Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 kwietnia 2015

"Charlotte Bronte i jej siostry śpiące"- recenzja po angielsku


Zapraszam do lektury mojej recenzji książki Charlotte Bronte i jej siostry śpiące napisanej w języku angielskim:
http://agnes-books.blogspot.com/2015/04/eryk-ostrowski-is-expert-in-literature.html



środa, 18 września 2013

"Dom na krawędzi" Maria Nurowska

Czytając Dom na krawędzi rzuciłam się w sam środek historii o byłej więźniarce, Darii. Kobieta zabiła swojego męża i spędziła 6 lat w więziennej celi. Nie czytając pierwszej części tej opowieści, czyli Drzwi do piekła, momentami czułam się zagubiona, szczególnie jeśli chodzi o ciągle powracającą przeszłość głównej bohaterki. Jednak Nurowska stworzyła jej dalszy ciąg, gdzie pragnienie nowego życia, zwyciężyło nad przeszłością.

Daria zmienia tożsamość i w Bukowinie buduje tytułowy dom na krawędzi. Otwiera pensjonat i próbuje wyprostować poskręcane ścieżki. Jednak los ma inne plany i Daria spotyka Izę, psycholog więzienną, która pomagała jej przetrwać lata izolacji. Dla Izy najważniejsza jest kariera. Wykorzystując dawną znajomość, oddaje swoją córkę Olę Darii na wychowanie. Słodko-gorzka relacja dwóch kobiet bezpowrotnie wpłynie na życie dziewczyny, która od teraz ma dwie matki. Sprawę komplikuje uczucie Darii do Pawła-lekarza, który odwiedzał jej pensjonat. Ola także przechodzi okres fascynacji ciężko chorym synem Pawła, Antkiem. Okazuje się, że każdy z bohaterów skrywa niejedną tajemnicę, a oderwanie się od przeszłości jest trudniejsze, niż im się wydaje.

Podoba mi się styl Nurowskiej, z którym spotkałam się już wcześniej podczas lektury Nakarmić wilki: trochę poetycki, trochę melancholijny, przeplatany opisami gór, do których autorka ma wyraźny sentyment. Z wielka uwagą i chirurgiczną precyzją potrafi wejść w wewnętrzny świat bohaterów i analizować ich emocje. Każdą relacje rozkłada na czynniki pierwsze z taka intensywnością, że czytelnik czuje się zawstydzony, że brał w tym udział.

Myślę, że uważna lektura Drzwi do piekła pomoże mi w zrozumieniu toksycznego związku Darii z Izą, bo ta relacja stanowi kanwę Domu na krawędzi. Z pewnością sięgnę po Drzwi do piekła, bo przeszłość Darii niesamowicie mnie zaintrygowała. Szkoda tylko, że poznałam jej historię od końca. 

Moja ocena: 6/10

Tytuł: Dom na krawędzi
Autor: Maria Nurowska
Ilość stron: 272
Wydawnictwo: Znak, 2012




Zapraszam do lektury także w wersji po angielsku!

czwartek, 4 lipca 2013

"Dobre dziecko" Roma Ligocka

Debiutancka powieść pani Ligockiej Dziewczynka w czerwonym płaszczyku odniosła ogromny sukces. Historia małej dziewczynki naznaczonej piętnem Holokaustu wzruszyła wszystkich. Jak się później okazało nie tylko trauma z dzieciństwa była jedynym piętnem, z którym zmagała się pisarka. W najnowszej powieści Dobre dziecko autorka pokazuje, że okres dojrzewania także zaważył na jej późniejszych losach.

Czytelnikowi ukazuje się Roma, dwunastoletnia dziewczynka, mieszkająca tylko z matką. Ojciec oraz reszta rodziny zginęli. Roma próbuje odnaleźć się w nowym świecie, w nowym ustroju, którego jeszcze nie zna. Jest Żydówką, ale już nie musi się ukrywać. Chodzi do szkoły, ma swoje pasje i marzenia. Jednak nieodłaczną częścią jej egzystencji jest strach i troska o najbliższą jej osobę, matkę Teofilę.

Dobre dziecko to bardzo intymna autobiografia. Autorka wykorzystuje w niej fragmenty pamiętnika swojej babki, Anny Abrahamerowej. Te zapiski z przedwojennych lat pozwalają młodej Romie przetrwać, bo ukazują inny, już zapomniany świat, w którym żyła jej rodzina. Matka, która niegdyś była rozpieszczana, jeździła na bale i korzystała z wszelkich luksusów, ma problem z przystosowaniem sie do ówczesnego świata. Całą frustrację przelewa na córkę. I tak jak każdy, najbardziej pragnie miłości.

Relacja matka-córka jest w Dobrym dziecku bardzo wyraźnie zarysowana i pełna silnych emocji. Roma nieustannie martwi się o matkę, która ma skłonności samobójcze. Matka natomiast uważa córkę za wariatkę zamkniętą w swoim świecie. Ich trudną relację dodatkowo kompilkuje romans matki z żonatym mężczyzną. Roma wpada w paranoję, czyta listy matki, podsłuchuje rozmowy. Ma wstręt do jedzenia i kontaku fizycznego. Nie może znaleźć sobie przyjaciół. Nieustannie ucieka w swój własny świat.

