czwartek, 19 grudnia 2013

"Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta" David Mitchell

Z okładki najnowszej powieści Davida Mitchella gejsza w pięknym kimonie kusi czytelnika dojrzałym owocem persymony. Autor głośnego Atlasu chmur tym razem zabiera nas w podróż do Japonii, nazywanej krajem tysiąca jesieni. 

Podróż rozpoczynamy wraz z młodym Holendrem Jacobem de Zoet, który przybywa do Dejimy, aby rozpocząć pracę jako kancelista dla Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Do jego obowiązków należeć będzie kontrola budżetu holenderskiej faktorii. Poprzedni naczelnik został zwolniony z powodu finansowych nadużyć i jego następcą oraz opiekunem Jacoba został Unico Vorstenbosch, który postanawia uratować nadwyrężona reputację Kompanii.

Jacob sumiennie wykonuje swoje obowiązki, ale odkrywa, że życie na tej małej wyspie w zatoce Nagasaki opiera się na kłamstwie, obłudzie i manipulacji, a konfrontacja dwóch odmiennych kultur nie zawsze przebiega pokojowo. Tym, co trzyma go w tej "złotej klatce" jest uczucie do akuszerki Orito. Ale czy miłość Japonki i Holendra ma racje bytu w tych niepewnych czasach?

Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta to epicka powieść historyczna ukazująca Japonię z perspektywy holenderskich osadników. Mitchell niezwykle barwnie i szczegółowo opisuje tamten okres przenosząc czytelnika na zatłoczone ulice Dejimy, do pałacowych sal, parnych łaźni oraz ciasnych mieszkań. Dla mnie, tak jak dla głównego bohatera, Japonia stanowi jedną wielką zagadkę, ale cieszę się, że moim przewodnikiem był ten rudowłosy Holender. Jacob de Zoet pokazał mi, że Japonia to kraj intrygujący, ale ukryty, jak gejsza pod wieloma warstwami kimona. Tylko nieliczni mogą podziwiać jego piękno w pełnej krasie.


Moja ocena: 7/10

Tytuł: Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta
Tytuł oryginalny: The Thousand Autumns of Jacob de Zoet
Autor: David Mitchell
Ilość stron: 624
Wydawnictwo: MAG, 2013

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!   




niedziela, 8 grudnia 2013

Rookie Book Fair- relacja i trochę marudzenia



Wczoraj w Słodowni w Starym Browarze rozpoczęły się Targi Książki Artystycznej. Rookie Book Fair przyciągnął wiele ciekawych wydawnictw związanych z promowaniem szeroko pojętej kultury i sztuki. Jednak większość z tych wydawnictw nie jest jeszcze zbyt popularna, co pewnie też było przyczyną raczej niskiej frekwencji, przynajmniej wczorajszego dnia. Ja sama dosyć szybkim krokiem przeszłam obok wszystkich stoisk starając się znaleźć coś, co by mnie zainteresowało.

Moją największą uwagę przykuło stoisko Korporacji Ha!art, gdzie znalazłam najnowszy reportaż Ziemowita Szczerka Przyjdzie Mordor i nas zje. Zastanawiałam się także nad Opowieściami graficznymi Juliana Antoniszczaka, ale to już wyższa półka kasowa. Może następnym razem.



Po Targach odczuwałam pewien niedosyt, że to już? że to wszystko, że to tyle? W styczniu wybiorę się na kilka spotkań autorskich odbywających się po egidą Rookie Book Ideas, które mam nadzieję będą bardziej inspirującym wydarzeniem.






A teraz z całkiem innej beczki.


Pewnie dlatego, że mój blog ma ponad 60 czytelników, z każdego kolejnego cieszę się jak szalona. Ale co mam sobie pomyśleć jak obserwatorzy rezygnują z czytania mojego bloga. Tak też się stało. W ciągu tego weekendu straciłam dwóch czytelników. Zmowa jakaś? Trudno powiedzieć.

Mam nadzieję, że Ci, którzy czytają In the Deep Blue Sea zaglądają tutaj bo szczerze ciekawi ich to, co Queen Margot ma do powiedzenia i jestem im za to wdzięczna. Nie obserwują go, bo jest ładny obrazek w tle, czy ciekawe zdjęcie autorki. Mam nadzieję, że zaglądają tutaj bo interesuje ich treść, którą chcę przekazać. Skoro zaszłam już tak daleko w tym marudzeniu, to chciałam tylko uspokoić tych, którym zależy, że blog będzie istniał nadal. Chociaż, jak pewnie każdy z nas, mam czasem wątpliwości, co do sensu jego egzystencji. Jednak prowadzenie bloga i pisanie ogólnie daje mi niewypowiedzianą radość, dlatego pisać będę dalej i dzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Będę cieszyła się z każdego komentarza i każdego kolejnego czytelnika. Nie ważne jak skromna będzie to liczba.

A teraz chciałabym się zwrócić do osób, które In the Deep Blue Sea nieco znają oraz do osób, które są tu po raz pierwszy. Co Wam się tutaj podoba? A co byście z chęcią zmienili? Co Wam przeszkadza, a co interesuje? Dziękuję za wszystkie konstruktywne uwagi :)

sobota, 30 listopada 2013

II Rookie Book Fair w Poznaniu

Czy słyszeliście o Targach Książki Artystycznej? Ja też nie :) A co ciekawe takie Targi odbywają się w Poznaniu już po raz drugi! Słodownia w Starym Browarze oraz Galeria Miejska Arsenał zapraszają czytelników na targi, wykłady, warsztaty i spotkania z książką artystyczną.

Poniższa notka oraz obrazek pochodzi ze strony: http://booklips.pl/wydarzenia/2-targi-ksiazki-artystycznej-rookie-book-fair-w-poznaniu/




