Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po angielsku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po angielsku. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 sierpnia 2013

"Stardust" Neil Gaiman

Wiem, że najpierw powinno się przeczytać książkę, a później obejrzeć jej filmową adaptację, ale w moim przypadku zwykle jest odwrotnie. To ciekawe filmy naprowadzają mnie na swoje ekranizacje i niestety często, chociaż wiele osób się ze mną nie zgodzi, film jednak wygrywa z książką. Nie twierdzę, że tak jest zawsze. Dla mnie tak było w przypadku Pokuty McEwana, Królowej Margot Dumasa czy Dziewczyny z perłą Chevalier. I tak też było w przypadku powieści Gaimana oraz jej ekranizacji.

Kocham film Gwiezdny pył Vaughn'a. Historia młodego mężczyzny, który dla ukochanej postanawia odnaleźć spadająca gwiazdę jest zabawna, wzruszająca, pełna wciągających przygód i nietuzinkowych bohaterów. I jak tu teraz oceniać powieść? Książka pomimo swojej niewielkiej objętości, niesamowicie mi się dłużyła. Dopiero gdzieś tak w połowie zainteresowałam się losami Tristrana (w filmie główny bohater ma na imię Tristan!) pomimo, że i tak dobrze znałam zakończenie. Jednak lektura powieści w oryginale pozwoliła mi dogłębniej zapoznać się ze stylem Gaimana, który nie do końca oddają polskie przekłady. Gaiman pisze niezwykle barwnie. Poetyckim i wyszukanym językiem wprowadza nas w świat krainy Faerie. Powieść Gaimana jest jak z pogranicza snu i jawy, mitologii i fantastyki. Lektura to sam przyjemność. Dużym atutem są zamieszczone na końcu angielskiego wydania pytania do dyskusji oraz wywiad z autorem.

Ciężko mi oceniać samą książkę, kiedy przed oczami stoi mi Robert De Niro w tiulach i pantalonach. Są oczywiście pewne różnice między książką i filmem. Twórcy filmu rozwinęli wiele motywów, które Gaiman ledwie zarysował, a film ukazał w innym świetle: losy Lamii i jej sióstr, postać kapitana Shakespear'a czy "złożona" osobowość Victorii Forester. Scenarzyści skupili się na najciekawszych wątkach i postawili na stworzone z rozmachem fantasy dla dużych i małych. Powieść Gaimana jest napisana w mrocznym i poważnym tonie. W filmie zostały dodane pewne elementy humoru, no i oczywiście happy end, który pozwala na seans także młodszym widzom.

Powieść jest dobra, ale z racji tego, że moja wyobraźnia już została skażona przez wersję filmową książka pozostawia niedosyt. Następnym razem najpierw przeczytam książkę, potem obejrzę film. Naprawdę, obiecuję...

Moja ocena: 6/10

Tytuł oryginalny: Stardust
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 224
Wydawnictwo: Headline, 2005

poniedziałek, 29 października 2012

"Sula" Toni Morrison


Prozie tworzonej przez przedstawicieli mniejszości etnicznych w Stanach Zjednoczonych towarzyszy pewien rodzaj melancholii. W swoich dziełach pisarze zwykle z nostalgią odnoszą się do swoich prawdziwych korzeni, rozprawiają się z niesprawiedliwością ”białych” czy opisują skomplikowane relacje między „swoimi”. Tak jest u Leslie M. Silko, Maxine Hong Kingston czy Toni Morrison. Każda z tych pisarek pochodzi z innego zaplecza kulturowego, ale wszystkie połączyło jedno: trudne życie w Ameryce. Ta specyficzna melancholia odczuwalna jest także w powieści Sula Toni Morrison.

Historia opowiada o przyjaźni dwóch czarnoskórych dziewczynek, Nel Wright i Suli Peace. Obie wychowują się w małym miasteczku Medallion w stanie Ohio, gdzie razem przechodzą przez trudny okres dojrzewania, aby w końcu wybrać odmienne drogi życiowe. Nel zostaje żoną i matką, a Sula wyjeżdża na studia, aby po 10 latach nieobecności wrócić do rodzinnego miasteczka. Jednak jej powrót na zawsze odmieni życie mieszkańców, a przyjaźń dwóch kobiet zostanie wystawiona na najcięższą próbę.