Trudno jest mi oceniać książkę pani Ligockiej. No bo jak można oceniać czyjeś przeżycia? Roma nie wybrała sobie takiego losu, najpierw będąc "dzieckiem wojny", później opuszczoną przez dorosłych nastolatką. Dzięki malarstwu i pisaniu odnalazła siebie, ale już pewnie całe życie będzie uciekać. W tej smutnej, bardzo osobistej powieść tli się jednak iskierka nadziei. Dobre dziecko pozwoliło pani Ligockiej rozprawić się z trudną przeszłością i zobaczyć swoją relację z matką w innym, bardziej dojrzałym świetle. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Dobre dziecko
Autor: Roma Ligocka
Ilość stron: 292
Wydawnictwo: Literackie, 2012

czwartek, 31 stycznia 2013

"Sezon na cuda" Magdalena Kordel


Książka Magdaleny Kordel Sezon na cuda jest kontynuacją jej bestsellera zatytułowanego Uroczysko. Przyznam od razu, że pierwszej części historii o Malowniczem nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Może to i dobrze, bo do Sezonu podeszłam bez żadnych oczekiwań. Jednak po przeczytaniu krótkiego opisu książki od razu ukształtowałam sobie pogląd na to, jak ta opowieść może przebiegać. I nie myliłam się.

Majka, właścicielka pensjonatu Uroczysko oraz pełnoetatowa nauczycielka polskiego w urokliwym Malowniczem każdego dnia musi stawić czoła nowym wyzwaniom. Szopka, którą zrobiła jej klasa na coroczny konkurs omalże nie przyprawiła dyrektorki o zawał. Później jej zwykle pyskata i buntownicza córka zmienia się w pomocnego anioła. Weterynarz Czarek wysyła do niej dwuznaczne sygnały, a na domiar złego zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Jednak Majka ze swoim poczuciem humoru oraz dużą dawką optymizmu potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji.

Tak jak myślałam Sezon na cuda okazała się książką łatwą, lekką i przyjemną. Szczerze mówiąc, nie przepadam za tym typem literatury. Historia Majki, rozwódki, która próbuje na nowo ułożyć sobie życie w górach, zaciekawiła mnie, ale im bardziej wczytywałam się w tę historię, tym mniejszy był mój zapał do czytania. Szczególnie irytował mnie język, którym posługiwali się bohaterowie: sztuczny, pełen przestarzałych powiedzeń czy zwrotów. Mam wrażanie, że prawdziwi ludzie mówią całkiem inaczej. Książkę ratowała duża dawka humoru i samo Malownicze- małe miasteczko w Sudetach, pełne barwnych mieszkańców.

Nad Sezonem na cuda nie ma co się zastanawiać. Można przeczytać i samemu ocenić. Takie książki się po prostu lubi lub nie. Ja miałam okazję zapoznać się z tą powieścią i jestem za to wdzięczna. Teraz przynajmniej wiem, że ten typ literatury nie trafia w moje gusta.


Moja ocena: 5/10

Tytuł: Sezon na cuda
Autor: Magdalena Kordel 
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Prószynski i S-ka, 2010




poniedziałek, 26 listopada 2012

”Kochanie, zabiłam nasze koty” Dorota Masłowska

Nie przeczytałam Wojny Polsko-Ruskiej. Nie dałam rady. Po lekturze pierwszych kilku rozdziałów, uznałam, że mam przed sobą oryginalne, aczkolwiek osobliwe dzieło, które może i niesie jakieś przesłanie, ale przez swój trudny język zostało przeze mnie zdyskwalifikowane. Kolejne książki Masłowskiej nie wzbudziły już we mnie większego zainteresowania.

Kiedy pojawiła się Kochanie, zabiłam nasze koty, nagłówki krzyczały „Wielki powrót Masłowskiej”, a w niemal każde czasopismo zachęcało do wywiadu z młodą pisarką. Pomyślałam, że może warto dać jej szansę. A zresztą, książka ma tylko 156 stron, więc jeżeli powtórzyłaby się sytuacja z „Wojny”, to koszmar chociaż szybko się skończy. I tak oto zaczęłam czytać i bardzo pozytywnie się zaskoczyłam.

Fabuła nie jest szczególnie porywająca czy skomplikowana. Mamy dwie przyjaciółki, Farah i Joanne, które są swoimi całkowitymi przeciwieństwami. Farah to ułożona pani z biura, która chodzi na jogę, robi sobie psychotesty i wykazuje nadmierne przywiązanie do żelu antybakteryjnego. Joanne natomiast jest fryzjerką, której styl może być określany jako „Rosjanka wracająca codziennie przez cały rok z sylwestra” (str.14). Jest wegetarianką, ale nie przeszkadza jej to w tym, by co jakiś czas skusić się na tłustego kebaba. Jak widać obie panie pochodzą z różnych światów, ale przez to dogadują się wspaniale. Jednak na ich drodze staje pewien mężczyzna, zakochany w Joanne, przez którego ich przyjaźń zostanie poddana ciężkiej próbie.