"W dniach 7-8 grudnia w Starym Browarze w Poznaniu odbędzie się 2. edycja Rookie Book Fair. Celem targów jest promocja małych i niezależnych wydawnictw, które dbają zarówno o treść jak i formę swoich książek.
Tegoroczna edycja festiwalu składać się będzie z dwóch części: targów książki Rookie Book Fair oraz serii wykładów i dyskusji Rookie Book Ideas, w całości poświęconych autorom, kolekcjonerom oraz projektantom książek.
Podczas Rookie Book Fair, które odbędą się 7 i 8 grudnia w Starym Browarze w Poznaniu, zaprezentują się najlepsze krajowe i zagraniczne wydawnictwa zajmujące się sztuką, fotografią, architekturą oraz książką artystyczną. Odwiedzający będą mogli nabyć książki tak znanych oficyn dbających o jakość swych publikacji, jak Centrala, Korporacja Ha!art, Karakter, Bęc Zmiana, a także młodych wydawnictw, w tym Mundin, czyli nowego przedsięwzięcia założonego z inicjatywy Grażyny Kulczyk oraz artysty Honzy Zamojskiego. Ideą targów jest, aby piękne i wymagające w odbiorze książki trafiły do odbiorcy umiejącego je docenić. Na targach swoje publikacje zaprezentują również galerie sztuki z Warszawy.
Druga część festiwalu, Rookie Book Ideas, odbędzie się w dniach od 14 do 16 stycznia 2014 w Galerii Miejskiej Arsenał. Prelegenci postarają się zdefiniować aktualne znaczenie książki jako medium dla twórców sztuki. W trakcie wykładów i spotkań, teoretycy oraz rzemieślnicy słowa i obrazu drukowanego, poprowadzą publiczność zawiłą i wymagającą ścieżką procesu powstawania książki artystycznej. Od ulotnych idei, przez materialność surowców drukarskich: papierów, czcionek i farb drukarskich, aż po fetyszyzującą miłość do artystycznych obiektów, jakimi książki potrafią być.
Zeszłoroczna edycja Festiwalu Rookie, która odbyła się w Galerii Miejskiej Arsenał, zgromadziła ponad pięciotysięczną publiczność oraz 25 oficyn wydawniczych. Za to wydarzenie organizatorzy imprezy otrzymali nagrodę „Projekt Roku” Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej w kategorii „Wydarzenie”. Można spodziewać się, że tegoroczna edycja Festiwalu spotka się z równym, o ile nie jeszcze większym zainteresowaniem.
Wstęp na obie części festiwalu jest wolny. Szczegółowe informacje oraz pełną listę wystawców znajdziecie na oficjalnej stronie imprezy: http://r-o-o-k-i-e.com/"

Trochę tylko nie podoba mi się rozdzielenie imprezy na dwa weekendy oddzielone od siebie prawie miesięczną przerwą, ale może dzięki temu Rookie przyciągnie więcej chętnych. Wybieracie się? Ja planuję wybrać się na sobotnie Targi do Słodowni.

wtorek, 26 listopada 2013

"Zmierzch" Stephenie Meyer

Nigdy nie myślałam, że kiedyś napiszę recenzję Zmierzchu, ponieważ nie przeszło mi nawet przez myśl, że tę powieść przeczytam. Broniłam się przed nią rękami i nogami. Oglądałam filmy i obca mi była gorączka, która obiegła fanów Sagi na całym świecie. Stwierdziłam jednak, że moja postawa nie jest do końca słuszna, bo jak mogę oceniać historię zawartą w (powiedzmy sobie szczerze) nie do końca udanych filmach, skoro nigdy nie miałam do czynienia z ich literackim pierwowzorem.

Dlatego zdecydowałam się sięgnąć po opowieść o Edwardzie i Belli. Oto moje wytłumaczenie. Bo czytanie takiej książki jak "Zmierzch" wymaga wyjaśnień prawda? Czytałam ją tylko w ustronnych miejscach, krępowałam się, że ktoś zobaczy okładkę, kiedy czasem udało mi się przeczytać kilka stron w środkach publicznego transportu. Czy słusznie?

Do tej pory uważałam, że Saga Meyer jest jedną z najbardziej kiczowatych i ckliwych historii, jaką poznał świat. Przyznam szczerze, że książka tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu, ale spojrzałam na całą opowieść nieco bardziej pobłażliwie. Powieść jednak rządzi się innymi prawami, niż film i często działa to na jej korzyść. W filmie nie można zmieścić wszystkiego, dlatego warto sięgnąć po książkę jako uzupełnienie ekranowej historii.

Czytając powieść Meyer nieźle się ubawiłam, gdyż arcydzieło to to nie jest. Czasem wybuchałam śmiechem czytając takie wyrażenia jak: Czy powinnam wiedzieć, że wiedzą, że wiem, czy też nie? (s. 182)Dając mu znać oczami, co zamierzam uczynić (s.229)Gdzie miałaś oczy na łące? ( s. 239). Może to wina nietrafionego tłumaczenia,ale takich smaczków jest więcej. Wydaje mi się, że Meyer po prostu spisywała to, co jej ślina na pióro przyniosła i wyszło z tego średniej jakości czytadło dla nastolatek.

Kiedy jeszcze nie panował szał na wampiry i wilkołaki, książka Meyer była pozycją nowatorską, początkującą pewien trend w literaturze. Nie można porównywać jej książek z dziełami Anne Rice czy Brama Stokera. Jednak to właśnie Meyer spopularyzowała wampira dla szerszej i dużo młodszej publiczności. Nie mogę się nie zgodzić z faktem, że Saga: Zmierzch to swoisty fenomen, który na stałe zapisał się w światowej popkulturze.

Wydaje mi się, że wiele osób nawet nie próbuje zmierzyć się z powieścią. Powiem szczerze: spróbujcie. Przynajmniej z ręką na sercu będziecie mogli stwierdzić, że nie podobał Wam się Zmierzch, zamiast dostosowywać się do opinii innych. Ja tak zrobiłam i nie żałuję.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Zmierzch
Tytuł oryginalny: Twilight
Autor: Stephenie Meyer
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Dolnośląskie, 2007


sobota, 23 listopada 2013

Serialowo: Wikingowie



Słyszałam opinię na temat Wikingów, że jest to serial na miarę Gry o tron. Już po obejrzeniu pierwszego sezonu mogę śmiało stwierdzić, że takie stwierdzenie jest nieco przesadzone. Do ekranizacji powieści Georga R. R. Martina na pewno Wikingom jeszcze bardzo daleko, ale można zauważyć pewne próby wybicia się ponad opowieść o skandynawskich barbarzyńcach torujących sobie drogę młotem i toporem.

