środa, 28 sierpnia 2013

5 filmów mojego dzieciństwa


www.filmowykot.blogspot.com


Dzięki uprzejmości Ani z bloga Filmowy Kot, postanowiłam cofnąć się do mych lat dziecięcych i odszukać w zakamarkach pamięci filmy, które w tamtym okresie były dla mnie najciekawsze, najśmieszniejsze, ale niektóre też przerażające. Ciężko mi wybrać tylko 5 filmów, ale postaram się: 


Akademia policyjna (1984)

Myślę, że większość z nas może powiedzieć, że powyższy film mniej lub bardziej odznaczył się jego dzieciństwie. Ja przygodę z serią o zwariowanych policjantach zaczęłam bardzo wcześnie. Jak legenda rodzinna niesie, kiedy mama była w ciąży, rodzice poszli do kina na Akademię Policyjną. Podobno tak ją kopałam, że musieli wyjść z sali. To kopanie tłumaczę tym, że świetnie się na tym seansie bawiłam i w jakiś sposób musiałam wyrazić swoją radość. Do tej pory został mi sentyment do tej szalonej historii o szkole dla policjantów. Zawsze najbardziej lubiłam rozkrzyczanego Zeda i Larvella, który naśladował głosy.





Moja macocha jest kosmitką (1988)

Film na kasecie VHS nadal jest w rodzinnym posiadaniu, tylko leży gdzieś ukryty w szafie. Pamiętam jak cala rodzina siadała przed telewizorem i oglądaliśmy przygody kosmitki Kim Basinger na video. Zawsze najbardziej przerażało mnie oko w torebce.




Nic nie widziałem, nic nie słyszałem (1989)

Kto wpadł na pomysł, by uczynić głuchego i ślepego świadkami morderstwa? Duet Wilder-Pryor w tamtych czasach był dla mnie najzabawniejszą ekranową parą.




Sok z żuka (1988)

Ten film zawsze mnie przerażał i jednocześnie fascynował. Oglądałam go zawsze "przez palce".Ostatnio w telewizji puścili Beetlejuice, więc mogłam po raz kolejny skonfrontować się z moimi lękami z dzieciństwa. Nie wiem czy pamiętacie scenę, kiedy główni bohaterowie idą korytarzem z podłogą w czarno-biała kratę, jedna z rolet się uchyla i ukazuje zagubione dusze. Do ostatniego seansu (który miał miejsce kilka dni temu!) na tej scenie zawsze miałam zamknięte oczy. Serio! Sok z żuka nadal jest filmem świetnym, z doskonałą rolą Michaela Keatona.

Z tym filmem wiąże się kolejna anegdota, jak to ja, czyli naczelny niejadek przez cały czas trwania filmu jadłam jedną drożdżówkę. :)




Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa (1988)

Ten miniserial BBC oglądałam w wielkim napięciu, siedząc pod samym telewizorem u mojej babci. Pamiętam jak bardzo poruszyła mnie śmierć Aslana z rąk przerażającej czarownicy. Po latach okazało się, że Aslan był tylko sterowaną kukłą, a reszta efektów specjalnych wołała o pomstę do nieba. Ale to jest właśnie piękne we wspomnieniach filmów z dzieciństwa. Nie liczą się efekty czy gra aktorska, tylko sama historia i treść jaką przekazuje. Aslan zginął, ale na szczęście powrócił do życia, a zła czarownica została pokonana. Do tej pory moim ulubionym bohaterem filmowym jest ten wyjątkowy lew i cieszę się, że w nowej wersji Opowieści wygląda bardziej realnie. Nie wspominając już o tym, że jestem taką jego fanką, że nawet mam kubek z jego podobizną :)

Do listy doliczyłabym jeszcze Niekończącą się opowieść oraz Powrót do przyszłości. Pamiętam film, który bardzo mną wstrząsnął jak byłam dzieckiem i był to rodzimy obraz Wedle wyroków twoich Jerzego Hoffmana. Do tej pory pamiętam sceny i emocje, które we mnie wzbudził.

Wygląda na to, że większość filmów mojego dzieciństwa to amerykańskie komedie końca lat '80. Czy to jakoś świadczy o mnie? Może trochę :)

Miło było odbyć tę podróż, a do zabawy zapraszam Asię z bloga http://filmoliteraturofilia.blogspot.com oraz wszystkich tych, którzy maja ochotę odbyć podróż do przeszłości.


wtorek, 27 sierpnia 2013

Animowane wtorki: Bill Plympton

www.vimeo.com
Bill Plympton to urodzony w Portland twórca komiksów, animacji, reżyser i ilustrator. Jego projekcje zdobywały laury w Cannes (Push Comes to Shove 1991), a jeden z jego pierwszych filmów Twoja Twarz przyniósł mu nominację do Oscara'88 w kategorii najlepszego krótkometrażowego filmu animowanego. Film Idiots and Angels był pokazywany jedynie na festiwalu w Annecy, więc w Poznaniu podczas Animatora 2008 była to dopiero druga projekcja. Towarzyszyła jej producentka filmu Plymptona, Biljana Labovic. Swoistą rozgrzewką przed filmem był 5-minutowy film Hot Dog (2008), kontynuacja filmów Guard Dog (2004) i Guide dog (2006), które opowiadają o losach pewnego chętnego do pomocy psa, który za każdym razem pakuje się w tarapaty.








www.plymptoonstore.com
Idiots and Angels to czarna komedia opowiadająca o człowieku, który pewnego dnia budzi się ze skrzydłami na plecach i robi wszystko, aby się ich pozbyć. Praca nad filmem Idiots and Angels trwała 3 lata, 15 osób pracowało nad projektem, który zawiera 25,000 rysunków Billa Plymptona. Z racji tego, że film jest bez dialogów, bardzo ważną rolę odgrywa muzyka. Pierwotnie miała być to muzyka Moby’ego, ale okazało się, że nie pasuje do atmosfery filmu - ponurej, ciemnej, „barowej”. Kompozycje Toma Waitsa zdawały się być idealne. Waits zgodził się udostępnić swoją muzykę po rozmowie z dobrym znajomym Billa, Jimem Jarmuschem oraz po obejrzeniu filmu. Rzeczywiście, muzyka idealnie komponuje się z ideą filmu, mówiącą o tym, że w każdym z nas drzemie coś dobrego i coś złego, i jak sam reżyser podsumował swój film, każdy ma w sobie coś z idioty.