Jak już wcześniej wspomniałam fabuła nie jest zbytnio wyszukana. Ale ważniejsze jest to, jak Masłowska ją opowiada. W  Kochanie, zabiłam nasze koty najważniejsze są opisy, porównania i zgryźliwe komentarze. Masłowska ma niesamowitą zdolność obserwacji, która przelana na papier tworzy cyniczny obraz świata, w którym żyjemy. Pełen billboardów, Facebooka, zdrowego trybu życia i ekologii. Opisy te są bardzo dowcipne, czasami wręcz absurdalne, ale niestety wyłania się z nich gorzka prawda o współczesnym życiu: pełnym kontrastów, hipokryzji i samotności.

Autorka swobodnie żongluje odniesieniami do innych wybitnych dzieł lub ich twórców, ale także portretuje samą siebie jako sfrustrowaną pisarkę bez weny i inspiracji. Ale z tego, co czytamy okazuje się, że natchnieniem może być przypadkowe spotkanie w windzie czy kot leżący na jezdni. „W końcu przyjedzie jakiś patrol i go zabierze- pomyślała Farah (…) i wróciła do lektury pisma.” (str.5).

Kochanie, zabiłam nasze koty czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie, czasem nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Książkę polecam wszystkim, którzy mają odrobinę dystansu do siebie i otaczającego nas świata.


Moja ocena: 8/10

Tytuł: ”Kochanie, zabiłam nasze koty”
Autor: Dorota Masłowska
Ilość stron: 156
Wydawnictwo: Noir Sur Blanc


Zapraszam do lektury powyższej recenzji także w języku angielskim

niedziela, 15 stycznia 2012

"Nie czas płonąć jaśminom, gdy kradną róże"


Niestety nie spodobała mi się ta książka. Sięgnęłam po nią z wielkim zainteresowaniem, bo była to moja nagroda z wygrywajki zorganizowanej przez Prowincjonalną nauczycielkę, a twórczość Anny Łaciny nie była mi znana, ale już po pierwszych stronach myślałam, że nie dotrwam do końca.
Kradzione róże opowiadają o losach dwóch sióstr, które całkiem odmiennie spędzają wakacje. Jaśmina wyjeżdża na wyprawę do Grecji z paczką znajomych, a Róża jak co roku udaje się na pielgrzymkę do Częstochowy. Róża poznaje tajemniczego chłopaka, z którym postanawia wybrać się w morderczą, jak się później okaże, trasę po całej Polsce. Żadna z nich nie spodziewa się, że te wakacje odmienią ich życie.
Historia Róży bardziej mi przypadła do gustu, gdyż była tam jakaś tajemnica, napięcie i oczekiwanie, co z tego wyniknie. Jednak przemyślenia i rozterki jej starszej siostry Jaśminy, bardzo mnie irytowały. Książka na pewno może być przestrogą dla rodziców i nastolatków, że nie każdemu można ufać, że najważniejsza jest rodzina, małżeństwo itd., ale jako powieść dla szerszej publiczności kompletnie się nie sprawdza. Jeżeli nie jesteś nastolatkiem albo rodzicem, tylko gdzieś pomiędzy Kradzione róże nie są dla ciebie. Łacina za moralizatorsko podeszła do sprawy, wciskając gdzie nie gdzie lekcje religii.Dobrnęłam do końca, ale uważam, że nic by się nie stało, gdybym przerwała czytanie już na samym początku.

Na koniec dwa intrygujące opisy z książki:
"Miał minę jak pies, który samodzielnie wytropił zająca..."
"Pociąg wlókł się, jakby ciągnęły go ślimaki..."

Moja ocena: 3/10

Tytuł: Kradzione róże
Autor: Anna Łacina
Ilość stron: 345
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, Warszawa 2010

wtorek, 3 stycznia 2012

Jak wychować dziecko, psa, kota... i faceta

Przyznam od razu: ta książka mnie nie powaliła. A szkoda, bo spodziewałam się czegoś więcej po pani Sumińskiej i pani Krzywickiej. Oczywiście obie panie jako ekspertki w swoich dziedzinach, dają trafne i życiowe rady, ale całościowo książka wypada słabo. Jest w niej spora dawka humoru i dystansu do świata, ale podczas czytania miałam wrażenie, że powstała jakoś tak "na szybko". Zebrały się trzy babki i przez kilka dni, gadają o tym, co im ślina na język przyniesie.
Mamy po trochu o wszystkim: o zwierzętach, dzieciach i facetach.
Ale w gruncie rzeczy o wszystkim i o niczym.


Moja ocena: 4/10

Tytuł: Jak wychować dziecko, psa, kota i... faceta
Autor: Dorota Sumińska, Dorota Krzywicka, Irena A. Stanisławska
Ilość stron: 326
Wydawnictwo: Literackie, Kraków 2011

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...