Wikingowie to historia Ragnara Lothbroka (Travis Fimmel), którego ambicja wyróżnia spośród innych wojowników. Ragnar pragnie czegoś więcej, niż coroczne wyprawy na biedną Ruś. Chciałby wyruszyć na zachód, gdzie mógłby poznać nieznane lądy, o których słyszał jedynie mgliste opowieści. Ragnar organizuje taką wyprawę na własną rękę i udowadnia wszystkim, że warto wyruszyć w tamtym kierunku. Swoją postawą naraża się u jarla Haraldsona (Gabriel Byrne). Prowadzi to do szeregu intryg, których skutki nie oszczędzą Ragnara i jego najbliższych. Główny bohater stanie przeciwko jarlowi, ale zapłaci za to wysoką cenę.


http://m.tapiture.com/image/ragnar-lothbrook


Pierwszy sezon Wikingów to obraz drogi jaką pokonuje Ragnar: od zwykłego wojownika do wpływowego jarla. Ragnar jest przywódcą charyzmatycznym i zdeterminowanym. W wyobrażeniu Travisa Fimmela, Lothbrok jest też impulsywny i czasem nieco szalony, co aktor próbuje przekazać przez, w moim przekonaniu, zbyt przerysowaną mimikę. Mężczyzna dba o rodzinę, ale nie wydaje się być z nią szczególnie związany emocjonalnie. Jego żona Lagertha świetnie sobie daje sama radę, a syn, który dopiero wkracza w świat mężczyzn, i tak zrobi wszystko, co ojciec każe. Ragnar jawi się jako egoistyczny i nieczuły barbarzyńca, dążący do władzy za wszelką cenę. Ale czyż nie tak współczesny widz wyobraża sobie prawdziwego wikinga? 

Najciekawszym zabiegiem fabularnym było wprowadzenie do "gry" Athelstana (George Blagden), mnicha z angielskiego klasztoru, który został zrabowany przez Ragnara podczas pierwszej wyprawy na zachód. Wiking darowuje zakonnikowi życie w zamian za wiedzę o jego ojczyźnie i naukę języka. Athelstan, z początku onieśmielony zwyczajami wikingów, stopniowo przyzwyczaja się do swojego nowego życia i coraz bardziej zagłębia się w ich kulturze. Mnich staje się dla widza przewodnikiem po wrogim świecie nordyckim barbarzyńców. Jednak nie zapomina o tym, kim był do tej pory. 


www.imgur.com


Największą zaleta serialu są piękne krajobrazy i zdjęcia, które w pełni oddają atmosferę srogiego klimatu Skandynawii. Twórcy zadbali także o to, aby w pełni ukazać zwyczaje wikingów, ich obrzędy i życie codziennie. Niestety, ten ostatni element działa także na niekorzyść serialu. Przez większość czasu miałam wrażenie, że Wikingowie to nieco bardziej ambitna produkcja, którą zawsze można puścić licealistom na lekcji historii. Może taki był zamiar, jednak ja cały czas czuję pewien niedosyt, który ciężko mi sprecyzować. Mam tylko nadzieję, że drugi sezon potwierdzi ambitne plany twórców i Wikingowie znajdą się w czołówce serialowych produkcji.


Na koniec elektryzująca czołówka Wikingów z piosenką "If I had a heart" zespołu Fever Ray:




Moja ocena: 6/10

Tytuł: Wikingowie
Tytuł oryginalny: The Vikings
1 sezon: 9 odcinków
Premiera: Marzec 3, 2013 na History
Twórca: Michael Hirst 
Wystepują: Travis Fimmel, Katheryn Winnick, Clive Standen, Gabriel Byrne 
Gatunek: Historyczny, przygodowy

czwartek, 14 listopada 2013

"Amerykańscy bogowie" Neil Gaiman

Internet, telewizja, pieniądze czy narkotyki to bogowie naszych czasów. Ich siła oddziaływania jest tak potężna, że ludzie zapomnieli o dawnych bóstwach z przeszłości. Odyn, Thor, Kali, Ganeśa czy Czarnobóg zostali zdetronizowani i rzuceni w wir prozy życia. Królowa Saby pracuje jako prostytutka, jedyną rozrywką Wielkanocy są pikniki w parku, a Anubis i Thot prowadzą zakład pogrzebowy. Gaiman w swojej epickiej powieści Amerykańscy bogowie konfrontuje dawne wierzenia ze współczesną "religią", która z wiarą nie ma już nic wspólnego.

Cień po trzech latach wychodzi z więzienia, aby dowiedzieć się, że jego żona zginęła w wypadku samochodowym. Jakby tego było mało, kiedy on odsiadywał wyrok, Laura zdradzała go z jego najlepszym kolegą. Nagle wizja życia na wolności zaczyna go przytłaczać, ale z pomocą przychodzi mu tajemniczy pan Wednesday. Cień zaczyna dla niego pracować i już pierwszego dnia przekonuje się, że wszystko, w co do tej pory wierzył, nie ma już najmniejszego znaczenia. Razem wyruszają w podróż w głąb Ameryki, spotykając po drodze istny boski panteon. Wednesday werbuje armię, aby niczym mitologiczny Odyn poprowadzić ją do boju podczas Ragnaröku- zmierzchu bogów.

Fabuła przeplata się z opowieściami o ludziach, którzy kiedyś przybili do Ameryki: rudowłosa Essie przywiozła ze sobą wiarę we wróżki i skrzaty, afrykańscy niewolnicy wiarę w Elegbę, Wikingowie czcili władcę piorunów. Ich wierzenia dały początek amerykańskim bogom: zagubionym, zapomnianym, niepotrzebnym. Ameryka według Gaimana to kraj, w którym nawet dla bogów amerykański sen jest nieosiągalną iluzją.

Nie byłam przygotowana na taką powieść Gaimana jak Amerykańscy bogowie. Przyzwyczajona do bardziej baśniowego klimatu (Gwiezdny pył), koszmarów widzianych dziecięcymi oczami (Ocean na końcu drogi) czy niezwykłych przygodach zwykłego człowieka (Nigdziebądź) odebrałam Amerykańskich bogów jako książkę bardzo dojrzałą. Połączenie mitologii z różnych stron świata na amerykańskim gruncie dało niesamowite efekty. Bogowie, którym kiedyś oddawano cześć i składano ofiary zostali przez Gaimana odarci z wszelkich świętości. Autor bawi sie symbolami i boskimi atrybutami. Nie wszystkich bogów ukazuje nam wprost. Wplątuje czytelnika w sieć skojarzeń i niedomówień, co czyni lekturę jeszcze bardziej fascynującą.

Gaiman bawi, straszy, zachwyca. Amerykańscy bogowie to prawdziwa uczta dla fanów fantastyki. Wyraźnie nakreśleni bohaterowie, przemyślana i wciągająca fabuła przesiąknięta magią wierzeń z dawnych czasów. Niezapomniana podróż, która na długo pozostaje w pamięci


Moja ocena: 8/10

Tytuł: Amerykańscy bogowie
Tytuł oryginalny: American Gods
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 464
Wydawnictwo:  MAG, 2013

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!


piątek, 8 listopada 2013

Filmowo: październik

Październik pod względem filmowym wypadł raczej słabo. I nie chodzi mi tu o ilość, ale o jakość. Zobaczcie sami.


