shakespear'a czy "złożona" osobowość Victorii Forester. Scenarzyści skupili się na najciekawszych wątkach i postawili na stworzone z rozmachem fantasy dla dużych i małych. Powieść Gaimana jest napisana w mrocznym i poważnym tonie. W filmie zostały dodane pewne elementy humoru, no i oczywiście happy end, który pozwala na seans także młodszym widzom.

Powieść jest dobra, ale z racji tego, że moja wyobraźnia już została skażona przez wersję filmową książka pozostawia niedosyt. Następnym razem najpierw przeczytam książkę, potem obejrzę film. Naprawdę, obiecuję...

Moja ocena: 6/10

Tytuł oryginalny: Stardust
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 224
Wydawnictwo: Headline, 2005

wtorek, 6 sierpnia 2013

Zapowiedzi od wydawnictwa MAG

W tym miesiącu MAG przygotował dla nas solidną porcję nowości, gdzie każdy kolejny tytuł jest ciekawszy od poprzedniego. Czy coś przykuło Wasza uwagę?


Tytuł:
Miasto kości
Autor:
Cassandra Clare
Seria:
Dary Anioła
ISBN:
978-83-7480-373-1
Tłumaczenie:
Anna Reszka
Oprawa:
miękka
Format:
135x205
Liczba stron:
512
Rok wydania:
14 sierpnia 2013



Tysiące lat temu Anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył rasę Nephilim, pół ludzi, pół aniołów. Mieszańcy człowieka i anioła przebywają wśród nas, ukryci, ale wciąż obecni, są naszą niewidzialną ochroną. Nazywają ich Shadowhunters.

Shadowhunters przestrzegają praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Ich zadaniem jest chronić nasz świat przed pasożytami, zwanymi demonami, które podróżują między światami, niszcząc wszystko na swej drodze. Ich zadaniem jest również utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, krzyżówkami człowieka i demona, znanymi jako wilkołaki, wampiry, czarodzieje i wróżki. W swoich obowiązkach są wspomagani przez tajemniczych Cichych Braci. Cisi Bracia mają zaszyte oczy i usta i rządzą Miastem Kości, nekropolią znajdującą się pod ulicami Manhattanu, w której leżą martwe ciała zabitych Shadowhunters. Cisi Bracia prowadzą archiwa wszystkich Shadowhunters, jacy kiedykolwiek żyli. Strzegą również Mortal Instruments, trzech boskich przedmiotów, które anioł Razjel powierzył swoim dzieciom. Jednym z nich jest Miecz. Drugim Lustro. Trzecim Kielich.Od tysięcy lat Cisi Bracia strzegli Mortal Instruments. I było tak aż do Powstania, wojny domowej, która niemal na zawsze zniszczyła tajemny świat Shadowhunters. I mimo że od śmierci Valentine’a, Shadowhuntera, który rozpoczął wojnę, minęło wiele lat, rany, jakie zostawił, nigdy się nie zabliźniły.
 Od Powstania minęło piętnaście lat. Jest upalny sierpień w tętniącym życiem Nowym Jorku. W podziemnym świecie szerzy się wieść, że Valentine powrócił na czele armii wyklętych. A Kielich zaginął...

Pierwsza część ekranizacji bestsellerowej powieści Cassandry Clare Miasto Kości w kinach już 23 sierpnia 2013! W rolach głównych: Lily Collins, Jamie Campbell-Bowen, Lena Headey i Jonathan Rhys-Meyers.


Tytuł:
Rycerz lata
Autor:
Jim Butcher
Seria:
Akta Dresdena
ISBN:
978-83-7480-369-4
Tłumaczenie:
Piotr W. Cholewa
Oprawa:
miękka
Format:
135x202
Liczba stron:
472
Rok wydania:
16 sierpnia 2013



