Jednak historia Louise Eeden różni się od opowieści o
służącej Griet, którą zafascynował się sam Johannes Vermeer. Louise jest córką
właściciela fabryki porcelany, 16-letnią dziewczyną z wyższych sfer, pełną
pasji i ciekawą świata. W pracowni Mistrza Haitnika, który ma namalować jej
portret poznaje nieco starszego od siebie pomocnika malarza. Różni ich status
społeczny i wyznanie, ale połączy niesamowita więź. Dla Louise będzie to
prawdziwy sprawdzian z tolerancji. Czy Pieter wygra z zazdrosnym Reynierem, synem
„porcelanowego” potentata, który zrobi wszystko, aby poślubić Louise i połączyć
obie fabryki?
Skrzydła nad Delft czyta się bardzo przyjemnie ze względu
na „malarski” styl autora. Delft ze swoimi murami obronnymi, małymi kanałami,
starymi kamienicami i kościołami ożywa w wyobraźni czytelnika, który za każdym
pociągnięciem pędzla bardziej zatapia się w świat ciekawskiej Louise.
Dziewczyna jest silną i niezależną bohaterką, która do końca zostaje wierna swoim
przekonaniom, ale dla rodziny gotowa jest poświecić osobiste szczęście.
Żałuję, że Skrzydła nad Delft nie były trochę dłuższe.
Flegg mógł bardziej rozwinąć pewne wątki, a niektóre postaci nakreślić z
szerszej perspektywy. Mamy tu wielu ciekawych bohaterów drugiego planu: sąsiad
Louise, malarz Fabritius, niania Annie czy sam Mistrz Haitnik. Myślę, że ich
historie jeszcze bardziej ubarwiłyby fabułę.
Dla wszystkich, którzy są ciekawi dalszych losów portretu
Lousie, zachęcam do przeczytania drugiej części trylogii, pt. The Rainbow
Bridge, która miejmy nadzieję już niedługo będzie miała swoje polskie wydanie.
Skrzydła nad Delft to pięknie wydana, wartościowa
lektura z zaskakującym zakończeniem. Polecam!
Tytuł: Skrzydła nad Delft
Tytuł oryginalny: Wings over Delft
Autor: Aubrey Flegg
Ilość stron: 251
Wydawnictwo: Esprit, Kraków 2012
A na zakończenie osławiony Szczygieł Carela Fabritiusa, który także odegrał niemałą rolę w tej historii:
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Esprit!
Przypominam o konkursie z "Kinomanem". Zapisy do 16.08.