Tytuł: Szybcy i wściekli 6
Tytuł oryginalny: Furious 6
Reżyser: Justin Lin
Występują: Vin Diesel, Paul Walker
Kalendarz: 05.10.2013
Moja ocena: 4/10

Bo ja to uwielbiam kino sensacyjne i nie mogłam przegapić kolejnej niesamowitej odsłony cyklu o cwanych złodziejach samochodów. Sarkazm? Może trochę... Już sam fakt, że jest to szósta część Szybkich i wściekłych dała mi trochę do myślenia. No bo jeśli kręci się Rambo 8, Niezniszczalnych 5 czy Szklaną pułapkę 10,5 to może jednak takie filmy mają rację bytu i zawsze znajdzie się grupa osób, które z chęcią je obejrzą. Ja do tej grupy nie należę, ale czasem muszę się poświęcić i obejrzeć takie "arcydzieło". W przypadku Szybkich i wściekłych 6 nie było tak źle. Ale też nie było dobrze. Ja jestem gdzieś pośrodku i polecam ten film wielbicielom motoryzacji oraz wątpliwego uroku Michelle Rodriguez.


Tytuł: Polowanie na łowcę
Tytuł oryginalny: The Frozen Ground
Reżyser: Scott Walker
Występują: Nicolas Cage, Kevin Spacey
Kalendarz: 05.10.2013
Moja ocena: 4/10

Co można powiedzieć o filmie, który odtwarza prawdziwą historię seryjnego mordercy? Opowieść sama w sobie straszna, z serii tych, co nie dają spać po nocach.  A jeśli chodzi o film: Cage taki sam jak zwykle, czyli nijaki. Cusack chyba po roli w Pokusie specjalnie wybiera sobie role niebezpiecznych psychopatów i sprawdza się w nich świetnie. Vanessa Hudgens jakoś zniknęła w tych śniegach Alaski, przez co każda jej próba wybicia się była więcej, niż irytująca. Na pewno nie obejrzę Polowania na łowcę po raz drugi, bo jest to obraz niepokojący. Szczególnie dlatego, że ta historia wydarzyła się naprawdę.




Tytuł: Kolejny rok
Tytuł oryginalny: Another year
Reżyser: Mike Leigh
Występują: Jim Broadbent, Leslie Manville
Kalendarz: 05.10.2013
Moja ocena: 6/10

Kolejny rok to pochwała codzienności i przemijania. Główni bohaterowie to para starszych ludzi, którzy zajmują się działką, gotowaniem i cieszą się każdą chwilą. Odwiedza ich Mary, znajoma z pracy Gerri, która wprowadza chaos w ich spokojne życie. Świetna rola Lesley Manville, zagubionej, niepewnej siebie i trochę neurotycznej kobiety, która nie może pogodzić upływem czasu. Film przyjemnie się ogląda, jednak wielbiciele wartkiej akcji mogą się rozczarować.




Tytuł: Gorący towar
Tytuł oryginalny: The Heat
Reżyser: Paul Feig
Występują: Sandra Bullock, Melissa McCarthy
Kalendarz: 12.10.2013
Moja ocena: 5/10

Dwie całkowicie różne kobiety zmuszone do wspólnej pracy. Jedna to twarda policjantka z ulicy, druga to elegancka agentka FBI.
Razem tworzą mieszankę wybuchową, ale są też niesamowicie skuteczne. Duet McCarthy-Bullock wypada znakomicie. Jest śmiesznie, a przecież o to właśnie chodzi.








Tytuł: Jeździec znikąd
Tytuł oryginalny: The Lone Ranger
Reżyser: Gore Verbinski
Występują: Armie Hammer, Johnny Depp
Kalendarz: 12.10.2013
Moja ocena: 6/10

Za westernami nie przepadam, ale nie mogłam przegapić takiego widowiska jak Jeździec znikąd. Bawiłam się całkiem dobrze, bo fabularnie film jest dobrze pomyślany, a wartka akcja trzyma w napięciu do samego końca. Realia Dzikiego Zachodu zostały oddane z należytym realizmem. Jednak największym rozczarowaniem okazał się Johnny Depp, który wcielając się w rolę Tonto, parodiował Jacka Sparrowa.





Tytuł: Wałęsa. Człowiek z nadziei
Reżyser: Andrzej Wajda
Występują: Robert Więckiewicz, Agnieszka Grochowska
Kalendarz: 13.10.2013
Moja ocena: 6/10

Najnowszy film Wajdy mogę określić jednym słowem: poprawny. Scenariusz poprawny, zdjęcia poprawne. Jedynie nad tą poprawność wybijają się Więckiewicz i Grochowska tworząc wiarygodne, pełnowymiarowe postaci oraz ścieżka dźwiękowa oddająca klimat tamtych dni. Wałęsa daje o sobie szybko zapomnieć, co w moim przypadku znaczy to, że nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia.








Tytuł: Człowiek ze stali
Tytuł oryginalny: Man of Steel 
Reżyser: Zack Snyder 
Występują: Henry Cavill, Amy Adams 
Kalendarz: 19.10.2013
Moja ocena: 3/10

Gdyby nie przyjemna fizjonomia Henry'ego Cavilla, przerwałabym seans Człowieka ze stali już po kilku minutach. Niestety jego wcielenie Supermana w ogóle mnie nie przekonało. Jedyną rzeczą, która mnie zaciekawiła była geneza znaku, który widnieje na piersi superbohatera. Sporym zaskoczeniem był Russel Crowe, w roli ojca. Szkoda, że tak krótko był na ekranie.

niedziela, 27 października 2013

Serialowo: Teoria Wielkiego Podrywu

Zapraszam na kolejną odsłonę cyklu Serialowo, gdzie będziecie mogli przeczytać o moim ulubionym serialu Teoria Wielkiego Podrywu.

To może na początek żart:





I teraz rączka w górę, kto zrozumiał o co w nim chodzi? :) To w takim razie zapraszam do świata prawdziwych kujonów!