Oto Harry Dresden - pierwszy (i jedyny) w Chicago magiczny prywatny detektyw. Okazuje się bowiem, że „zwyczajny” świat pełen jest istot dziwnych i magicznych, a większość z nich niezbyt dobrze zgadza się z ludźmi.
Odkąd jego dziewczyna wyjechała z miasta, by jakoś poradzić sobie z nowo odkrytym apetytem na krew, Harry jest przybity i załamany. Nie ma z czego płacić czynszu. Unika kontaktów z przyjaciółmi. Nie pamięta, kiedy ostatni raz brał prysznic. I kiedy już się wydaje, że gorzej być nie może, pojawia się królowa Zimowego Dworu elfów, przedstawiając mu propozycję nie do odrzucenia. Harry musi odkryć, kto zamordował rycerza Lata, prawą rękę królowej Letniego Dworu, i oczyścić królową Zimy z podejrzeń...Sprawa wydaje się prosta, ale polityka elfów rzadko taka bywa. Dodatkowo, Harry odkrywa, że los świata zależy od jego śledztwa. Ale żadnych nacisków...



Tytuł:
Modlitewnik amerykański/Luizjański blues/Viator
Autor:
Lucius Shepard
Seria:
Uczta Wyobraźni
ISBN:
978-83-7480-368-7
Tłumaczenie:
Wojciech Szypuła
Oprawa:
twarda
Format:
135x202
Liczba stron:
560




Modlitewnik amerykański

Od pierwszych scen Modlitewnika amerykańskiego Lucius Shepard wyraźnie zaznacza swoją obecność w klasycznej amerykańskiej tradycji pamiętnikarskiej. Wardlin Stuart jest amerykańskim mesjaszem, człowiekiem, który (jak się wydaje) ma bezpośrednią łączność z Bogiem – jeśli jednak jest to prawda, to jest to bóstwo zupełnie inne od wszystkich, do jakich się w przeszłości modliliście. Historia Stuarta zaczyna się od zabicia mężczyzny w barze i dziesięcioletniego wyroku za zabójstwo. W więzieniu Stuart zaczyna pisać – tworzy utwory prozatorskie, wiersze i modlitwy, które jednak nie są kierowane do żadnego rozpoznawalnego boga. Za cel stawia sobie osiąganie drobnych sukcesów, nie marzy o cudach, lecz – i to już zakrawa na cud – jego prośby się spełniają, bez względu na to, czy prosi o dziewczynę dla siebie, czy o specjalne przywileje dla współwięźniów. Szybko zostaje uznany za prawdziwego szamana, z więzienia wychodzi w glorii sławy – i sława ta popycha go do konfliktu i nieuniknionej konfrontacji z fanatycznym kaznodzieją. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że bóg, do którego modli się Stuart, przybrał postać materialną i zstąpił na ziemię…

Luizjański blues
Witajcie w luizjańskim Grail – mieścinie leżącej tuż poza granicami rzeczywistości, gdzie plemienny szaman spotyka się z Jezusem, a miejscowi modlą się do nich obu. Posępna historia odsłania przed czytelnikiem mroczne głębie psychologii Grail i motywacji jego mieszkańców. W „Le Bon Chance” panna Sedele przyrządza zielone cocktaile zwane „cryptoverde”; Vida Dumars, właścicielka „Moonlight Diner”, zagląda w otchłanne przepaście dusz swoich klientów jak przez szeroko otwarte okna; miejski duch, Dobry Szary Człowiek, obiecał Grail powodzenie – pod warunkiem, że będzie wierne odwiecznej tradycji. Mroczna, wciągająca opowieść odsłania przed nami fantastycznie ekscentryczne serce i duszę miasteczka.

Viator
Czterej mężczyźni, zakwaterowani na pokładzie Viatora (frachtowca, który przed dwudziestu laty wbił się w ląd na odludnym odcinku alaskańskiego wybrzeża) i zatrudnieni do oceny jego wartości jako źródła surowców z odzysku, po pewnym czasie zaczynają się dziwacznie zachowywać. Ich domniemany szef, Thomas Willander, trapiony niepokojącymi snami, dochodzi do wniosku, że źródło ekscentrycznych zachowań załogi znajduje się na pokładzie Viatora. Zwraca się o pomoc do mieszkanki pobliskiej wioski Kaliaska i wspólnie zaczynają badać przeszłość statku, próbując ustalić – między innymi – jak to się stało, że wpadł na mieliznę, i kim jest tajemniczy człowiek, który wynajął całą czwórkę. Tymczasem podwładni Willandera, których dziwactwa zaczynają zakrawać na obłęd, uwiedzeni upiornym urokiem Viatora nie zamierzają porzucać swojego nowego domu. Na domiar złego zbliża się zima, las otaczający statek pulsuje złowieszczymi dźwiękami i światłem, a sny Willandera zaczynają się spełniać…




czwartek, 18 lipca 2013

Plan czytelniczy vol. II/ Lato...

