Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 grudnia 2014

"Widmopis" David Mitchell

Widmopis to debiut Davida Mitchella, który składa się z dziesięciu pozornie ze sobą niezwiązanych opowieści. Autor zabiera nas w podróż do Tokio, Hongkongu, Londynu, Petersburga, a nawet Mongolii.  Historie różnią się od siebie, ale Mitchell w mistrzowski sposób splata je ze sobą: czasem jednym zdaniem lub urwanym wspomnieniem.

Łączenie ze sobą niepozornych faktów to ciekawe wyzwanie, ponieważ nieuważnemu odbiorcy te subtelne aluzje mogą umknąć. Niestety ta "gra z czytelnikiem" może też mieć swoje złe strony. Dla mnie w pewnym momencie wszystko stało się zbyt chaotyczne, aby płynnie przechodzić z jednej opowieści w drugą. Także nie do końca przemawiała do mnie tematyka niektórych opowiadań. Okinawa (zamach w metrze), Mongolia (trasmigrująca dusza) oraz Nocny Pociąg (bóstwo dyskutujące o kondycji świata na radiowej antenie) były dla mnie przeintelektualizowane i trudne w odbiorze. Okazuje się, że najbardziej podobały mi się historie najprostsze . Tokio: o młodym miłośniku jazzu, który zakochuje się po raz pierwszy. Petersburg: historia o złodziejach dzieł sztuki z bardzo wyrazistą i nieszablonową bohaterką czy opowieść Londyn: gdzie muzyk oraz autor-widmo w jednej osobie próbuje związać koniec z końcem.

W Widmopisie Mitchell pokazał swój kunszt, który później rozwinął w Atlasie Chmur i Tysiącu jesieni Jacoba de Zoet. Ja chyba jednak wolę tradycyjnie skonstruowane powieści, dlatego najbardziej przypadła mi do gustu ta druga książka. Tysiąc jesieni, tak samo jak w Widmopis, przesiąknięta jest klimatem Azji. Sam pisarz przez wiele lat mieszkał w Tokio i ożenił się z Japonką. Teraz rozumiem skąd u autora fascynacja Dalekim Wschodem. 

Kiedy pomyślimy o Widmopisie jako o wielowątkowej powieści, możemy dojść do jednego wniosku. Nie ważne czy mieszkasz w Azji czy w Europie, ludzie wszędzie są tacy sami. Chciwi, samolubni i okrutni. Większość bohaterów opowieści myślała głównie o sobie i ciężko mi było się z nimi utożsamić. Cytując jedną z bohaterek opowieści Petersburg : "Prawdziwa, czuła miłość jest bardzo interesowna, tylko na taką nie wygląda". (s. 223) 

Tytuł: Widmopis
Tytuł oryginalny: Ghostwritten
Autor: David Mitchell
Ilość stron: 432
Wydawnictwo: MAG, 2014
Moja ocena: 5/10



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG!









wtorek, 22 lipca 2014

"Zbaw nas ode złego" Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool

Przyznam się od razu: nie boję się wampirów, wilkołaków i zombie. Z prostej przyczyny: trudno bać się czegoś, co nie istnieje. Może inaczej: trudno bać się czegoś, czego nikt tak naprawdę nie widział, czegoś, co zostało wymyślone ku uciesze gawiedzi. Co innego duchy. Zbłąkane ogniki, które nie zdążyły załatwić wszystkich spraw na ziemi albo szukają zadośćuczynienia. Wierzę także, że istnieje jeszcze potężniejsza siła, siła prawdziwego zła, która swoją mocą może wpłynąć na ludzi i całkowicie nimi zawładnąć.

Ralph Sarchie w swojej książce Zbaw nas ode złego potwierdza, że naszym światem rządzi "zło pierwotne". Nie wszyscy mają z nim do czynienia, ale ta siła jest wśród nas i jest jednym z powodów, dlaczego ludzie potrafią być dla siebie tak okrutni. Autor twierdzi, że to, z czym się zetknął, jako policjant na Bronxie, jest niczym w porównaniu ze spotkaniem z prawdziwymi Złem. Wielokrotnie uczestniczył w egzorcyzmach, gdzie demony zawładnęły niejednym domem i zamieniły życie jego mieszkańców w istne piekło. W książce znajdziemy bardzo szczegółowe opisy opętań, nawiedzonych domów oraz relacje ich mieszkańców. Podczas lektury włosy na głowie dosłownie staja dęba, a ciało pokrywa gęsia skórka. Zbaw nas ode złego to taki klasyczny horror w książkowym wydaniu. Z tą różnicą, że relacjonowane przez Sarchiego wydarzenia naprawdę miały miejsce.