Serial The Big Bang Theory skradł moje serce całkowicie. Pomimo, że wyemitowane było już 6 sezonów, ja z niecierpliwością czekam na kolejny. Często wracam do odcinków, które bawiły mnie najbardziej. A jest ich całe mnóstwo. Oczywiście pierwsze trzy sezony były moim zdaniem najlepsze, ale niezaprzeczalną zaletą Teorii jest to, że każdy odcinek ma w sobie coś zabawnego i urzekającego. Największą siłą serialu są bohaterowie i odtwarzający ich aktorzy. Sheldon, Leonard, Raj i Howard pracują na uczelni CalTech. Każdy z nich jest ekspertem w innej dziedzinie fizyki. Bez reszty pochłania ich praca naukowa. Fascynują ich także wszelkiego rodzaju gry, no i oczywiście komiksy. Dla płci pięknej są mało atrakcyjni, bo wizualnie są raczej przeciętni i, powiedzmy sobie szczerze, zbyt inteligentni dla normalnej dziewczyny.



W pierwszych sezonach twórcy skupili się na relacjach pomiędzy czwórką mózgowców i ich słodką sąsiadką Penny. Stopniowo kolejne postaci zaczęły dołączać do ekipy, tworząc pełnowymiarową damsko-męską paczkę przyjaciół. Każda z pojawiających się w serialu postaci wnosi coś nowego. Moim niezaprzeczalnym faworytem, i nie zdziwiłabym się gdyby nie tylko moim, jest dr Sheldon Cooper, w którego wcielił się wielokrotnie nagradzany za te rolę Jim Parsons. 

www.images.wikia.com

Sheldon jest tak naprawdę małym chłopcem ukrytym w ciele dojrzałego mężczyzny. Ma za sobą trudne dzieciństwo pośród półgłówków z Teksasu, którzy niewiele rozumiejąc z jego naukowych zapędów skutecznie uprzykrzali mu życie. Nie dostawał też wsparcia od najbliższych, gdyż jego siostra bliźniaczka ciągle przeszkadzała mu eksperymentach, mama katoliczka biła Biblią po głowie, jak nie zjadł brukselki, a ojciec zamęczał nauką gry w znienawidzony futbol. Z pozoru rodzinka jak każda inna, jednak dla Sheldona rower motocrossowy na urodziny czy ubieranie choinki na Gwiazdkę to jedne z największych traum dzieciństwa. Dla doktora Coopera liczy się tylko nauka. Przez to nie potrafi wejść w głębsze relacje z ludźmi, a jego brak empatii i nieumiejętność wyłapywania sarkazmu tylko komplikują jego relacje z otoczeniem. W końcu udaje mu się stworzyć "związek" z Amy Farah Fowler, która cierpliwie znosi jego wszelkie idiosynkrazje.

www.the-big-bang-theory.com

Osobą, która stara się żyć z dziwactwami Sheldona jest Leonard Hofstadter (Johnny Galecki), beznadziejnie zakochany w sąsiadce, Penny. Leonard ma kompleks genialnej matki. Jest mediatorem wszelkich sporów w grupie oraz łącznikiem pomiędzy Sheldonem i resztą. Często robi też za szofera i kucharza, a bez niego Sheldon nie poradził by sobie w codziennych sprawach. Leonard chętnie służy wszystkim radą i pomocą, ze szczególnym uwzględnieniem Panny. Wnosił jej meble, pojechał do byłego chłopaka po telewizor, codziennie oddaje jej źle (nie przypadkiem) dostarczoną pocztę. W głębi duszy jest romantykiem, który marzy o wielkiej miłości na całe życie.

www.thebigbangtheory.wikia.com

Rajesh Koothrappalli (Kunal Nayyar), jest uroczym astrofizykiem z Indii, patologicznie nieśmiałym wobec kobiet. Raj nie jest w stanie wykrztusić słowa w obecności kobiety, a nawet kobiecego mężczyzny. Jedynym ratunkiem jest wypicie czegoś z alkoholem, który dodaje mu odwagi, ale niestety też obcesowości. Raj jest bardzo wrażliwym typem, który czyta Zmierzch, dba o linie i lubi filmy z Sandrą Bullock. Z powodu dręczącej go samotności, Raj stworzył namiastkę związku z Howardem.


www.the-big-bang-theory.com

Howard Wolowitz (Simon Helberg), magister inżynier oraz największy amant w tej grupie, wiecznie żyje w świecie swoich fantazji o idealnej kobiecie. Bernardette, która doceniła jego osobowość, musiała stawić czoło takim kobietom jak księżniczka Leia, Katee Sackhoff, Megan Fox, Halle Berry czy pewną ogrzycą poznaną w wirtualnym świecie. Oczywiście najważniejszą kobietą w życiu Howarda jest jego matka, z którą mieszka, ale woli myśleć, że to jego matka mieszka z nim. Pani Wolowitz nie może pogodzić się z faktem, że jej synek jest już dorosłym facetem i kiedyś w końcu wyjdzie za mąż i może nawet... poleci w kosmos.

A teraz czas na damską część obsady. Penny (Kaley Cuoco) wprowadziła się do mieszkania naprzeciwko Leonarda i Sheldona. Dla Leonarda jest to miłość od pierwszego wejrzenia, jednak Penny podchodzi do ich relacji po przyjacielsku. Penny przyjechała z Nebraski do Los Angeles, aby zostać gwiazdą filmową lub telewizyjną. Pomiędzy bieganiem na castingi pracuje jako kelnerka w The Cheesecake Factory. I powiedzmy sobie szczerze, nie jest dobra w tym co robi. Wychowywała się na farmie, więc wie jak naprawić traktor i złożyć tanie szwedzkie meble. Ciągle angażuje się w pokręcone związki, nie przyjmując do wiadomości, że jej prawdziwa miłość mieszka kilka kroków dalej.

www.en.wikipedia.org

To Raj i Howard umówili Sheldona na randkę w ciemno z Amy Farah Fowler (Mayim Bialik). Oboje podeszli do tego spotkania z naukową ciekawością i Sheldon w końcu zaakceptował Amy jako swoją przyjaciółkę. Dobrana z nich para. Amy jest neurobiologiem i większość czasu spędza na krojeniu mózgu lub badaniu uzależnień u naczelnych. Amy jest drugą osoba po Leonardzie, która potrafi nadążyć za Sheldonem i tokiem jego rozumowania. Jednak Amy chciałaby przenieść ich przyjaźń na wyższy poziom. Pewnie byłoby jej trochę łatwiej gdyby Sheldon, jakże niedoświadczony w tych sprawach, choć odrobinę domyślał się, o co jej chodzi. Amy jest także zafascynowana Penny, którą uważa za wzór do naśladowania. Dzięki Penny, Amy w końcu poznała co to babskie pogaduchy, piżamowe imprezy oraz lody z alkoholem.