  • Dziś wstałam rano z przekonaniem, że już jest piątek. W pracy jednak okazało się, że do piątku jeszcze daleko, nie mówiąc już o sobocie. Na szczęście perspektywa przeczytania kolejnych książek i obejrzenia kolejnych filmów była na tyle pocieszająca, że czwartek jakoś zleciał i mam nadzieje, że tak samo będzie z piątkiem. Za to weekend na pewno będzie trwał w nieskończoność... ;)

A tu kilka czwartkowych złotych myśli:









  • Z pierwszego planu czytelniczego udało mi się przeczytać cztery książki, ale doszły do niego dwie nowe. A książki o Poznaniu leżą nadal nieruszone. Chyba jednak poczułam w końcu wakacje, bo wszystko, co związane z pracą, kursami wszelakimi i ogólnie obowiązkami odkładam na bok. Teraz tylko pragnę zanurzyć się wyimaginowanym świecie, który mogę znaleźć na przykład na stronicach Gwiezdnego Pyłu Gaimana. Do tego jeszcze zajadać lody, owoce i wystawiać twarz do słońca. Na razie nie mogę niestety liczyć na jakiś urlop, więc korzystam z każdej wolnej chwili, by cieszyć się tą krótką słoneczną pogodą. Dlatego właśnie teraz zjem lody z malinami! A Wy jak korzystacie z lata w mieście? 

Plan czytelniczy numer 2 ( czyli nieco update'owany plan numer 1)

Z racji tego, że ostatnio mam nawet niezłe tempo czytania, mam nadzieję, że uda mi się przeczytać te pozycje do końca sierpnia. Plan oczywiście może ulec zmianie ze względu na nieoczekiwane zwroty akcji.
  1. Stardust. N. Gaiman
  2. Pustynna Włócznia Peter V. Brett
  3. Morfina S. Twardoch
  4. Kobiety z miasta Salta E. Drucaroff
  5. Ostatnia kobieta wyrocznia K. Miller
  6. Mansfield Park J. Austen 





niedziela, 14 lipca 2013

"Motyl i czołg" Ernest Hemingway

Drobna książeczka jaką jest Motyl i czołg to zbiór trzech opowiadań Hemingway'a napisanych na podstawie jego przeżyć podczas wojny domowej Hiszpanii, gdzie pracował jako korespondent. Miejscem akcji każdego z nich jest bar "Chicote", do którego zaglądali żołnierze amerykańscy, hiszpańscy partyzanci oraz cywile.

W pierwszym opowiadaniu zatytułowanym Denuncjacja, w barze pojawia się Luis, szpieg i zdrajca, który nie jest tam mile widziany. Kelnerzy u "Chicote'a" jako patrioci, ale też dżentelmeni, nie wiedzieli jak się w tej sytuacji zachować. Autor pokazuje rozdarcie starszego kelnera, gotowego
wydać zdrajcę, który pomimo wszystko jest nadal jego znajomym i stałym bywalcem baru. Narrator jako bezstronny Amerykanin przychodzi mu z pomocą.

Kolejne opowiadanie Motyl i czołg najbardziej przypadło mi do gustu. Hemingway opierając się na prawdziwym wydarzeniu zestawia w nim powagę wojny z ludzkim poczuciem humoru i chęcią do zabawy. Jeden mężczyzna pada ofiarą tego paradoksu i w dosadny sposób przekonuje się, że wojna to nie czas na żarty.

Ostatnie z opowiadań Noc przed bitwą ukazuje postawę żołnierzy z kilku różnych formacji, którzy próbują zabić czas, który dzieli ich od nadchodzącej bitwy. Niektórzy grają w kości, jedzą, spędzają czas u boku kobiet. Narrator jako członek ekipy filmowej, która ma nagrywać całe zajście, podchodzi do niego z chłodnym dystansem nie tracąc jednak świadomości, że większość mężczyzn, z którymi teraz spędza czas jutro może już nie żyć.