Morrison zawsze kojarzyła mi się z Beloved i tak zwanymi „atrocities of slavery”, gdzie autorka opisywała okrutny los niewolników. Sula to także studium cierpienia ciała i duszy, ale w innym wymiarze. Morrison prawie nie wspomina tu o niewolnictwie, ale skupia się na ukazaniu wewnętrznych rozterek kobiet, których życie także nie szczędziło. Nie mogę ocenić ich wyborów, ale  szanuję obie bohaterki za to, że postępowały zgodnie z własnym sumieniem. Nel jako ta bardziej rozważna wybrała domowe ognisko, Sula jako wolny duch wybrała życie na własnych zasadach, nie do końca zgodne z opinią innych.

Ze wszystkich bohaterek powieści, które dotąd czytałam, żadna nie przemówiła do mnie tak jak Sula. Jej nieposkromiony duch, jej ciekawość, ale też idealizm i naiwność przebijają przez karty powieści, jakbyśmy mieli do czynienia z prawdziwą osobą. Kobietą z krwi i kości. Tu także tkwi siła powieści Morrison. Wierzymy w każde jej słowo i dajemy zarazić się melancholią. Z niecierpliwością czekam, kiedy sięgnę po kolejną książkę zdobywczyni Nobla w dziedzinie literatury.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Sula
Autor: Toni Morrison
Ilość stron: 174
Wydawnictwo: Plume, 1982





czwartek, 13 września 2012

"The Night Wanderer" Drew H. Taylor

Po napisaniu pracy magisterskiej na temat roli przekazu ustnego w literaturze rdzennych Amerykanów, myślałam, że już nic mnie w tej dziedzinie nie zaskoczy. Dogłębnie przeanalizowałam Ceremony Leslie Marmon Silko, swoją tezę podpierałam przykładami z The Woman Who Owned the Shadows Pauli Gunn Allen, a wszystko to oblekłam w mądrości krytyków i znawców literatury indiańskiej, takich jak Gerald Vizenor, Robert Dale Parker czy Kenneth Lincoln. Miałam przykłady, wykresy, a nawet zdjęcia. Niestety wiele powieści czy poematów poznałam tylko z cytatów, ponieważ dostęp do tego typu literatury jest bardzo ograniczony. Ale nadarzyła się okazja i w moje ręce wpadła powieść Drew Hayden Taylor’a The Night Wanderer.

Oczywiście na samym starcie dałam tej książce wyższą notę, ponieważ napisał ją potomek Indian z plemienia Ojibwa. Jego prace o wielokulturowości oraz folklorze rdzennych Amerykanów są wysoko cenione przez krytyków, więc założyłam, że powieść spod jego pióra będzie równie dobra. I nie myliłam się.

The Night Wanderer: A Native Gothic Novel to w wolnym tłumaczeniu indiańska powieść gotycka. Głównym bohaterem jest wampir, który po stuleciach tułaczki po świecie wraca do swojego rodzinnego kraju. Zatrzymuje się w domu Hunterów, współczesnych Indian, którzy nie pamiętają już swojego rdzennego języka, a jedyne co łączy ich z plemienną przeszłością to ziemia na której mieszkają w rezerwacie oraz łapacze snów zawieszone na lusterkach samochodów. Głową rodziny jest Keith Hunter, którego żona zostawiła, aby poślubić białego mężczyznę. Keith całą swoją frustrację wyładowuje na polowaniach, ale sprawy nie ułatwia mu dojrzewającą córkaTiffany, przechodząca właśnie okres burzy i naporu. Trochę z boku pozostaje Granny Ruth, najstarsza członkini rodu Hunterów, jedyna znająca język Anishinabe i pamiętająca dawne czasy. Każdy z nich na swój sposób przeżyje spotkanie z dziwnym lokatorem, który przedstawia się jako Pierre L’Errant (franc. wędrowiec, ang. wanderer). Ale dla Tiffany to spotkanie zmieni wszystko.

Taylor pod pretekstem gotyckiej powieści dla młodzieży opisuje ogólną sytuację Indian żyjących w rezerwacie oraz ich stosunki z „białymi”, które nie należą do najlepszych. Keith nie może się pogodzić, że jego ukochana żona wyszła za białego człowieka, a teraz córka spotyka się z białym chłopakiem. Biali zazdroszczą Indianom, że mogą robić zakupy wolne od podatku, przez co uważają ich za nierobów. Jednym słowem życie w rezerwacie nie jest proste.

Mieszane uczucia wzbudziło we mnie umieszczenie w powieści postaci wampira. Teraz już ci krwiopijcy są wszędzie i nie chciałabym myśleć, że autor wybrał takiego właśnie bohatera, aby dotrzeć do większej liczby czytelników. Przecież teraz wampiry sprzedają się najlepiej. Ale Pierre L’ Errant to wampir-indianin. Zabójcze połączenie. Taylora ratuje to, że w mitologii indiańskiej faktycznie pojawiają się stwory zwane wendigo, które żywią się krwią innych, a ich głód nigdy nie może zostać zaspokojony. Postać Pierre’a łączy w sobie indiańskie legendy i ich bardziej europejskie wyobrażenia. Takie rozwiązanie mogę zaakceptować.