www.thebigbangtheory.wikia.com

Bernadette Rostenkowski (Melissa Rauch) też jest naukowcem jak Amy. I jak większość ekipy ma doktorat. Oczywiście oprócz Penny i... Howarda, który jest przez to obiektem żartów reszty przyjaciół. Bernie jest zawsze dla wszystkich miła, co tłumaczy faktem, że chodziła do katolickiej szkoły. Przy niej Howard zmienił się w przykładnego faceta po uszy zakochanego w swojej dziewczynie. Jednak Bernie też czasem pokazuje pazurki i wtedy zaczyna przypominać mamę Howarda, co jest odrobinę niepokojące.

www.historyguy.com

Nie będę opisywać każdego sezonu, bo tego po prostu nie da się opisać. To trzeba zobaczyć! Humor w BBT jest po prostu mistrzowski, a scenariusz genialny. Dodajmy do tego wyśmienite aktorstwo i mamy idealną rozrywkę na iście nerdowskim poziomie. Seans Teorii Wielkiego Podrywu zapewni nam nie tylko dobrą zabawę, ale także wzbogaci nas o wiele przydatnych informacji o świecie nauki oraz szeroko pojętej kultury masowej.
Gorąco polecam!


Moja ocena: 10/10

Tytuł: Teoria Wielkiego Podrywu
Tytuł oryginalny: The Big Bang Theory
7 sezonów: 162 odcinki
Premiera: Wrzesień 24, 2007 na CBS
Twórcy: Chuck Lorre, Bill Prady 
Wystepują: Johnny Galecki, Jim Parsons, Simon Helberg, Kunal Nayyar
Gatunek: Komedia

czwartek, 24 października 2013

Wyniki rozdawajki!

Po kilku perturbacjach udało mi się dziś wylosować zwycięzców rozdania. 
Dziękuję wszystkim za udział i wyrozumiałość  :) 

Sezon na cuda otrzymuje: Marta mama Nikusia


Dom na krawędzi otrzymuje: Aleksnadra


Gratuluję serdecznie!

wtorek, 22 października 2013

"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman

Nie oceniaj książki po okładce mówi porzekadło stare jak świat. Ale ja patrząc na Ocean na końcu drogi od razu zapragnęłam przenieść się do świata Gaimana, jednak nie byłam do końca pewna, co mnie tam spotka. Z okładki możemy wywnioskować, że najnowsza powieść twórcy Gwiezdnego pyłu jest mroczna, tajemnicza i może trochę smutna. Już po lekturze mogę stwierdzić, że wspomnianie wyżej przysłowie, w tym przypadku się nie sprawdziło.

Narrator to mężczyzna w kwiecie wieku, który wraca w rodzinne strony. Kierowany instynktem podąża dawno zapomniana drogą, która prowadzi go do domu na krańcu ścieżki. Wszystko wydaje mu się znajome, ale nie jest pewien skąd to wszystko pamięta. Wie, że kiedyś odwiedzał w tym domu swoją przyjaciółkę z dzieciństwa, Lettie Hempstock. Dziewczyna już tam nie mieszka, dawno temu wyjechała do Australii. Jest jednak coś, co nie daje naszemu bohaterowi spokoju: kaczy staw, który znajduje się za domem rodziny Hempstocków. Narrator siada na ławce i stara się przypomnieć sobie, co  wydarzyło się wiele lat temu, podczas pewnych wakacji, kiedy miał 7 lat.

Czytelnik podąża śladami narratora, który opisuje nam swoje dzieciństwo: urodziny, na które nikt nie przyszedł, książki, które były jego najwierniejszym towarzyszem, górnika opali, który wynajął u nich pokój, a potem zastrzelił się w ich samochodzie. Samobójstwo tego człowieka uruchomiło lawinę zdarzeń, które na zawsze zmieniły życie głównego bohatera. W chwilach samotności i strachu mógł liczyć tylko na Lettie, która dodawała mu otuchy. Razem stanęli przeciwko złym mocom, które mogły zniszczyć świat. Ale wszystko ma swoją cenę...

Przygody, które spotykają głównego bohatera pomagają mu zrozumieć świat dorosłych, który rządzi się innymi prawami, niż świat dziecka. Chłopiec nie ufa dorosłym, bo nie ma w nich oparcia. Szczególnie nie wierzy nowej opiekunce, przez którą jego relacje z ojcem jeszcze bardziej się pogarszają. Bohater sam musi podejmować decyzje i stawić czoło konsekwencjom. Ocean na końcu drogi to przypowieść o odwadze i poświęceniu, o przyjaźni i dojrzewaniu. I o walce z mrokiem. Nie tym, który czai się pod łóżkiem czy na strychu, ale tym, który nosimy w sobie.


Moja ocena: 7/10

Tytuł: Ocean na końcu drogi
Tytuł oryginalny: The Ocean a the End of the Lane
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 216
Wydawnictwo: MAG, 2013



Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!


poniedziałek, 21 października 2013

Rozdawajka: korekta!!!

Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w rozdawajce. Wczoraj upłynął termin zgłoszeń, a ja dopiero dziś zorientowałam się, że nastąpił wielki błąd! Książka Nurowskiej , która jest do wygrania to nie Drzwi do piekła a Dom na krawędzi. Mogę jedynie pocieszyć się faktem, że na zdjęciu widniała właściwa książka czyli Dom na krawędzi

Tylko co teraz począć? Pytanie do osób, które zgłosiły się po książkę Pani Nurowskiej: czy Dom na krawędzi będzie was satysfakcjonował? Czy robimy nowe zgłoszenia? Czy w takim przypadku rezygnujecie z udziału w rozdawajce?

Bardzo, bardzo Wszystkich przepraszam za to przeoczenie, nie wiem jak to się stało...
Czekam na Waszą decyzję do jutra do godziny 20:00.

 Dla osób, które zgłosiły się po Sezon na cuda losowanie odbędzie się zgodnie z planem.

piątek, 18 października 2013

Filmowo: wrzesień

Tytuł: Straszny film 5
Tytuł oryginalny: Scary moVie
Rezyser: Malcolm D. Lee
Występują: Simon Rex, Ashley Tisdale
Kalendarz: 18.09.2013
Moja ocena: 3/10

Obejrzałam każdy ze Strasznych filmów, ponieważ fascynuje mnie idea parodii. Twórcy muszą tak przetworzyć znane filmy, aby wyszło z tego coś nowego i, co najważniejsze, coś zabawnego. Dwie pierwsze części stworzone przez Braci Wayans zapoczątkowały trend prześmiewczego kina, do których dołączyły takie filmy jak Komedia romantyczna, To nie jest kolejna komedia dla kretynów, Wielkie Kino czy Poznaj moich Spartan

Straszny film 1 i 2 nie obyły się bez głupich żartów i rubasznego humoru. Twórcy trzeciej i czwartej postanowili odejść od wzorca poprzednich części i chcieli stworzyć komedie na wyższym poziomie, jeżeli oczywiście seria Strasznych filmów może być na poziomie. 