Nigdy nie byłam fanką Hemingway'a. Nie przemawia do mnie ani jego styl, ani tematyka powieści. Motyl i czołg nie zmieniły mojego podejścia. Jednak nie przeszkadza mi to, pomimo wszystko uznać go za wybitnego klasyka, który wywarł znaczący wpływ na amerykańską literaturę. Po prostu, ja i Ernest chodzimy różnymi drogami.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Motyl i czolg
Opowiadania pochodzą z The Fifth Column and Four Stories of The Spanish Civil War
Autor: Ernest Hemingway
Ilość stron: 100
Wydawnictwo: Książka i wiedza, Warszawa 1975



wtorek, 9 lipca 2013

"Moje rzymskie wakacje" Kristin Harmel

Cat Connelly zawsze była tą odpowiedzialną. Miała dobrą pracę, mieszkanie i oszczędności na czarną godzinę. Ale kiedy jej własna babcia upokorzyła ja przed wszystkimi na ślubie jej siostry, w życiu Cat pojawia się chęć do zmiany. Z powodu mężczyzny oczywiście. Sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej i Cat zdecydowała się na coś naprawdę szalonego: samotną podroż do Włoch w poszukiwaniu swojej dawnej miłości. I tak jak w książkach tego typu, bohaterka przeżywa niesamowite przygody i poznaje nietuzinkowe postaci, które niejednokrotnie pomogą jej wyjść z licznych opresji. Czy jednak w końcu uda jej się odnaleźć to, czego szuka?

Książka Harmel czekała na mnie prawie rok na półce. W końcu przekonałam się do lektury, bo poczułam, że ja też chciałabym przenieść się na kilka chwil do Rzymu, szczególnie, że do urlopu jeszcze daleko. Z góry zaklasyfikowałam Moje rzymskie wakacje do grona powieści łatwych i przyjemnych. Jednak książka Harmel pozytywnie mnie zaskoczyła. Pomimo, że podobała mi się w umiarkowanym stopniu, cieszę się, że znalazłam w niej coś więcej, niż tylko zwariowane przygody głównej bohaterki. Spodobało mi się to, że autorka postanowiła zmierzyć się także z trudnymi tematami, takimi jak strata matki, zdrada, samotność, duchy przeszłości.

Pomimo swojej przewidywalności książka ma w sobie coś, co sprawia, że chce się ją czytać. Harmel z niezwykłą łatwością prowadzi czytelnika przez gwarne rzymskie ulice czy zaciszne kawiarnie. Z wielką pieczołowitością odtwarza szczegóły takich zabytków jak Most Świętego Anioła, Koloseum czy Kościół Santa Maria in Cosmedin z Ustami Prawdy. Miałam wrażenie, że także tam jestem, popijam prosecco i wdycham zapachy z pobliskiej pizzerii. Całości dopełniają przepisy, z których łatwo można wyczarować dania, którymi silą się głowni bohaterowie Moich rzymskich wakacji.

Książka Harmel sprawdzi się idealnie podczas urlopu z Koloseum w tle, jak i wypoczynku nad polskim morzem. Polecam ją także wszystkim tym, którzy wakacje spędzają w domowych pieleszach. Moje rzymskie wakacje pozwolą im przenieść się do Rzymu chociaż na chwilę.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Moje rzymskie wakacje
Tytuł oryginlany: Italian for Beginners
Autor: Kristin Harmel
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Otwarte, Kraków 2010





czwartek, 4 lipca 2013

"Dobre dziecko" Roma Ligocka

Debiutancka powieść pani Ligockiej Dziewczynka w czerwonym płaszczyku odniosła ogromny sukces. Historia małej dziewczynki naznaczonej piętnem Holokaustu wzruszyła wszystkich. Jak się później okazało nie tylko trauma z dzieciństwa była jedynym piętnem, z którym zmagała się pisarka. W najnowszej powieści Dobre dziecko autorka pokazuje, że okres dojrzewania także zaważył na jej późniejszych losach.