U Plymptona najbardziej spodobała mi się charakterystyczna kreska, poczucie humoru i dystans do otaczającego nas świata.








czwartek, 22 sierpnia 2013

Liebster Blog po raz drugi!

Już po raz drugi zostałam nominowana do nagrody Liebster Blog i bardzo się z tego cieszę. Wyróżnienie otrzymałam od Modliszki i na jej pytania odpowiedziałam z przyjemnością.

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.  Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań, otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania:
  1.  Jaka była najlepsza książką którą w życiu przeczytałeś/przeczytałaś?
  2. Która książka okazała się najgorszą lekturą w życiu?
  3. Czy czytając książkę zdarza Ci się wzruszyć do łez?
  4. Czytasz książki jednego gatunku czy nie ma to dla Ciebie większego znaczenia?
  5. Co jest dla Ciebie głównym wyznacznikiem "dobrej książki"?
  6. Masz tendencję do odkładania niedokończonej książki (z różnych powodów)?
  7. Gdzie najczęściej czytasz książki? Dom? Praca? Tramwaj?
  8. Jaki masz stosunek do ebooków? 
  9. Według jakiego schematu układasz książki w swojej prywatnej biblioteczce? :)
  10. Korzystasz z bibliotek/wymianek książkowych?
  11. Marzyłeś/Marzyłaś kiedyś o napisaniu własnej książki? Jeśli tak, to z jakiego gatunku? 

Moje odpowiedzi:
  1. Ceremony Leslie Marmon Silko, ale myślę, że jeszcze kilka takich książek przede mną.
  2. Pigafetta Felicitas Hoppe
  3. Wzruszam się bardzo łatwo, także przy książkach
  4. Staram się mieć otwarty umysł, dlatego sięgam po rózne typy książek. Jedyne gatunki, których nie czytam to kryminały.
  5. W każdej książce staram się dojrzeć pozytywne strony, ale jeżeli książka jest dobrze napisana, barwnym językiem, opowiada intrygującą historię i ma wyrazistych bohaterów, to już mam podstawy do tego, aby ocenić ją jako dobrą.
  6. Zdarza mi się odkładać rozpoczętą kiążkę na później, jednak wywołuje to u mnie wielkie wyrzuty sumienia. Mam kilka takich pozycji, na przykład Karpentarię Alexis Wright. Pomimo, że opowiada o mojej ukochanej Australii, nie mogłam przebrnąć dalej, niż 120 stron. Cały czas czeka na mnie na półce, ale z doświadczenia wiem, że jak książka nie wciągnie mnie od początku, to w przyszłości rzadko do niej wracam.
  7. Najczęściej czytam w tramwaju oraz na przerwach w pracy
  8. Ebooki na pewno są nieco wygodniejsze, niż 500 stronicowe tomisko, ale wydaje mi się, że nic nie zastąpi książki w "oryginale". Jednak gdyby ktoś chciał mi sprezentować czytnik, to może bym się przekonała. :)
  9. Do tej pory układałam książki według podziału na polsko i anglojęzyczne oraz na przeczytane i nieprzeczytane. Pomimo tego i tak w mojej biblioteczce panuje chaos. Kiedyś chciałabym spróbować innego schematu, na przykład ułożenie książek według kolorów.
  10. Do biblioteki muszę się w końcu zapisać, bo na książki wydaję fortunę pomimo, że często poluję na okazje i odwiedzam sklepy z tanimi książkami. Czasem zaglądam do MiRKa- Miejskiego Regału Książkowego oraz uczęszczam w wymianach książkowych, tych stacjonarnych i tych z blogosfery.
  11. Napisanie własnej książki jest jednym z moich największych marzeń. Cały czas myślę, o czym mogłabym napisać, ale pewnie byłaby to powieść obyczajowa z wątkami autobiograficznymi. Bo nikt nie pisze lepszych historii, niż samo życie. :) Chciałabym spróbować swoich sił także w powieści postmodernistycznej.

Moje pytania:
1. Która lektura z dzieciństwa miała na Ciebie największy wpływ?
2. W świat jakiej książki chciałbyś/-abyś się przenieść?
3. Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że Polacy mało czytają?
4. Gdzie kupujesz książki (Empik, antykwariat, internet)?
5. Którą książkę ze swojej prywatnej biblioteczki uważasz za najbardziej wartościową?
6. Ekranizację jakiej książki najbardziej chciałbyś/-abyś zobaczyć?
7. Czy zdarza Ci się podczytywać książkę czytaną przez kogoś w środku publicznego transportu?
8. Jakie czasopisma/magazyny, niekoniecznie związane z książkami, lubisz czytać najbardziej?
9. Co, oprócz czytania książek lubisz robić w wolnych chwilach? Czy masz inne pasje, oprócz prowadzenia bloga oczywiście? :)
10. Podziel się ciekawym cytatem z obecnie czytanej książki.
11. Czy masz swoją ulubioną okładkę?