Sarchie równoważy mroczną stronę tej historii opowieściami o swojej pracy na posterunku policji. Wspomina swoje początki na służbie, opowiada o swojej rodzinie i przyjaciołach. Dla mnie były to momenty oddechu między jednym egzorcyzmem a drugim. Potrzebowałam takiego "oddechu", ponieważ, przyznam szczerze, tematyka tej książki okazała się dla mnie za... straszna.

Sarchie chciał coś ludziom uświadomić, może nawet nawrócić. I myślę, że w większości przypadków efekt zostanie osiągnięty. Książkę polecam tym, którzy lubią się bać, ale potrafią podejść do takich historii z dystansem. W innych przypadkach można się tylko nabawić nocnych koszmarów.

Tytuł: Zbaw nas ode złego
Tytuł oryginalny: Deliver Us from Evil
Autor: Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Esprit, 2014
Moja ocena: 5/10

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Esprit!




niedziela, 27 kwietnia 2014

"Plan Daniela" Rick Warren, Daniel G. Amen, Mark Hyman

Kto nie chciałby być w dobrej formie, zdrowo się odżywiać i cieszyć szczupłą sylwetką? Wielu z nas na samą myśl o ćwiczeniach robi się słabo, wszelkie próby podjęcia jakiejkolwiek aktywności fizycznej kończą się słomianym zapałem, a tabliczka czekolady na osłodę codziennych trudów to standard. Jeżeli tak właśnie jest z wami, to powinniście zapoznać się z Planem Daniela.  

Plan Daniela to zbiór porad, przepisów oraz zestawów ćwiczeń przeznaczonych na 40 dni, podczas których możemy w pełni wrócić do formy fizycznej i psychicznej. Bo w Planie Daniela nie chodzi tylko o szczupłe ciało, ale i zdrowy umysł. Do tego potrzebne nam będzie pięć podstawowych komponentów: wiara, koncentracja, odżywianie, ćwiczenia oraz przyjaciele.  

Mocną stroną tego poradnika są konkretne wskazówki: jak rozpocząć dietę, co kupić, co jeść, czego unikać i co najważniejsze: jak wytrwać w nowych postanowieniach. Możemy zapoznać się z prawdziwymi historiami osób, które podjęły się wyzwania i zapragnęły zmienić swoje życie. Początki nie były łatwe, ale z pomocą modlitwy i bliskich osób udało im się zrealizować Plan Daniela do końca. A na efekty nie trzeba było długo czekać.

Wadą tej książki może być jej objętość. Wszystkie porady skróciłabym o połowę, aby od razu przejść do planu żywieniowego oraz zestawu ćwiczeń. Każdy potrzebuje odpowiedniej motywacji, ale dla mnie ważne są konkrety, aby od razu przejść do działania. Podczas układania mojej diety na pewno wezmę pod uwagę ciekawe pomysły na ćwiczenia oraz wypróbuję przepisy na zdrowe potrawy. Plan Daniela polecam wszystkim, którzy potrzebują inspiracji do zmiany swojego życia na lepsze.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Plan Daniela
Tytuł oryginalny: The Daniel Plan. 40 Days to a Healthier Life
Autor: Rick Warren, Daniel G. Amen, Mark Hyman
Ilość stron: 456
Wydawnictwo: Esprit, 2014


wtorek, 26 listopada 2013

"Zmierzch" Stephenie Meyer

Nigdy nie myślałam, że kiedyś napiszę recenzję Zmierzchu, ponieważ nie przeszło mi nawet przez myśl, że tę powieść przeczytam. Broniłam się przed nią rękami i nogami. Oglądałam filmy i obca mi była gorączka, która obiegła fanów Sagi na całym świecie. Stwierdziłam jednak, że moja postawa nie jest do końca słuszna, bo jak mogę oceniać historię zawartą w (powiedzmy sobie szczerze) nie do końca udanych filmach, skoro nigdy nie miałam do czynienia z ich literackim pierwowzorem.