Czytelnikowi ukazuje się Roma, dwunastoletnia dziewczynka, mieszkająca tylko z matką. Ojciec oraz reszta rodziny zginęli. Roma próbuje odnaleźć się w nowym świecie, w nowym ustroju, którego jeszcze nie zna. Jest Żydówką, ale już nie musi się ukrywać. Chodzi do szkoły, ma swoje pasje i marzenia. Jednak nieodłaczną częścią jej egzystencji jest strach i troska o najbliższą jej osobę, matkę Teofilę.

Dobre dziecko to bardzo intymna autobiografia. Autorka wykorzystuje w niej fragmenty pamiętnika swojej babki, Anny Abrahamerowej. Te zapiski z przedwojennych lat pozwalają młodej Romie przetrwać, bo ukazują inny, już zapomniany świat, w którym żyła jej rodzina. Matka, która niegdyś była rozpieszczana, jeździła na bale i korzystała z wszelkich luksusów, ma problem z przystosowaniem sie do ówczesnego świata. Całą frustrację przelewa na córkę. I tak jak każdy, najbardziej pragnie miłości.

Relacja matka-córka jest w Dobrym dziecku bardzo wyraźnie zarysowana i pełna silnych emocji. Roma nieustannie martwi się o matkę, która ma skłonności samobójcze. Matka natomiast uważa córkę za wariatkę zamkniętą w swoim świecie. Ich trudną relację dodatkowo kompilkuje romans matki z żonatym mężczyzną. Roma wpada w paranoję, czyta listy matki, podsłuchuje rozmowy. Ma wstręt do jedzenia i kontaku fizycznego. Nie może znaleźć sobie przyjaciół. Nieustannie ucieka w swój własny świat.

Trudno jest mi oceniać książkę pani Ligockiej. No bo jak można oceniać czyjeś przeżycia? Roma nie wybrała sobie takiego losu, najpierw będąc "dzieckiem wojny", później opuszczoną przez dorosłych nastolatką. Dzięki malarstwu i pisaniu odnalazła siebie, ale już pewnie całe życie będzie uciekać. W tej smutnej, bardzo osobistej powieść tli się jednak iskierka nadziei. Dobre dziecko pozwoliło pani Ligockiej rozprawić się z trudną przeszłością i zobaczyć swoją relację z matką w innym, bardziej dojrzałym świetle. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Dobre dziecko
Autor: Roma Ligocka
Ilość stron: 292
Wydawnictwo: Literackie, 2012

poniedziałek, 1 lipca 2013

"Malowany człowiek, Księga I" Peter V. Brett

Kiedy koleżanka zaproponowała mi, abym przeczytała Malowanego człowieka, trochę się zawahałam. Do tej pory to  Tolkien stanowił dla mnie fundament literatury fantastycznej i nie czułam potrzeby, aby bardziej zgłębiać temat. Szczególnie, że jakoś żadna książka z tego nurtu tak naprawdę mnie nie zainteresowała. Jednak postanowiłam dać Malowanemu człowiekowi szansę, no bo cóż mam do stracenia.

Początek nie był łatwy. Ciężko mi było przenieść się w świat stworzony przez Bretta: wypełniony Otchłańcami, udręczonymi ludźmi oraz otaczającymi ich magicznymi runami. Historia Arlena, chłopca, który traci matkę i w pojedynkę postanawia stawić czoło demonom, czytałam z lekkim uśmieszkiem i przymrużeniem oka. Po prostu nie byłam do tego wszystkiego przekonana. Ale czytało się szybko i w sumie przyjemnie, więc przez historie kolejnych bohaterów, Leeshy i Rojera przebrnęłam bez większego problemu. 

Może to jakaś solidarność płci, ale najbardziej kibicowałam Leeshy, młodej podopiecznej zielarki i z zapartym tchem czytałam o jej przygodach. I właśnie wtedy odkryłam, że Malowany człowiek jest książką naprawdę wciągającą i... fajną. Może nie jest to wybitne dzieło z ważnym przesłaniem, ale Brett ma niezwykły dar opowiadania: prosty i zrozumiały, jak średniowieczny minstrel , który opowiada historie z przed wieków. Jego książka wciąga bez reszty i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: "Malowany człowiek, Księga I"
Tytuł oryginalny: The Painted Man
Autor: Peter V. Brett
Ilość stron: 504
Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2008


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...