
Z pewnością wielu uczniów marzy o takiej nauczycielce. Całe półrocze puszcza filmy, ubiera się w najbardziej odjazdowe ciuchy i nic ją nie interesuje. Kompletnie nic. Może z wyjątkiem jakiegoś przystojniaka z dużym portfelem. Ale o takiego trudno w zwykłej szkole podstawowej. Jednak tytułowa
Zła kobieta w wykonaniu Cameron Diaz to przebiegła manipulantka, która potrafi wszystkich oczarować i wszystkich oszukać. Kiedy w grę wchodzą pieniądze, nikt i nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Jak to się stało, że została nauczycielką? To w filmie nie jest najważniejsze. Reżyser z pewnym namaszczeniem prowadzi widza przez meandry intryg Elisabeth, która tak naprawdę niczego się nie uczy i nie jest w stanie się zmienić. Widz w pewnej chwili czeka na jakiś zwrot akcji, który sprowadzi Elisabeth na właściwą, przynajmniej częściowo słuszną i uczciwą drogę. Wydaje mi się, że tytuł polski nawet lepiej charakteryzuje naszą bohaterkę, która nie jest tylko złą nauczycielką (ang.
Bad teacher). W końcowej scenie bohaterka wydaje się być bardziej ludzka, niż na początku, ale czy nie jest to kolejna manipulacja? Ta "zła kobieta", pozostaje taką do końca i już nikogo nie nabierze, że jest inaczej.