To, co urzekło mnie najbardziej w książce Taylor'a to magia indiańskiej przeszłości. Język Anishinabe, który Granny Ruth słyszy już  tylko w snach, korzeń weekah jako lekarstwo na ból gardła, groty strzał znalezione nad jeziorem, gdzie niegdyś mieściła się rodzinna wioska Pierre’a. To wszystko Tiffany miała do tej pory na wyciągnięcie ręki, ale to Pierre nauczy ją, jak to docenić.

Z każdej ze stron The Night Wanderer wylewa się melancholia- tęsknota za lepszą przeszłością, pogarda dla teraźniejszości i niepewność jutra. To książka jest zarazem smutna, ale też pełna nadziei. Dla młodzieży i dla dorosłych. Pierwsza indiańska powieść gotycka.
Gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

Tytuł oryginalny: The Night Wanderer
Autor: Drew Hayden Taylor
Ilość stron: 228
Wydawnictwo: Annick Press, 2007

środa, 4 lipca 2012

"Extremely loud and incredibly close" Jonathan Safran Foer

Tragedia 11 września to dla Amerykanów nadal trudny temat. Pomimo, że od upadku dwóch wież minęło już niemal 11 lat, pamięć o nim to nadal otwarta i boląca rana Stanów Zjednoczonych. „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” to jedna z nielicznych pozycji, które bezpośrednio stawiają czoło tym wydarzeniom.
Oskar Schell traci ojca w jednym z zamachów. Po dwóch latach od „najgorszego dnia” znajduje klucz w kopercie z nazwiskiem Black. Postanawia więc odbyć niesamowitą wędrówkę po wszystkich pięciu dzielnicach Nowego Jorku i odnaleźć zamek, który ten klucz otwiera. Jest przekonany, że dzięki temu cały czas będzie blisko ojca. Oskar to bardzo bystry, wygadany dziewięciolatek, który sam siebie określa jako wynalazca, jubiler, entomolog-amator. Pod przykrywką uporu ukrywa ogromny smutek i żal do świata. Czy odnajdzie spokój i pogodzi się z losem?

Książka powinna nazywać się „Strasznie smutno, niesamowicie przykro”. Dawno nie zanurzyłam się w takiej dawce melancholii. Nie tylko Oskar jest smutny. Z oczywistych względów smutna jest też jego matka, ale smutni są też jego dziadkowie, emigranci z Niemiec, którzy noszą w sobie piętno wojny. Dwoje skrajnie różnych ludzi, których bardziej połączył rozsądek, niż miłość. Nie są w stanie stworzyć szczęśliwego związku, a ich decyzje zaważą na losach przyszłych pokoleń. Bombardowanie Drezna może w pewien sposób być alegorią zamachu na WTC. Oba te zdarzenia nie powinny mieć miejsca, bo zginęli tam  niewinni ludzie, a pamięć po nich kłuje w serce jak cierń.

Niesamowitym atutem książki jest jej wizualna strona. Foer podpiera swoje słowa obrazami, zdjęciami, zakreśleniami, kolorowymi napisami. Czytelnik może bezpośrednio zobaczyć, jak wygląda jedna z bohaterek czy jaki jest widok z Empire State Building. Myślę, że książka bez tych wizualnych dodatków nie byłaby taka sama. Obrazy dopełniają słowa i odwrotnie.

Kto nie boi się wzruszyć, niech wyruszy z Oskarem na poszukiwanie zamka, w podróż niełatwą, aczkolwiek oczyszczającą. Strasznie polecam. Niesamowicie szczerze.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Strasznie głośno, niesamowicie blisko
Tytuł oryginalny: Extremely loud, incredibly close
Autor: Jonathan Safran Foer
Ilość stron: 326
Wydawnictwo: Penguin Books, London 2011

wtorek, 20 marca 2012

"A short history of tractors in Ukrainian" Marina Lewycka

Zarys dziejów traktora po ukraińsku, bo tak brzmi polski tytuł, to książka, która wciąga od pierwszych stron. Dwie siostry, Nadia i Vera dowiadują się, że ich wiekowy ojciec ma zamiar poślubić imigrantkę z Ukrainy, Walentynę. Nie wierzą w szczerość intencji kobiety, która de facto, jest gotowa na wszystko, aby ułożyć sobie życie w „luksusowym” Zachodnim świecie. Siostry nie są wolne od uprzedzeń do samych siebie, do swojego ojca i całej rodziny, która tak jak teraz Walentyna, zaczęła szukać szczęścia na angielskiej prowincji tuż po wojnie. Siostry będą musiały zawiesić broń i połączyć siły, aby pozbyć się „obcej”, co okaże się trudniejsze niż się tego spodziewają.

Autorka, Marina Lewycka, nie raczy nas niesamowitymi zdarzeniami, bohaterami, czy miejscem akcji. Co jest urzekające, to właśnie „normalność” tej książki. Mamy obraz imigrantów, którzy zdążyli zaklimatyzować się w nowym świecie, ale pamięć o przeszłości, wojnie i komunizmie, nie jest czymś, co można zostawić za wschodnia granicą. Bagaż doświadczeń dziadków, rodziców i samych sióstr tworzy obraz ich tożsamości.

Postać ojca, ukraińskiego inżyniera, zasługuje na szczególną uwagę. Jego lekkomyślność i oderwanie od rzeczywistości nieraz  pakowały cała rodzinę w kłopoty. Fascynacja Walentyną, kobietą surową, fałszywą i niemoralną, pozwala mu na przeżycie ponownej młodości i zapomnienie o zbliżającym się schyłku życia.

Oprócz rodzinnych perypetii, mamy także dzieje traktora, o którym z pasją rozpisuje się stary inżynier. Dowiadujemy się również ile tajemnic, kryje każda rodzina, a ich odkrywanie nie zawsze niesie za sobą coś dobrego. Wzruszającą i ciepła lektura. Polecam.


Moja ocena: 8/10

Tytuł: Zarys dziejów traktora po ukraińsku
Tytuł oryginalny: A Short History of Tractors in Ukrainian
Autor: Marina Lewycka
Ilość stron: 326
Wydawnictwo: Penguin Books, London 2006

sobota, 24 września 2011

"The end of Mr. Y" Scarlett Thomas

The end of Mr. Y lub też Koniec pana Y w polskiej wersji to książka bardzo obszerna. Nie tylko wielkościowo, ale także merytorycznie. Czytelnik znajdzie tu wszystko: miłość, seks i śmierć, ale również podróże w czasie, czytanie w myślach i ogromną ilość wiedzy z zakresu fizyki kwantowej, homeoterapii czy religii. Teorie wielkich myślicieli przeplatają się z tak przyziemnymi przypadłościami, z którymi człowiek musi się borykać na co dzień jak głód, zimno, strach czy tęsknota.
Z tym wszystkim właśnie boryka się główna bohaterka, Ariel, dziewczyna o niesamowitym umyśle, której wiedza o życiu i jego ciemnych stronach wykracza poza przeciętną. W pewnym momencie staje się posiadaczką bardzo rzadkiej i niebezpiecznej książki The end of Mr. Y Thomasa Lumas. Nad książką, krąży klątwa, której pierwszą ofiarą padł pewien znany Ariel wykładowca. Czy Ariel uniknie klątwy, znajdzie odpowiedzi na WSZYSTKIE pytania i odnajdzie szczęście? To trzeba po prostu przeczytać.
The end of Mr. Y pomimo swej długości, czyta się bardzo szybko i z rosnącym zainteresowaniem. Autorka trzyma nas w napięciu do ostatniej strony i tak jak Einstein w swojej teorii mówi, że wszystko jest względne. Czy naprawdę chcielibyśmy poznać myśli innych ludzi, ich wspomnienia i pragnienia? Czy, mając taką szansę, zmienilibyśmy bieg historii, wymazując z jej kart np. Hitlera? I czy będąc geniuszem możemy liczyć na szczęście, nie krzywdząc innych? Te i wiele innych pytań zadaje Scarlett Thomas, ale odpowiedzi musimy znaleźć już sami. Momentami myślałam o Cieniu wiatru Zafona, gdzie kolejna książka miała wielki wpływ na życie bohaterów. Na tym podobieństwa się kończą bo The end of Mr. Y jest wielkim traktatem filozoficznym, który daje do myślenia. Nie tylko o tym jak działa wszechświat.

Wielkie dzięki dla Zofii za udostępnienie swojego jedynego w swoim rodzaju egzemplarza The end of Mr. Y! :)


Moja ocena: 8/10

Tytuł: Koniec pana Y
Tytuł oryginalny: The end of Mr. Y
Autor: Scarlett Thomas
Ilość stron: 506
Wydawnictwo: Conongate Books Ltd., Edinburgh 2008

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...