Dlatego zdecydowałam się sięgnąć po opowieść o Edwardzie i Belli. Oto moje wytłumaczenie. Bo czytanie takiej książki jak "Zmierzch" wymaga wyjaśnień prawda? Czytałam ją tylko w ustronnych miejscach, krępowałam się, że ktoś zobaczy okładkę, kiedy czasem udało mi się przeczytać kilka stron w środkach publicznego transportu. Czy słusznie?

Do tej pory uważałam, że Saga Meyer jest jedną z najbardziej kiczowatych i ckliwych historii, jaką poznał świat. Przyznam szczerze, że książka tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu, ale spojrzałam na całą opowieść nieco bardziej pobłażliwie. Powieść jednak rządzi się innymi prawami, niż film i często działa to na jej korzyść. W filmie nie można zmieścić wszystkiego, dlatego warto sięgnąć po książkę jako uzupełnienie ekranowej historii.

Czytając powieść Meyer nieźle się ubawiłam, gdyż arcydzieło to to nie jest. Czasem wybuchałam śmiechem czytając takie wyrażenia jak: Czy powinnam wiedzieć, że wiedzą, że wiem, czy też nie? (s. 182)Dając mu znać oczami, co zamierzam uczynić (s.229)Gdzie miałaś oczy na łące? ( s. 239). Może to wina nietrafionego tłumaczenia,ale takich smaczków jest więcej. Wydaje mi się, że Meyer po prostu spisywała to, co jej ślina na pióro przyniosła i wyszło z tego średniej jakości czytadło dla nastolatek.

Kiedy jeszcze nie panował szał na wampiry i wilkołaki, książka Meyer była pozycją nowatorską, początkującą pewien trend w literaturze. Nie można porównywać jej książek z dziełami Anne Rice czy Brama Stokera. Jednak to właśnie Meyer spopularyzowała wampira dla szerszej i dużo młodszej publiczności. Nie mogę się nie zgodzić z faktem, że Saga: Zmierzch to swoisty fenomen, który na stałe zapisał się w światowej popkulturze.

Wydaje mi się, że wiele osób nawet nie próbuje zmierzyć się z powieścią. Powiem szczerze: spróbujcie. Przynajmniej z ręką na sercu będziecie mogli stwierdzić, że nie podobał Wam się Zmierzch, zamiast dostosowywać się do opinii innych. Ja tak zrobiłam i nie żałuję.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Zmierzch
Tytuł oryginalny: Twilight
Autor: Stephenie Meyer
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Dolnośląskie, 2007


niedziela, 14 lipca 2013

"Motyl i czołg" Ernest Hemingway

Drobna książeczka jaką jest Motyl i czołg to zbiór trzech opowiadań Hemingway'a napisanych na podstawie jego przeżyć podczas wojny domowej Hiszpanii, gdzie pracował jako korespondent. Miejscem akcji każdego z nich jest bar "Chicote", do którego zaglądali żołnierze amerykańscy, hiszpańscy partyzanci oraz cywile.

W pierwszym opowiadaniu zatytułowanym Denuncjacja, w barze pojawia się Luis, szpieg i zdrajca, który nie jest tam mile widziany. Kelnerzy u "Chicote'a" jako patrioci, ale też dżentelmeni, nie wiedzieli jak się w tej sytuacji zachować. Autor pokazuje rozdarcie starszego kelnera, gotowego
wydać zdrajcę, który pomimo wszystko jest nadal jego znajomym i stałym bywalcem baru. Narrator jako bezstronny Amerykanin przychodzi mu z pomocą.

Kolejne opowiadanie Motyl i czołg najbardziej przypadło mi do gustu. Hemingway opierając się na prawdziwym wydarzeniu zestawia w nim powagę wojny z ludzkim poczuciem humoru i chęcią do zabawy. Jeden mężczyzna pada ofiarą tego paradoksu i w dosadny sposób przekonuje się, że wojna to nie czas na żarty.

Ostatnie z opowiadań Noc przed bitwą ukazuje postawę żołnierzy z kilku różnych formacji, którzy próbują zabić czas, który dzieli ich od nadchodzącej bitwy. Niektórzy grają w kości, jedzą, spędzają czas u boku kobiet. Narrator jako członek ekipy filmowej, która ma nagrywać całe zajście, podchodzi do niego z chłodnym dystansem nie tracąc jednak świadomości, że większość mężczyzn, z którymi teraz spędza czas jutro może już nie żyć.

Nigdy nie byłam fanką Hemingway'a. Nie przemawia do mnie ani jego styl, ani tematyka powieści. Motyl i czołg nie zmieniły mojego podejścia. Jednak nie przeszkadza mi to, pomimo wszystko uznać go za wybitnego klasyka, który wywarł znaczący wpływ na amerykańską literaturę. Po prostu, ja i Ernest chodzimy różnymi drogami.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Motyl i czolg
Opowiadania pochodzą z The Fifth Column and Four Stories of The Spanish Civil War
Autor: Ernest Hemingway
Ilość stron: 100
Wydawnictwo: Książka i wiedza, Warszawa 1975



wtorek, 9 lipca 2013

"Moje rzymskie wakacje" Kristin Harmel

Cat Connelly zawsze była tą odpowiedzialną. Miała dobrą pracę, mieszkanie i oszczędności na czarną godzinę. Ale kiedy jej własna babcia upokorzyła ja przed wszystkimi na ślubie jej siostry, w życiu Cat pojawia się chęć do zmiany. Z powodu mężczyzny oczywiście. Sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej i Cat zdecydowała się na coś naprawdę szalonego: samotną podroż do Włoch w poszukiwaniu swojej dawnej miłości. I tak jak w książkach tego typu, bohaterka przeżywa niesamowite przygody i poznaje nietuzinkowe postaci, które niejednokrotnie pomogą jej wyjść z licznych opresji. Czy jednak w końcu uda jej się odnaleźć to, czego szuka?

Książka Harmel czekała na mnie prawie rok na półce. W końcu przekonałam się do lektury, bo poczułam, że ja też chciałabym przenieść się na kilka chwil do Rzymu, szczególnie, że do urlopu jeszcze daleko. Z góry zaklasyfikowałam Moje rzymskie wakacje do grona powieści łatwych i przyjemnych. Jednak książka Harmel pozytywnie mnie zaskoczyła. Pomimo, że podobała mi się w umiarkowanym stopniu, cieszę się, że znalazłam w niej coś więcej, niż tylko zwariowane przygody głównej bohaterki. Spodobało mi się to, że autorka postanowiła zmierzyć się także z trudnymi tematami, takimi jak strata matki, zdrada, samotność, duchy przeszłości.

Pomimo swojej przewidywalności książka ma w sobie coś, co sprawia, że chce się ją czytać. Harmel z niezwykłą łatwością prowadzi czytelnika przez gwarne rzymskie ulice czy zaciszne kawiarnie. Z wielką pieczołowitością odtwarza szczegóły takich zabytków jak Most Świętego Anioła, Koloseum czy Kościół Santa Maria in Cosmedin z Ustami Prawdy. Miałam wrażenie, że także tam jestem, popijam prosecco i wdycham zapachy z pobliskiej pizzerii. Całości dopełniają przepisy, z których łatwo można wyczarować dania, którymi silą się głowni bohaterowie Moich rzymskich wakacji.

Książka Harmel sprawdzi się idealnie podczas urlopu z Koloseum w tle, jak i wypoczynku nad polskim morzem. Polecam ją także wszystkim tym, którzy wakacje spędzają w domowych pieleszach. Moje rzymskie wakacje pozwolą im przenieść się do Rzymu chociaż na chwilę.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Moje rzymskie wakacje
Tytuł oryginlany: Italian for Beginners
Autor: Kristin Harmel
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Otwarte, Kraków 2010





wtorek, 25 czerwca 2013

"Kicia, król piratów" Kathy Acker

Nie poznałabym twórczości takiej pisarki, jak Kathy Acker , gdyby nie Kicia, król piratów znaleziona na półce Miejskiego Regału Książkowego. Moja uwagę od razu przykuł intrygujący tytuł i ciekawa okładka. Wertując strony natknęłam się na kolejna niespodziankę- słowa uzupełnione obrazkami. Uznałam to za postmodernizm w czystej postaci i zabrałam się do lektury.

Jak się później okazało nie należała ona do najłatwiejszych. Powieść składa się z wielu, luźno ze sobą powiązanych wątków, ukazanych z różnej perspektywy. Autorka wielokrotnie zmienia miejsce i czas akcji. Razem z narratorką cofamy się do przeszłości, aby później rzucić się w wir teraźniejszości. Całość można potraktować jako achronologiczny wywód uzupełniony soczystym językiem i opisami z dodatkiem wątków autobiograficznych. Przydatna na pewno okazała się lektura biografii Acker, która była równie barwna i skomplikowana, co jej powieść.

Muszę przyznać, że taka zwariowana książka nawet przypadła mi do gustu, ale po jej lekturze nadal nie wiem o czym była Kicia, król piratów. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że o samotności i poszukiwaniu szczęścia, ale w bardzo zawoalowanym, rockandrollowym wydaniu. Nikogo nie zniechęcam, ale też nie namawiam na lekturę. Obcowanie z twórczością Acker jest bardzo intymnym doświadczeniem i nie wszystkim się to musi podobać. Mi Kicia podobała się z czysto literackich względów, jako pewien postmodernistyczny eksperyment. Ta powieść jest jak jedna z wielu pirackich map prowadzących do zagubionego złota: pełna labiryntów, niejasnych wskazówek i ukrytych pułapek. Jest na niej także skarb, ale tylko wytrwali zdołają go odnaleźć.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Kicia, król piratów
Tytuł oryginalny: Pussy, King of the Pirates
Autor: Kathy Acker
Ilość stron: 275
Wydawnictwo: Zysk i S-Ka, 2002



czwartek, 31 stycznia 2013

"Sezon na cuda" Magdalena Kordel


Książka Magdaleny Kordel Sezon na cuda jest kontynuacją jej bestsellera zatytułowanego Uroczysko. Przyznam od razu, że pierwszej części historii o Malowniczem nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Może to i dobrze, bo do Sezonu podeszłam bez żadnych oczekiwań. Jednak po przeczytaniu krótkiego opisu książki od razu ukształtowałam sobie pogląd na to, jak ta opowieść może przebiegać. I nie myliłam się.

Majka, właścicielka pensjonatu Uroczysko oraz pełnoetatowa nauczycielka polskiego w urokliwym Malowniczem każdego dnia musi stawić czoła nowym wyzwaniom. Szopka, którą zrobiła jej klasa na coroczny konkurs omalże nie przyprawiła dyrektorki o zawał. Później jej zwykle pyskata i buntownicza córka zmienia się w pomocnego anioła. Weterynarz Czarek wysyła do niej dwuznaczne sygnały, a na domiar złego zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Jednak Majka ze swoim poczuciem humoru oraz dużą dawką optymizmu potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji.

Tak jak myślałam Sezon na cuda okazała się książką łatwą, lekką i przyjemną. Szczerze mówiąc, nie przepadam za tym typem literatury. Historia Majki, rozwódki, która próbuje na nowo ułożyć sobie życie w górach, zaciekawiła mnie, ale im bardziej wczytywałam się w tę historię, tym mniejszy był mój zapał do czytania. Szczególnie irytował mnie język, którym posługiwali się bohaterowie: sztuczny, pełen przestarzałych powiedzeń czy zwrotów. Mam wrażanie, że prawdziwi ludzie mówią całkiem inaczej. Książkę ratowała duża dawka humoru i samo Malownicze- małe miasteczko w Sudetach, pełne barwnych mieszkańców.

Nad Sezonem na cuda nie ma co się zastanawiać. Można przeczytać i samemu ocenić. Takie książki się po prostu lubi lub nie. Ja miałam okazję zapoznać się z tą powieścią i jestem za to wdzięczna. Teraz przynajmniej wiem, że ten typ literatury nie trafia w moje gusta.


Moja ocena: 5/10

Tytuł: Sezon na cuda
Autor: Magdalena Kordel 
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Prószynski i S-ka, 2010




czwartek, 29 listopada 2012

"Wymyk"

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, kiedy patrzyłam na DVD z filmem Wymyk to intrygujące zdjęcie twarzy Roberta Więckiewicza, która zdaje się rozpadać na drobne kawałeczki. Kolejną rzeczą był komentarz dystrybutora głoszący, że rola Więckiewicza odbiega od typowego bohatera męskiego kina. Chociaż slogan ten, jak wszystkie hasła ostatnio promujące filmy, dosyć mnie zastanowił.

Jeżeli ktoś uznaje, że ta rola odbiega od typowego męskiego bohatera, to jaki jest ten sztandarowy bohater? Nie chce się tu wymądrzać, ale typowy męski bohater to może być James Dean w Olbrzymie, Clint Eastwood w Brudnym Harrym czy Jason Statham w Transporterze. Nie ma to jak rzucać hasła bez pokrycia. Mając w głowie owe dziwne rozważania, włożyłam płytę do komputera i zaczęłam seans.

Alfred (Robert Więckiewicz) razem z bratem prowadzą firmę telewizyjno-internetową. Fred zdaje się być tym twardym facetem: obraża pracowników, lubi szybkie samochody i prowadzi firmę po swojemu. Jurek (Łukasz Simlat) natomiast jest przykładnym ojcem, który chce rozwijać interes w tym kierunku, który niegdyś obrał ich ojciec (Marian Dziędziel).

Bracia wchodzą w otwarty konflikt, gdzie nie ma szans na porozumienie. Jednak kiedy dochodzi do prawdziwej konfrontacji to Jurek wykazuje się prawdziwą odwagą, a Fred biernie przygląda się dramatycznemu rozwojowi wypadków. Realizm sceny w pociągu budzi grozę, a widz nie godzi się na taką niesprawiedliwość. Nie dowiadujemy się czy reakcja Freda była powodowana strachem czy było to działanie z premedytacją. Jednak od tego momentu, życie Freda rozpadnie się na kawałki.

Wymyk jest filmem niepokojącym, o zbrodni i karze, ale też o sytuacji człowieka, który z powodu jednego wydarzenia musi przewartościować swoje życie. Nie pokusiłabym się jednak na stwierdzenie, że Więckiewicz zmienia coś swoja rolą lub wnosi coś nowego. Dobry aktor po prostu zrobił swoje. 

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Wymyk
Reżyseria: Greg Zglinski
Występują: Robert Więckiewicz, Łukasz Simlat, Marian Dziędziel
Czas trwania: 1:25
Premiera polska: 18.11.2011 

poniedziałek, 21 maja 2012

"A imię jego śmierć i pożoga..."

Nie ma to jak odgrzewanie starych hitów. Producenci zawsze zdają się być przekonani, że to, co już raz się sprzedało, znowu odniesie sukces. Osobiście nie jestem fanką odnawiania starych przebojów kinowych, bo zwykle nie kończy się to za dobrze. Mamy tę samą historię, tylko w nowszym wydaniu. Jakby oryginał trzeba było co kilka lat odświeżać, aby publiczność o nim nie zapomniała.

Twórcy nowej wersji Conana Barbarzyńcy także poszli tym tropem. Ekranizacja dzieła fantasy Roberta E. Howarda z 1982 roku pozwoliła zaistnieć Arnoldowi Schwarzeneggerowi. Czy taką samą popularność zyska nowy Conan czyli Jason Mamoa? Aktor wystąpił już w Słonecznym patrolu oraz w pierwszej serii Gry o tron, gdzie z powodzeniem wcielił się w rolę Khala Drogo, który jako postać dużo nie odbiega od wojowniczego Cymmeryjczyka. Conan w jego wykonaniu jest prawdziwym barbarzyńcą, bez czci i wiary. Obawiam się, tylko że Mamoa może szybko zostać zaszufladkowany jako aktor do ról nieokrzesanych mięśniaków.   

Reszta obsady też wypada pozytywnie. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, film Marcusa Nispela również. Naprawdę nie spodziewałam się po nim wiele, dlatego miło się rozczarowałam. Nie jest to zbyt ambitne kino, ale też nie jest takie złe. Jeżeli ktoś szuka rozrywki na sobotni wieczór, w której przeplata się magia, przygoda i miłość, Conan Barbarzyńca sprawdzi się idealnie.


Moja ocena: 5/10

Tytuł: Conan Barbarzyńca
Tytuł oryginalny: Conan the Barbarian
ReżyseriaMarcus Nispel
Występują: Jason Mamoa, