wtorek, 27 grudnia 2011

Daj mi minutkę...


"Nie mam czasu", "czas to pieniądz", "daj mi minutkę", "nie marnuj mojego czasu". Często tak mówimy, bo każdy z nas wie, jak cenny jest czas. Ale jakby wyglądał nasz świat, gdyby te wypowiedzi potraktować dosłownie. O tym właśnie opowiada najnowszy film Andrew Niccola.
Will Salas (Justin Timberlake) ratuje życie pewnemu bogaczowi, a ten w zamian za pomoc daje mu niesamowity prezent: całe 100 lat życia do wykorzystania. W świecie, gdzie czas jest najwyższą walutą taka sytuacja od razu jest podejrzana i Will musi stawić czoła Strażnikowi Czasu (świetny, jak zwykle, Cillian Murphy).
Film Wyścig z czasem porusza ciekawe kwestie związane z pojęciem czasu, ale nie pozostaje niczym więcej, niż filmem akcji, o którym zapomina się po skończonym seansie.

Jednak może warto zwrócić uwagę, jak korzystamy ze swojego czasu i czy często nie jest to czas zmarnowany. Jakby to powiedział Gandalf: All you have to decide is what to do with the time that is given to you.

Postrach nocy


Colin Farrell. Mam problem z tym panem. Uważam, że jest dobrym aktorem, ale większość filmów, w których występuje to kompletne klapy. Tak było z Aleksandrem Olivera Stone'a, tak było z Ondine Neila Jordana, czy z Niepokonanymi Petera Weira. On grał świetnie, ale jakoś filmy przeszły bez echa. Lista na tych trzech tytułach się nie kończy, a można dodać kolejny, czyli Postrach nocy.

Banalna historia, banalny film. Kolejny w stylu "wampiry są wśród nas!". Farrell wciela się właśnie w jednego z tych "strasznych" stworów, wampira Jerry'ego ("Co to za imię dla wampira!"), a pełen wigoru nastolatek ze swoja piękną dziewczyną muszą go pokonać. Banał, banał, banał...

Remake filmu Fright Night z 1985 wypada blado i sztucznie przy swoim oryginale, który zapewne w tamtych latach był choć trochę straszny, a natężenie wampirów w kinie na metr kwadratowy nie przekraczało dopuszczalnego limitu.

Szkoda Farrella, który takimi filmami może zepsuć sobie reputację.

niedziela, 25 grudnia 2011

Święta, Święta...

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, aby przyniosły spokój,
wypoczynek i czas na sięgnięcie po wymarzona książkę.

Aby Nowy Rok był lepszy od poprzedniego,
przyniósł same pozytywne zmiany,
a każdy odnalazł w sobie siłę na spełnianie swoich marzeń.

czwartek, 22 grudnia 2011

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Opowieść filmowo-książkowa

Przyłączyłam się do zabawy stworzonej przez Lirael, ale okazało się to trudniejsze, niż myślałam. Oto "mój dzień w książkach":

Zaczęłam dzień Wodą dla słoni
W drodze do pracy zobaczyłam Białe noce
i przeszłam obok Heretyckiej królowej,
żeby uniknąć Pożeracza dusz,
ale oczywiście zatrzymałam się przy Opactwie Northanger.
W biurze szef powiedział: Koniec pana Y
i zlecił mi zbadanie Co twój kot próbuje Ci powiedzieć?
W czasie obiadu z Córką polarnika
zauważyłam Biały oleander
pod Księgą ziół .
Potem wróciłam do swojego biurka Nakarmić wilki.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Krzesło do krępowania,
ponieważ mam Służące
Przygotowując się do snu, wzięłam Księgę innych ludzi
i uczyłam się Magii,
zanim powiedziałam dobranoc Karpentarii.


Druga wersja tej opowieści to wersja filmowa, zbudowana z filmów obejrzanych w 2011 roku:

Zaczęłam dzień Flamenco, flamenco.
W drodze do pracy zobaczyłam Dom snów
i przeszłam obok Hiszpańskiego cyrku,
żeby uniknąć Złej kobiety,
ale oczywiście zatrzymałam się przy City island.
W biurze szef powiedział: Nikt nie rozumie perskich kotów.
i zlecił mi zbadanie Życia Jane.
W czasie obiadu z Thorem
zauważyłam Kieł
pod Wielkim Mike'm .
Potem wróciłam do swojego biurka Młodej Wiktorii.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Drzewo życia
ponieważ mam Małe grzeszki.
Przygotowując się do snu, wzięłam Klucz Sary
i uczyłam się Wszystkiego, co kocham,
zanim powiedziałam dobranoc Dziewczynie w czerwonej pelerynie.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Z miłością w tle...

Zachęcam do kolejnej zabawy związanej z wymianą książek! Do 26 grudnia można zapisywać się jako uczestnik wymiany, stworzyć paczkę-niespodziankę dla wylosowanej osoby, a później już Linktylko czekać na przesyłkę pełną książek! Już dziś zacznę planować, co znajdzie się w mojej paczce! Więcej szczegółów tutaj.