Do zabawy zapraszam:
http://blank-librophilia.blogspot.com
http://filmoliteraturofilia.blogspot.com
http://kulturka-maialis.blogspot.com
http://bibliomisiek.blogspot.com
http://whispering-tales.blogspot.com
http://niedopisanie.blogspot.com
http://naszksiazkowir.blogspot.com/

wtorek, 20 sierpnia 2013

Animowane wtorki: Pionierzy animacji

Zapraszam na drugą odsłonę cyklu "Animowane wtorki". Dziś skupimy się na kilku ważnych artystach, do których na początku XX wieku należał świat animacji. Bez ich wkładu w tę dziedzinę sztuki filmowej współczesna animacja nie byłaby taka sama. To artyści, którzy na przekór panującym ówcześnie trendom postanowili stworzyć coś nowego dla X Muzy. Ich dokonania nadal wzbudzają podziw i są źródłem inspiracji.

www.animator-festival.pl
Julian Pappé mając 27 lat wyjechał z Polski do Paryża, gdzie założył własne studio lalkowe Magic-Films. Zrealizował wiele krótkometrażowych autorskich filmów animowanych. Tworzył również filmy eksperymentalne i dokumentalne. Współpracował z awangardowymi twórcami filmu francuskiego takimi jak Francois Truffaut, Louis Malle czy Jean-Luc Godard. W 1979 wraz z Janem Lenicą zrealizował długometrażowy film animowany Król UbuPappé wykorzystując swoje techniczne doświadczenia, wymyślił sposób na zapisywanie starych klatek filmowych na taśmie 35 mm, na co poświęcił ostatnie 15 lat swojej działalności. W ten sposób udało mu się ocalić pierwsze filmy Emila Reynauda jak Teatr optyczny z 1877 roku oraz Biedny Piotruś z 1893, czy filmy takich pionierów animacji jak Éttiene-Jules Marey czy George Demenya. Wśród filmów Juliana Pappé znalazły się takie filmy jak Zosia i gamy (1964), Papierowy ptaszek (1961), Chłopiec ze stawu (1963), Geneza biustu (1965) oraz Śpiew pieska (1975). 

www.mubi.com
Władysław Starewicz jest określany jako pionier animowanego filmu lalkowego i odkrywca metody poklatkowej (1919). Z zamiłowania entomolog, używał uśpionych żuków jako „aktorów” w swoich filmach, na przykład w pierwszym w historii filmie lalkowym Piękna Lukanida (1912). W jego dorobku znalazły się takie filmy lalkowe jak Stary lew (1932), Szczurze miasto i szczurza kraina (1926), Maskotka (1933) oraz Królowa motyli (1927). Każdy jest filmem niesamowitym i ukazuje Starewicza jako rzeczywistego pioniera animacji. Dzięki jego wynalazkowi techniki poklatkowej możliwe było stworzenie takiego filmu animowanego jak Piotruś i wilk.




www.cinelatinotrieste.org
Gabriele Zucchelli stworzył film Quirino Cristiani. The mystery of the first animated movies na podstawie jedynego, niedawno odkrytego wywiadu z twórcą wczesnej włoskiej animacji Quirino Cristianim. Reżyser ukazuje go jako nonkonformistycznego twórcę, wiernego swoim zasadom, który nie raz naraził się władzom Argentyny, do której emigrował jako dziecko. W swoich filmach często uciekał się do satyry na ówczesną sytuację polityczną i właśnie dzięki takiemu filmowi jak El Apostol (1917) czy Bez śladu zyskał rozgłos. W pierwszym z nich ukazuje argentyńskiego prezydenta Yrigoyena jako apostoła, który udaje się na Olimp, aby prosić Jowisza o pioruny, którymi mógłby zaprowadzić porządek w Buenos Aires. Bez śladu był filmem zbyt kontrowersyjnym, który mógł zaszkodzić stosunkom argentyńsko-niemieckim, więc został skonfiskowany przez władze, a jego tytuł przesądził o jego losie, gdyż faktycznie zniknął bez śladu. 

Nie chcąc więcej ryzykować, Cristiani przerywa prace nad swoim pierwszym dźwiękowym filmem pełnometrażowym z 1928 Peludopolis, który miał być kolejną satyrą na argentyńskiego prezydenta. Zucchelli ukazuje Cristianiego jako twórcę, który pogodził się z tym, że za życia jego twórczość była niedoceniania. Był osobą o radosnym usposobieniu, spędzając większość czasu ze swoją rodziną. Zapalony wegetarianin i naturysta. W tej dziedzinie też podobno był pionierem. Do końca zachował wigor i radość życia. Film-pomnik o Włochu z małego miasteczka który odmówił Disneyowi.




www.wikipedia.org
W roku 2008 obchodzone było 100-lecie powstania pierwszego animowanego filmu z fabułą Fantasmagorie. Z tej okazji Filmoteka Narodowa przygotowała unikalny pokaz filmów Émile Cohl'a, który jest twórcą pierwszej kolorowej animacji, pierwszej animowanej reklamy, pierwszego animowanego filmu opartego na satyrycznym scenariuszu swojego autorstwa. Powołał do życia pierwszego animowanego bohatera – Fantoche. Jego dokonania były źródłem inspiracji m. in. dla Walta Disney’a i Normana McLarena i wpłynęły znacząco na rozwój światowej animacji. Co najważniejsze, Cohl podniósł animację do rangi sztuki i nadał jej poetycki sens. Wśród filmów stworzonych prze Cohle'a znalzały się: Fantasmagorie (1908), Dramat u Fantoche’ów (1908), Komiczne generacje (1908), Matrymonialne buty (1908), Sprawy sercowe (1909), Binetoskop (1910) czy Malarz neoimpresjonista (1910).