Piątej części ideowo bliżej do tych wcześniejszych produkcji. Jednak ogląda się ją z większym politowaniem i znużeniem. Podobały mi się sceny związane z Incepcja i Czarnym Łabędziem, ale tak to nic poza tym. Myślę, że mamy tu do czynienia z pewną tendencją spadkową, według której Straszny film 6 byłby kompletną stratą czasu. 


Tytuł: Iron Man 3
Reżyser: Shane Black
Występują: Robert Downey Jr., Gwyneth Paltrow
Kalendarz: 21.09.2013 
Moja ocena: 4/10

Kino o superbohaterach w sam raz na piątkowe wieczory. Nic tak nie poprawia nastroju po całym tygodniu jak film o człowieku, który może zbawić świat. Nie ma się co rozpisywać na temat treści, bo nadmiar efektów specjalnych zawsze powoduje u mnie fabularne zagubienie. Robert Downey Jr. jest idealny do roli Tony'ego Starka i na ekranie widać, że dobrze się czuje w tej roli. 
Film bez większych niespodzianek. Można obejrzeć. 




Tytuł: Stoker
Reżyser: Park Chan-Wook
Występują: Mia Wasikowska, Nicole Kidman
Kalendarz: 21.09.2013
Moja ocena: 7/10

Stoker na pierwszy rzut oka chyba każdemu kojarzy się z twórcą Draculi. Może to nazwisko nie zostało wybrane przypadkowo, bo film wprowadza nas w iście mroczny klimat. Bardzo podobała mi się scenografia, kostiumy i zdjęcia. Mogę pokusić się o interpretację, że Stoker jest o dojrzewaniu i znalezieniu swojej drogi. Te poszukiwania mogą być okupione pewnymi ofiarami, ale kto widział Old Boy'a i Panią zemstę wie, że według Park Chan-Wooka cel uświęca środki. 





Tytuł: Daję nam rok
Reżyser: Dan Mazer
Występują: Rose Byrne, Rafe Spall
Kalendarz: 21.09.2013 
Moja ocena: 1/10

Żałosne żarty i wydumane problemy. 
B e z n a d z i e j n y!

wtorek, 15 października 2013

Animowane wtorki: Klasycy polskiej animacji cz. 1

W cotygodniowym cyklu Animowane wtorki powiedzieliśmy już sobie o animacji z różnych stron świata, ale przyszedł czas, aby poznać naszych rodzimych artystów. Według mnie polscy klasycy animacji należą do światowej czołówki tej dziedziny filmowej. Dlatego czas zapoznać się z polskimi animatorami, którzy stworzyli historię polskiej animacji.



www.nowehoryzonty.pl

Witold Giersz

Twórca filmów, które już na stałe weszły do kanonu polskiej animacji:  Koń (1967), Czerwone i czarne (1968) czy Wspaniały marsz (1967). W karierze tego wybitnego artysty za przełomową uznaje się realizację w 1960 Małego westernu. Od tego filmu rozpoczął się okres intensywnych poszukiwań twórcy, który podjął ambitne próby w zakresie filmu autorskiego, eksperymentując zwłaszcza z techniką malarską w animacji. Według zapowiedzi ma powstać kolejny autorski film Witolda Giersza, inspirowany kulturowym i plastycznym fenomenem malarstwa jaskiniowego.





piątek, 11 października 2013

Najnowszy Gaiman od Wydawnictwa Mag

"AMERYKAŃSCY BOGOWIE"
PRZEDSPRZEDAŻ W EMPIKACH OD 9 PAŹDZIERNIKA

Amerykańscy bogowie to coś więcej niż historia miłosna, jest bowiem opowieścią o współczesnym świecie, o przemijaniu wartości, konflikcie pomiędzy tym co nowe a tradycjami, które powstawały przez wieki. Opowiada o pasji, miłości, nienawiści i śmierci, o codziennych problemach i rozterkach trapiących nas ludzi na początku nowego tysiąclecia. W swojej niepokojącej, wciągającej i bardzo osobliwej powieści Neil Gaiman, wyrusza w podróż w poszukiwaniu duszy Ameryki.
 Po trzech latach spędzonych w więzieniu Cień ma wyjść na wolność. Ale w miarę jak do końca odsiadki pozostają tygodnie, godziny, minuty, sekundy, czuje narastający niepokój. Na dwa dni przed zakończeniem wyroku, jego żona, Laura, ginie wypadku samochodowym w tajemniczych okolicznościach – wszystko wskazuje na zdradę małżeńską. Oszołomiony Cień powraca do domu, gdzie spotyka tajemniczego Pana Wednesdaya, twierdzącego, iż jest uchodźcą wojennym, byłym bogiem i królem Ameryki. Razem wyruszają oni w niesamowitą podróż przez Stany, rozwiązując zagadkę morderstw, które co zimę są dokonywane w małym amerykańskim miasteczku. Jednak podąża za nimi ktoś, z kim Cień musi zawrzeć pokój.

Tytuł:
Amerykańscy bogowie wyd. 6
Autor:
Neil Gaiman
ISBN:
978-83-7480-387-8
Tłumaczenie:
Paulina Braiter
Oprawa:
twarda
Format:
150x225
Liczba stron:
464
Rok wydania:
9 października 2013


"Ocean na końcu drogi" -  nowa powieść dla dorosłych Neila Gaimana
                                                                    Od 9 października. Również jako ebook.
Studio Focus Features rozpoczyna adaptację powieści. Za kamerą stanie Joe Wright, współtwórca "Anny Kareniny" i "Pokuty", a producentem jest Tom Hanks.

Ocean na końcu drogi to książka o pamięci, magii i przetrwaniu, o potędze opowieści i mroku skrytym w każdym z nas, dzieło niezrównanej wyobraźni Neila Gaimana.
Ocean na końcu drogi to baśń, nadająca nowe ramy współczesnej fantasy: poruszająca, przerażająca i poetycka - czysta jak sen, delikatna jak skrzydełko motyla, niebezpieczna jak klinga w ciemności - owoc geniuszu narracyjnego Gaimana.
 Dla naszego narratora wszystko zaczęło się czterdzieści lat temu, kiedy lokator, wynajmujący pokój u jego rodziców, ukradł im samochód i popełnił w nim samobójstwo, budząc tym czynem pradawne moce, które lepiej byłoby zostawić w spokoju. Pojawiają się mroczne stwory spoza naszego świata i nasz narrator potrzebuje wszystkich sił i sprytu, by nie stracić życia w obliczu pierwotnej grozy, zarówno tej przyczajonej w rodzinnym domu, jak i  sił, które gromadzą się, by ją zniszczyć.
Pomocy może szukać wyłącznie u trzech kobiet z farmy na końcu drogi. Najmłodsza z nich twierdzi, że jej staw to ocean. Najstarsza pamięta Wielki Wybuch.