"Co twój kot próbuje Ci powiedzieć?" Arden Moore

"Pies myśli: Człowiek daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w jego łóżku- jest moim bogiem!. Kot myśli: Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku- jestem jego bogiem!".

Książka Arden Moore utwierdziła mnie w przekonaniu, że jednak posiadam już jakąś wiedzę dotyczącą kotów. Niewiele aspektów z życia tych cudownych zwierząt poruszanych w tej książce mnie zaskoczyło. Chociaż takie pomysły jak nauczenie kota korzystania z toalety czy puszczenie mu filmu przyrodniczego, żeby pooglądał inne zwierzaki trochę mnie zaintrygowało.
Moore opowiada o podstawowych rzeczach, jeśli chodzi o wychowanie kota, ale robi to w bardzo przystepny sposób. Cała książka ma charakter pytań i odpowiedzi, których Moore kiedyś udzieliła, jako zwierzęcy ekspert. Myślę, że książka świetnie by się sprawdziła jako taki pierwszy przewodnik po kocim charakterze dla kogoś, kto jeszcze nie miau (miał :)) z tymi pięknymi futrzakami nic do czynienia, a pewne zachowania jego ulubieńca wprawiają go w zakłopotanie. Na przykład dlaczego kot goni własny ogon, czemu koty syjamskie lubią ssać wełnę, a abisyńczyki zjadają papier toaletowy? Te i wiele innych intrygujących zachowań mają swoje wyjaśnienie, jeśli nie w behawiorystce, to w aspektach medycznych. Koty naprawdę chcą z nami rozmawiać i robią to w tylko sobie dobrze znany sposób. A my musimy nauczyć się ich słuchać.
A moja Frida, kiedy tylko widziała, że czytam książkę, albo wskakiwała mi na kolana albo wciągała w jakąś szalona zabawę. Co mój kot próbuje mi powiedzieć?


Moja ocena: 7/10

Tytuł: Co twój kot próbuje ci powiedzieć? Poznaj tajemnice kociej psychologii.
Tytuł oryginalny: The cat behaviour answer book: practical insights and proven solutions for your feline questions
Autor: Arden Moore
Ilość stron: 264
Wydawnictwo: Helion, Gliwice 2010

poniedziałek, 5 grudnia 2011

The blind side/ Wielki Mike


"Zadaniem lewego liniowego jest ochrona rozgrywającego przed tym czego nie widzi, a co nadchodzi. Ochrona jego martwego punktu (ang. the blind side)". Nic dziwnego, że nie lada wyczynem było przetłumaczyć na polski tytuł filmu Hancocka. Tytuł Wielki Mike też ma swój urok i nawet oddaje ogólny wydźwięk filmu. A zasady gry w futbol nie są tu jedynym zagmatwanym tematem. Zagmatwana jest sama historia życia Michaela Oher'a, który z bezdomnego Afroamerykanina stał sie gwiazdą sportu. Udało mu sie to wszystko osiagnąć, dzięki pomocy zdeterminowanej Leigh Anne Tuohy, która zajęła się Wielkim Mikem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ta historia nie wydarzyła się naprawdę. Rodzina Tuohy pomimo sprzeciwu środowiska zaadoptowała chłopaka i udowodniła, że bezinteresowna pomoc w obecnych czasach ma rację bytu.
Wielki Mike pokazuje, że Stany Zjednoczone to nadal kraj podziałów rasowych i klasowych. Potwierdza smutny fakt, że jedyną drogą nastolatka z biednej dzielnicy jest przyłączenie się do gangu i śmierć od kuli w wieku 21 lat. Hanckock pokazuje jak bezradna jest władza i urzędnicy wobec biedy i braku edukacji, która nadal dosięga większość Afroamerykanów. Ale z drugiej strony mówi też, że są tacy ludzie, dla których uprzedzenia czy stereotypy nie maja znaczenia. Bo najważniejszy jest człowiek. Nie ważne czy czarny czy biały. Czy głupi czy mądry. Każdy ma szansę na lepsze życie. Wielki Mike daje nadzieję.

czwartek, 1 grudnia 2011

Urodzinowy stosik


Chciałam się pochwalić moimi nowymi książkowymi nabytkami. Część z nich, czyli Sula Toni Morrison, Krzesło do krępowania Kathryn Harrison i Białe Noce Elwooda Reid'a, to zdobyczne trofea z ostatniej wymiany książkowej. Kolejna książka czyli Co twój kot próbuje ci powiedzieć? Arden Moore to urodzinowy prezent, który sama sobie zrobiłam.
Cały czas czytam The Help, a czytanie idzie powolutku z braku czasu, więc nie wiem, kiedy zacznę czytać kolejną książkę.
Ale mam nadzieję, że już wkrótce.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...