Ten tekst pierwotnie ukazał się na portalu Gildia.pl: 


niedziela, 18 sierpnia 2013

Filmowo: lipiec

Chyba w końcu wychodzę na prostą, jeśli chodzi o dokumentację obejrzanych filmów. Przed nami filmowy lipiec i jego najciekawsze tytuły.


Tytuł: Oz, wielki i potężny
Tytuł oryginalny: Oz, the great and powerful
Reżyser: Sam Raimi
Wystepują: James Franco, Mila Kunis, Rachel Weisz
Kalendarz: 05.07.2013
Moja ocena: 3/10



Na początek wielkie rozczarowanie. Wariacja na temat Czarnoksiężnika z Oz w wydaniu okraszonym najnowszą technologią i plejadą gwiazd. Szkoda tylko, że efekty przesłoniły twórcom prawdziwego ducha opowiadanej historii. Nawet moja ukochana Rachel nie wybija się ponad miałkość dzieła. Przerost formy nad treścią i przede wszystkim... nuda!
Tytuł: Czas zapłaty
Tytuł oryginalny: Welcome to the Punch
Reżyser: Eran Creevy
Wystepują: James McAvoy, Mark Strong
Kalendarz: 07.07.2013
Moja ocena: 5/10


Nie ważne czy to sensacja, komedia czy dramat, jeżeli w filmie gra McAvoy, koniecznie muszę go obejrzeć. Czas zapłaty to raczej przewidywalny  ale i tak trzymający w napięciu thriller. Są policjanci, są złodzieje, jest kobieta i echa przeszłości. Duet McAvoy i Strong wypada znakomicie, ale to też było do przewidzenia. Całość bez większych fajerwerków. Można obejrzeć.





Tytuł: Les Misérables: Nędznicy
Tytuł oryginalny: Les Misérables
Reżyser: Tom Hooper
Wystepują: Hugh Jackman, Russel Crowe
Kalendarz: 10.07.2013
Moja ocena: 9/10

Nasuwają mi się tylko pozytywne sformułowania, czasem bardzo podniosłe. Niesamowity, arcydzieło. Dawno nie ocieniłam filmu tak wysoko, a tutaj mamy jeszcze do czynienia z musicalem. Podchodziłam do niego sceptycznie, bo widziałam poprzednią wersję z Liamem Neesonem i Umą Thurman i nijak mi to nie pasowało do historii śpiewanej  Jednak Hooper stworzył coś innego, odrębnego. Opowieść Victora Hugo teraz nie istnieje dla mnie bez muzyki. A do tego śpiewający Russell Crowe- bezcenne. Piękny, piękny, piękny... 






Tytuł: Kruk. Zagadka zbrodni
Tytuł oryginalny: The Raven
Reżyser: James McTeigue
Wystepują: John Cusack, Luke Evans
Kalendarz: 05.07.2013
Moja ocena: 6/10

Postać Edgara Allan Poe, wybitnego amerykańskiego pisarza od wieków fascynuje i przeraża. Jak żył i, przede wszystkim, jak umarł twórca Kruka Zagłady domu Usherów? Wszystkich zainteresowanych odsyłam do filmu Kruk. Zagadka zbrodni, gdzie pisarz (John Cusack) może pomóc w rozwikłaniu zagadki serii tajemniczych morderstw, bo tylko on wie jaki będzie następny krok zabójcy.






Tytuł: Koliber
Tytuł oryginalny: Hummingbird
Reżyser: Sam Raimi
Występują: Jason Statham, Agata Buzek
Kalendarz: 05.07.2013
Moja ocena: 7/10

Były żołnierz Joey Jones, który teraz mieszka na ulicy wdaje się w bójkę. Podczas ucieczki trafia do mieszkania pewnego biznesmena, który wyjechał w delegację. Joey ma teraz mieszkanie, pieniądze i fałszywą tożsamość. Postanawia odwdzięczyć się siostrze Krystynie, która pomagała mu kiedy był bezdomny. W końcu pomiędzy tym dwojgiem rodzi się nieoczekiwane uczucie.
Chociaż sceny bójek i pościgów były nieuniknione, Koliber to Jason Statham w całkiem nowej odsłonie. Twórcy skupili się na relacji między Joey'em i Krystyną, co czyni Kolibra bardziej, niż filmem akcji, filmem emocji. Jestem na tak!



Tytuł: Pokusa
Tytuł oryginalny: The Paperboy
Reżyser: Lee Daniels
Wystepują: Nicole Kidman, Zac Efron
Kalendarz: 25.07.2013
Moja ocena: 7/10

Kolejny film, gdzie znani aktorzy pokazują swoje "drugie oblicze". Kidman jako zafascynowana zabójcą lafirynda, Cusack jako odrażający psychol, McConaughey-gej i Efron jako zakochany chłopak rozwożący gazety (ang. the paperboy). Wszyscy uwikłani w  jedną intrygę na podstawie powieści Petera Dextera. 
Bardzo mocne kino. Momentami trudne i odpychające, ale równie intrygujące.




wtorek, 13 sierpnia 2013

Animowane wtorki: Mariusz Wilczyński

Kochani! Od teraz na blogu In the Deep Blue Sea wtorki będą poświęcone animacji. Co tydzień będziecie mogli poczytać o wybitnych twórcach oraz filmach, które tworzą współczesny kanon animacji polskiej i światowej. No to zaczynamy!




Mariusz Wilczyński, animator-samouk, fan Petera Greena, pierwszy polski autor filmów animowanych, który miał swoją indywidualną retrospektywę w prestiżowym Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Tam też odbyła się światowa premiera pełnometrażowego filmu Kizi Mizi. Podczas Animatora 2008 udało mi się zamienić z panem Wilczyńskim kilka słów. Artysta stwierdził, że sam jeszcze do końca nie wie, jak to się stało, że jego twórczość znalazła się w MoMie. „To tak jakby teraz zadzwonił do pani Brad Pitt i zaprosił na kawę!”. W ramach festiwalu Animator 2008 miała także miejsce retrospektywa filmów Wilczyńskiego, gdzie widzowie mieli okazję obejrzeć miniatury będące fragmentami autorskiej animowanej oprawy TVP Kultura oraz filmy animowane takie jak Niestety (2004), Wśród nocnej ciszy (2000) czy Śmierć na pięć (2002) będący dla twórcy szczególnie ważnym filmem, gdyż w trakcie rysowania tego filmu nagle zmarł kompozytor i wykonawca piosenki Grzegorz Ciechowski.

 Zapraszam do lektury!

Małgorzata Lewandowska: W piątek z okazji cyklu Animacja i Muzyka będzie miał miejsce performance z pana filmami oraz muzyką na żywo Fisz/ Emade/ Tworzywo. Będzie to pierwsza pana współpraca z tymi artystami. Dlaczego akurat oni?
Mariusz Wilczyński: Tak, tak, to będzie pierwszy pokaz z Fiszem i z Emade. Są świetni! Młodzi, inteligentni, wrażliwi, oryginalni, nie idą za owczym pędem. Ja zawsze staram się zapraszać do moich projektów takich muzyków. W przeszłości to był Tomasz Stańko, Pink Freud z takich młodych zespołów, a teraz Fisz i Emade.


ML: Czy jest jakaś część festiwalowego programu, która pana szczególnie zainteresowała? Jakaś retrospektywa, jakiś pokaz filmów?

MW: Ja uważam, że ten festiwal jest w ogóle fantastyczny, bo pierwszy raz, nie chcę mówić przeciwko innym festiwalom, ale tu się ma poczucie, że jest się na festiwalu światowym. Można zobaczyć retrospektywy najlepszych twórców, można spotkać na przykład pana Kowalowa, na którego wczoraj byłem retrospektywie i to jest absolutne mistrzostwo świata. Taki zjazd gości, wybitnych twórców z zagranicy, z całego świata. Zaraz przyjadą Bracia Quay, zaraz przyjedzie Zbyszek Rybczyński. Tak powinno być, aż dziwne, że takiego festiwalu nie było. Myślę, że to jest w ogóle świetny pomysł, że Poznań. Ja tu do Poznania kiedyś jeździłem, bo tutaj kiedyś mieszkał i żył mój tata. I teraz jak przyjechałem do Poznania to w ogóle oczy otwieram! To tak samo jak Wrocław - to jest też miasto, które najpiękniej się zmienia. Ja mam tylko taką nadzieję, że to się uda utrzymać. Bo naprawdę, niestety duża część festiwali w Polsce jest skażona jakimś prowincjonalizmem, to znaczy jak w jednym mieście jest organizowany festiwal, to wiadomo jak w banku, że artyści z tego miasta zwyciężą. Tak jest w Krakowie, niestety w tym roku tak samo było w Łodzi. Mówię niestety, bo z Łodzią jestem związany, tam się urodziłem, wiele lat mieszkałem. Teraz pracuję w łódzkiej filmówce, zresztą z Piotrkiem Dumałą i Markiem Skrobeckim. Ale tak niestety w tym roku było na festiwalu. I te festiwale staczają się wtedy w prowincjonalizm, zaściankowość. A tutaj jest po prostu inny oddech! Wczoraj jadłem na przykład obiad i siedział obok pan Witold Giersz. Boże! Przecież to jest legenda animacji! I siedział sobie obok Krzysiek Knittel i przysiadł się do nas Żmudzki, i potem przyszedł do nas pan Żmudziński i na to wszystko przyszedł Marcin Giżycki! Ci ludzie się zmieniają, a obok siedział właśnie Kowalow. I o to chodzi, że my się spotykamy, wymieniamy się myślami. Rewelacja, jestem zachwycony!

ML: I jeszcze ten duch Borowczyka, Lenicy…
MW: No dokładnie! Nie jest tu taka wymuszona atmosfera, napięta, tylko wszystko na luzie. Super!

ML: A czy jest jeszcze jakiś artysta, na spotkanie z którym pan czeka, oprócz wspomnianego Igora Kowalowa?
MW: Ja mam trochę taką filozofię, że staram się dosyć mało oglądać i to nie jest gest przeciwko żadnemu konkretnemu artyście, tylko taka moja filozofia wynikająca z tego, że ponieważ jestem samoukiem w animacji i tworzę, na ile to możliwe w dzisiejszych czasach, ale w izolacji. I teraz się czuję na tyle silny, że nie wydaje mi się, żeby jakiś artysta mógł przestawić mi coś w głowie jeżeli chodzi o mój świat. Chodzę, ale nie na za wiele pokazów, ale codziennie jestem na dwóch pokazach, co i tak wystarczy. Z tego co widziałem zrobił na mnie wrażenie właśnie wczoraj pan Kowalow. To widać, że to jest mistrz Piotra Dumały. To jest naprawdę artysta wielkiego kalibru, który rzadko robi film, co parę lat. To są perły i wczoraj te perły można było zobaczyć i można było z reżyserem pogadać. Super!