Neil Gaiman, światowej sławy pisarz, scenarzysta, reżyser, autor tekstów piosenek, scenarzysta komiksowy. Uznany przez krytyków i kochany przez czytelników jest laureatem kilkudziesięciu międzynarodowych nagród. Jego powieści Koralina, Gwiezdny pył i Amerykańscy bogowie zostały sfilmowane. Amerykańscy bogowie to serial wyprodukowany przez HBO, którego emisja 6 sezonów zapowiadana jest na jesień 2013.
Innymi powieściami, do których prawa filmowe zostały zakupione, to Death – High cost of living oraz Księga cmentarna.
 
Autor:     Neil Gaiman
Tytuł:      Ocean na końcu drogi
Tytuł oryginalny: Ocean at the End of the Lane
Tłumaczenie:       Paulina Braitner
ISBN: 978-83-7480 386-1
Oprawa:                twarda
l. stron:  216

czwartek, 10 października 2013

"Mroczna wieża" C.S. Lewis

Na okładce najnowszego zbioru opowiadań C.S. Lewisa widzimy dwie dziewczynki w siostrzanym uścisku. Zamiast spoglądać radośnie na czytelnika, wydają się być pogrążone we śnie. Intrygujące, a wręcz niepokojące jest to, że obie dziewczynki są do siebie podobne jak dwie krople wody. Bliźniaczki? A może sobowtóry? 

Okładka świetnie ilustruje tytułowe opowiadanie Lewisa Mroczna wieża, w którym mężczyzna przenosi się do innego czasu. Tam spotyka swojego sobowtóra, a także sobowtóra swojej narzeczonej. Czym jest Inny Czas? Światem, który rozgrywa się gdzieś równolegle z naszym? Czy może krainą poza czasem i przestrzenią? Na te i wiele innych pytań próbują odpowiedzieć bohaterowie opowiadania Lewisa.

Wszystkie opowieści zawarte w zbiorze Mroczna wieża to próby dyskursu autora z takimi pojęciami jak czas, rzeczywistość, kosmos, perspektywa. Jednak nie spodziewajmy się tutaj nużących filozoficznych wywodów. Opowiadania traktują o tych sprawach z dystansem i humorem.

W Krainie imitacji narrator przenosi się na chwilę do ciała młodej kobiety i przez moment może spojrzeć na świat jej oczami. To spojrzenie nie jest pozbawione kobiecych kompleksów czy wyolbrzymionego (dosłownie i w przenośni) obrazu własnej osoby. Anioły opiekuńcze opowiadają co nieco o męskim poglądzie na kobiety, szczególnie na te nie do końca już atrakcyjne. O urodzie, która przemija traktuje także Po dziesięciu latach, które zrzuca z piedestału mit o nieprzemijającej urodzie Heleny Trojańskiej. Jak się okazuje, ją także dosięgnął upływ czasu. Kto by pomyślał?

Większość opowiadań z Mrocznej wieży nie zostało przez Lewisa ukończonych. Pomimo tego, jego przyjaciel Walter Hooper postanowił zebrać porozrzucane kartki i stworzyć z tego jedną, acz niekompletną całość. Czytelnik może odczuwać niedosyt kiedy niektóre z opowiadań urywają się w najważniejszym momencie. Ale tutaj możemy dać upust swojej wyobraźni i zastanowić się jak chciał je zakończyć Lewis. Tego się już niestety nigdy nie dowiemy.

Mrocznej wieży da się zauważyć błyskotliwy umysł autora oraz jego niesamowitą, wybiegającą w przyszłość wyobraźnię. Lektura tych opowiadań to intrygująca podróż po bezkresie jego geniuszu.

Moja ocena: 6/10

Tytuł: Mroczna wieża
Tytuł oryginalny: The Dark Tower
Autor: C.S. Lewis
Ilość stron: 272
Wydawnictwo: Esprit, 2013




Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Esprit!

wtorek, 8 października 2013

Animowane wtorki: Mariola Brillowska



Dzisiaj Animowane wtorki krótkie, acz treściwe. Chciałam przybliżyć Wam twórczość kontrowersyjnej artystki Marioli Brillowskiej, którą spotkałam na Animatorze 2009.

„Ruski make-up. Ruski perfum. Ruski make-up. Ruska rewolucja!”- to hasła z filmu Marioli Brillowskiej, polsko-niemieckiej artystki z Hamburga. Ruski make-up (2008) opowiada o tym, co działo się w Europie od czasów rewolucji francuskiej.

Jednak film, który uzyskał największe uznanie krytyków to Grabowski. Dom życia (1990)- opowieść o polskim emigrancie, który w Niemczech spełnił swoje marzenie i został grabarzem. Brillowska przyznaje, że na tym filmie dopiero uczyła się animacji i była zaskoczona, kiedy krytycy przyznali jej główną nagrodę na festiwalu w Oberhausen. Publiczność była mniej zachwycona. Bo filmy Brillowskiej mogą wzbudzać skrajne emocje. Artystka oscyluje gdzieś pomiędzy kiczem, prowokacją, obscenicznością i niesmakiem. Ale równocześnie porusza takie tematy jak emigracja (Grabowski), wpływ techniki i mediów na życie codzienne (Komórkowy przepis) czy miejsce seksu we współczesnym świecie (Porno Karaoke International).



Brillowska jest też malarką i poetką. Stworzyła tzw. „Films for poems”- jednominutowe ilustracje wierszy. Jej drugi od 10 lat pełnometrażowy film Diabelskie dzieci jest adaptacją prozy takich autorów jak Manuela Gretkowska, Edward Limonow czy Stefan Beus, zawarte w sześciu 15-minutowych epizodach. Tematem są małe dzieci, które mordują swoich rodziców. Artystka porównała ten projekt do mini-serialu rodzinnego.

Co sądzicie o jej twórczości?

Jeżeli chcielibyście zobaczyć więcej filmów jej autorstwa, polecam stronę www.mariolabrillowska.org


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...