wtorek, 15 listopada 2011

"Biały oleander" Janet Fitch


Biały oleander Janet Fitch bardzo długo czekał na mnie na półce. Po tylu latach muszę przyznać, że idealnie wpasował się moje obecne czytelnicze potrzeby.
Astrid Magnussen, dorastająca dziewczynka jest wychowywana tylko przez matkę Ingrid, poetkę i artystkę. Matka jest osobą bardzo egoistyczną i zapatrzoną w siebie. Przemawia przez nią sarkazm i okrucieństwo, które ostatecznie doprowadza ją do zabicia swojego kochanka. Ingrid idzie do więzienia, a mała Astrid tuła się od jednej rodziny zastepczej do drugiej. Każda obecna "matka" Astrid jest surowo krytykowana przez Ingrid, a córka rozdarta między tą prawdziwą opiekunką, a tymi zastępczymi powoli traci swoją niewinność i wiarę. Każda rodzina czegoś ją uczy i wzbogaca o nowe doświadczenia życiowe. Niestety, nie zawsze należą one do tych najlepszych.
Chyba każdy zna film Biały oleander Petera Kosminsky'ego z Michelle Pfeiffer w roli głównej. Podczas lektury książki z zafascynowaniem wyobrażałam sobie bohaterów pominiętych w filmie, takich jak Olivia, Marvel czy kolejni kochankowie Astrid. Nie zamierzam teraz porównywać adaptacji filmowej z pierwowzorem, jednak uważam, że film złagodził pewne aspekty książki Fitch. Scenarzysta trafnie wybrał najciekawsze elementy z powieści i stworzył takiego Białego oleandra, jakiego chcieliby zobaczyć widzowie. Bez zbędnego turpizmu i obsceniczności, na które możemy czasem natrafić w książce.
Pomimo tego, Fitch pisze niezwykle poetycko i porusza bardzo ważna kwestię, kwestię miłości. Tej najważniejszej i tej niezwykle trudnej. Miłości między matką i córką.


Moja ocena: 7/10

Tytuł: Biały oleander
Tytuł oryginalny: White Oleander
Autor: Janet Fitch
Ilość stron: 421
Wydawnictwo: Zysk i S-ka, Poznań 2001

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...