Wywiad pierwotnie ukazał się na stronie:



sobota, 10 sierpnia 2013

Filmowo: Kwiecień/Maj/Czerwiec

Każdy miesiąc jest u mnie inny jeśli chodzi o filmy, ale pewnie zdążyliście już to zauważyć. Czasem oglądam jak szalona, a czasem bardzo mało. A kogo mogę za to winić? Jedynie brak czasu, który bardzo mnie ogranicza. Tak też było w kwietniu. Obejrzałam tylko 2 (sic!) filmy, ale w maju było ich już 5, w czerwcu 1... Pomimo, że mamy już sierpień i tak zamierzam się z Wami podzielić tym, co udało mi się obejrzeć w poprzednich miesiącach.

Kwiecień


Tytuł: Szczęściarz
Tytuł oryginalny: The Lucky One
Reżyser: Scott Hicks
Wystepują: Zac Efron, Taylor Schilling
Kalendarz: 06.04.2013
Moja ocena: 5/10

Nie trawę książek Sparksa, ani ich ekranizacji. Wszędzie jest jeden schemat, a w unoszących się oparach romantyzmu można się udusić. Ale Szczęściarza obejrzałam z dwóch powodów: ciekawy pomysł, aby mężczyzna w wirze wojny znalazł zdjęcie nieznajomej kobiety, a potem postanowił ją odszukać, oraz dla Zaca Efrona, który kojarzył mi się tylko i wyłącznie z High School Musical. Byłam ciekawa jak odnajdzie się w nowej roli. Ogółem całość wypadła pozytywnie. Nie jest to arcydzieło wysokich lotów, ale film, który można obejrzeć i nawet dać się na chwilę poddusić.

                                       

Tytuł: Baczyński
Reżyser: Konrad Piwowarski
Wystepują: Mateusz Kościukiewicz, Katarzyna Zawadzka
Kalendarz: 07.04.2013
Recenzja: tutaj
Moja ocena: 9/10




Maj


Tytuł: Centurion
Tytuł oryginalny: Centurion
Reżyser: Neil Marshall
Wystepują: Michael Fassbender, Dominic West
Kalendarz: 12.05.2013
Moja ocena: 7/10

Film spod znaku miecza i sandałów, czyli Michael Fassbender jako Centurion. Quintus Dias dostaje się w niewolę Piktów. XI legion próbuje go odbić jednak na ich drodze staje wiele niebezpieczeństw. Ciekawy, wciągający z intrygującą rolą Kurylenko jako żądną zemsty Etain.



Tytuł: Lot
Tytuł oryginalny: The Flight
Reżyser: Robert Zemeckis
Wystepują: Denzel Washington, Don Cheadle
Kalendarz: 12.05.2013
Moja ocena: 8/10

O czym może być film, którego główna akcja rozegrała się już na samym początku? Whip Whitaker, pilot, który dzięki swoim umiejętnościom szczęśliwie wylądował uszkodzonym samolotem, zostaje oskarżony o nadużywanie alkoholu i narkotyków podczas pracy. Oglądając film Zemeckisa stopniowo poznajemy głównego bohatera i jego walkę z uzależnieniem. Jeżeli ktoś myśli, że Lot będzie o samolotach, to się grubo myli.





Tytuł: Gangster Squad. Pogromcy mafii
Tytuł oryginalny: Gangster Squad
Reżyser: Ruben Fleischer
Wystepują: Ryan Gosling, Josh Brolin
Kalendarz: 11.05.2013
Moja ocena: 7/10

Ryan Gosling jako członek grupy zwalczającej przestępczość zorganizowaną w czasach prohibicji? Dla mnie bomba. Dodajmy do tego jeszcze Brolina, jako starszego doświadczeniem policjanta, Ribbisiego jako inteligenta od podsłuchów oraz kilku innych dobrze zapowiadających się stróżów prawa. I mamy prawdziwy Gangster Squad. Do tego trochę akcji, trochę humoru i w efekcie mamy dobre kino sensacyjne.


Tytuł: Hansel i Gretel. Łowcy czarownic
Tytuł oryginalny: Hansel i Gretel: Witch Hunters
Reżyser: Tommy Wirkola
Wystepują: Gemma Arterton, Jeremy Renner
Kalendarz: 11.05.2013
Moja ocena: 6/10

Kolejna przetworzona wersja znanej baśni. Tym razem o Jasiu i Małgosi. Bo Hansel i Gretel to nikt inny jak ta dobrze nam znana para rodzeństwa, która nie mogła się oprzeć chacie z piernika. Wszyscy wiemy, co się dalej stało. Jednak w filmie Wirkoli dzieci, które spotkały straszną czarownicę w dorosłym życiu zmieniły się w skutecznych zabójców wszelkich potworów oraz obrońcami uciśnionych wieśniaków. Nie spodziewałam się zbyt wiele po tym filmie, jednak dałam się ponieść wartkiej akcji i mile się zaskoczyłam.




Czerwiec

Tytuł: Drugie oblicze
Tytuł oryginalny: The Place Beyond The Pines
Reżyser: Derek Cianfrance
Wystepują: Ryan Gosling, Bradley Cooper, Eva Mendes
Kalendarz: 01.06.2013
Moja ocena: 7/10

Przy takich filmach jak Drugie oblicze, zawsze oddaje się wewnętrznym dywagacjom na temat polskich tytułów zagranicznych filmów. Oczywiście nikt nie przetłumaczyłby (chociaż kto wie?) tytułu oryginalnego dosłownie, jednak do czego odnosi się to "drugie oblicze"? Do tego, że każdy z nas ma swoją drugą, ciemną stronę? Pewnie nigdy się nie dowiemy, co poeta miał na myśli. To, co przede wszystkim mi się podobało w tym filmie, to aktorstwo. Gosling, Cooper, a szczególnie Eva Mendes, która jakoś nie może trafić na dobra rolę, tutaj pokazała swoje drugie (aktorskie) oblicze. Na uwagę również zasługuje Dane DeHaan, który powolutku wspina się na sam szczyt filmowej kariery.


piątek, 9 sierpnia 2013

"Stardust" Neil Gaiman

Wiem, że najpierw powinno się przeczytać książkę, a później obejrzeć jej filmową adaptację, ale w moim przypadku zwykle jest odwrotnie. To ciekawe filmy naprowadzają mnie na swoje ekranizacje i niestety często, chociaż wiele osób się ze mną nie zgodzi, film jednak wygrywa z książką. Nie twierdzę, że tak jest zawsze. Dla mnie tak było w przypadku Pokuty McEwana, Królowej Margot Dumasa czy Dziewczyny z perłą Chevalier. I tak też było w przypadku powieści Gaimana oraz jej ekranizacji.

Kocham film Gwiezdny pył Vaughn'a. Historia młodego mężczyzny, który dla ukochanej postanawia odnaleźć spadająca gwiazdę jest zabawna, wzruszająca, pełna wciągających przygód i nietuzinkowych bohaterów. I jak tu teraz oceniać powieść? Książka pomimo swojej niewielkiej objętości, niesamowicie mi się dłużyła. Dopiero gdzieś tak w połowie zainteresowałam się losami Tristrana (w filmie główny bohater ma na imię Tristan!) pomimo, że i tak dobrze znałam zakończenie. Jednak lektura powieści w oryginale pozwoliła mi dogłębniej zapoznać się ze stylem Gaimana, który nie do końca oddają polskie przekłady. Gaiman pisze niezwykle barwnie. Poetyckim i wyszukanym językiem wprowadza nas w świat krainy Faerie. Powieść Gaimana jest jak z pogranicza snu i jawy, mitologii i fantastyki. Lektura to sam przyjemność. Dużym atutem są zamieszczone na końcu angielskiego wydania pytania do dyskusji oraz wywiad z autorem.

Ciężko mi oceniać samą książkę, kiedy przed oczami stoi mi Robert De Niro w tiulach i pantalonach. Są oczywiście pewne różnice między książką i filmem. Twórcy filmu rozwinęli wiele motywów, które Gaiman ledwie zarysował, a film ukazał w innym świetle: losy Lamii i jej sióstr, postać kapitana Shakespear'a czy "złożona" osobowość Victorii Forester. Scenarzyści skupili się na najciekawszych wątkach i postawili na stworzone z rozmachem fantasy dla dużych i małych. Powieść Gaimana jest napisana w mrocznym i poważnym tonie. W filmie zostały dodane pewne elementy humoru, no i oczywiście happy end, który pozwala na seans także młodszym widzom.

Powieść jest dobra, ale z racji tego, że moja wyobraźnia już została skażona przez wersję filmową książka pozostawia niedosyt. Następnym razem najpierw przeczytam książkę, potem obejrzę film. Naprawdę, obiecuję...

Moja ocena: 6/10

Tytuł oryginalny: Stardust
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 224
Wydawnictwo: Headline, 2005

wtorek, 6 sierpnia 2013

Zapowiedzi od wydawnictwa MAG

W tym miesiącu MAG przygotował dla nas solidną porcję nowości, gdzie każdy kolejny tytuł jest ciekawszy od poprzedniego. Czy coś przykuło Wasza uwagę?


Tytuł:
Miasto kości
Autor:
Cassandra Clare
Seria:
Dary Anioła
ISBN:
978-83-7480-373-1
Tłumaczenie:
Anna Reszka
Oprawa:
miękka
Format:
135x205
Liczba stron:
512
Rok wydania:
14 sierpnia 2013



Tysiące lat temu Anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył rasę Nephilim, pół ludzi, pół aniołów. Mieszańcy człowieka i anioła przebywają wśród nas, ukryci, ale wciąż obecni, są naszą niewidzialną ochroną. Nazywają ich Shadowhunters.

Shadowhunters przestrzegają praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Ich zadaniem jest chronić nasz świat przed pasożytami, zwanymi demonami, które podróżują między światami, niszcząc wszystko na swej drodze. Ich zadaniem jest również utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, krzyżówkami człowieka i demona, znanymi jako wilkołaki, wampiry, czarodzieje i wróżki. W swoich obowiązkach są wspomagani przez tajemniczych Cichych Braci. Cisi Bracia mają zaszyte oczy i usta i rządzą Miastem Kości, nekropolią znajdującą się pod ulicami Manhattanu, w której leżą martwe ciała zabitych Shadowhunters. Cisi Bracia prowadzą archiwa wszystkich Shadowhunters, jacy kiedykolwiek żyli. Strzegą również Mortal Instruments, trzech boskich przedmiotów, które anioł Razjel powierzył swoim dzieciom. Jednym z nich jest Miecz. Drugim Lustro. Trzecim Kielich.Od tysięcy lat Cisi Bracia strzegli Mortal Instruments. I było tak aż do Powstania, wojny domowej, która niemal na zawsze zniszczyła tajemny świat Shadowhunters. I mimo że od śmierci Valentine’a, Shadowhuntera, który rozpoczął wojnę, minęło wiele lat, rany, jakie zostawił, nigdy się nie zabliźniły.
 Od Powstania minęło piętnaście lat. Jest upalny sierpień w tętniącym życiem Nowym Jorku. W podziemnym świecie szerzy się wieść, że Valentine powrócił na czele armii wyklętych. A Kielich zaginął...

Pierwsza część ekranizacji bestsellerowej powieści Cassandry Clare Miasto Kości w kinach już 23 sierpnia 2013! W rolach głównych: Lily Collins, Jamie Campbell-Bowen, Lena Headey i Jonathan Rhys-Meyers.


Tytuł:
Rycerz lata
Autor:
Jim Butcher
Seria:
Akta Dresdena
ISBN:
978-83-7480-369-4
Tłumaczenie:
Piotr W. Cholewa
Oprawa:
miękka
Format:
135x202
Liczba stron:
472
Rok wydania:
16 sierpnia 2013



Oto Harry Dresden - pierwszy (i jedyny) w Chicago magiczny prywatny detektyw. Okazuje się bowiem, że „zwyczajny” świat pełen jest istot dziwnych i magicznych, a większość z nich niezbyt dobrze zgadza się z ludźmi.
Odkąd jego dziewczyna wyjechała z miasta, by jakoś poradzić sobie z nowo odkrytym apetytem na krew, Harry jest przybity i załamany. Nie ma z czego płacić czynszu. Unika kontaktów z przyjaciółmi. Nie pamięta, kiedy ostatni raz brał prysznic. I kiedy już się wydaje, że gorzej być nie może, pojawia się królowa Zimowego Dworu elfów, przedstawiając mu propozycję nie do odrzucenia. Harry musi odkryć, kto zamordował rycerza Lata, prawą rękę królowej Letniego Dworu, i oczyścić królową Zimy z podejrzeń...Sprawa wydaje się prosta, ale polityka elfów rzadko taka bywa. Dodatkowo, Harry odkrywa, że los świata zależy od jego śledztwa. Ale żadnych nacisków...



Tytuł:
Modlitewnik amerykański/Luizjański blues/Viator
Autor:
Lucius Shepard
Seria:
Uczta Wyobraźni
ISBN:
978-83-7480-368-7
Tłumaczenie:
Wojciech Szypuła
Oprawa:
twarda
Format:
135x202
Liczba stron:
560




Modlitewnik amerykański

Od pierwszych scen Modlitewnika amerykańskiego Lucius Shepard wyraźnie zaznacza swoją obecność w klasycznej amerykańskiej tradycji pamiętnikarskiej. Wardlin Stuart jest amerykańskim mesjaszem, człowiekiem, który (jak się wydaje) ma bezpośrednią łączność z Bogiem – jeśli jednak jest to prawda, to jest to bóstwo zupełnie inne od wszystkich, do jakich się w przeszłości modliliście. Historia Stuarta zaczyna się od zabicia mężczyzny w barze i dziesięcioletniego wyroku za zabójstwo. W więzieniu Stuart zaczyna pisać – tworzy utwory prozatorskie, wiersze i modlitwy, które jednak nie są kierowane do żadnego rozpoznawalnego boga. Za cel stawia sobie osiąganie drobnych sukcesów, nie marzy o cudach, lecz – i to już zakrawa na cud – jego prośby się spełniają, bez względu na to, czy prosi o dziewczynę dla siebie, czy o specjalne przywileje dla współwięźniów. Szybko zostaje uznany za prawdziwego szamana, z więzienia wychodzi w glorii sławy – i sława ta popycha go do konfliktu i nieuniknionej konfrontacji z fanatycznym kaznodzieją. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że bóg, do którego modli się Stuart, przybrał postać materialną i zstąpił na ziemię…

Luizjański blues
Witajcie w luizjańskim Grail – mieścinie leżącej tuż poza granicami rzeczywistości, gdzie plemienny szaman spotyka się z Jezusem, a miejscowi modlą się do nich obu. Posępna historia odsłania przed czytelnikiem mroczne głębie psychologii Grail i motywacji jego mieszkańców. W „Le Bon Chance” panna Sedele przyrządza zielone cocktaile zwane „cryptoverde”; Vida Dumars, właścicielka „Moonlight Diner”, zagląda w otchłanne przepaście dusz swoich klientów jak przez szeroko otwarte okna; miejski duch, Dobry Szary Człowiek, obiecał Grail powodzenie – pod warunkiem, że będzie wierne odwiecznej tradycji. Mroczna, wciągająca opowieść odsłania przed nami fantastycznie ekscentryczne serce i duszę miasteczka.

Viator
Czterej mężczyźni, zakwaterowani na pokładzie Viatora (frachtowca, który przed dwudziestu laty wbił się w ląd na odludnym odcinku alaskańskiego wybrzeża) i zatrudnieni do oceny jego wartości jako źródła surowców z odzysku, po pewnym czasie zaczynają się dziwacznie zachowywać. Ich domniemany szef, Thomas Willander, trapiony niepokojącymi snami, dochodzi do wniosku, że źródło ekscentrycznych zachowań załogi znajduje się na pokładzie Viatora. Zwraca się o pomoc do mieszkanki pobliskiej wioski Kaliaska i wspólnie zaczynają badać przeszłość statku, próbując ustalić – między innymi – jak to się stało, że wpadł na mieliznę, i kim jest tajemniczy człowiek, który wynajął całą czwórkę. Tymczasem podwładni Willandera, których dziwactwa zaczynają zakrawać na obłęd, uwiedzeni upiornym urokiem Viatora nie zamierzają porzucać swojego nowego domu. Na domiar złego zbliża się zima, las otaczający statek pulsuje złowieszczymi dźwiękami i światłem, a sny Willandera zaczynają się spełniać…




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...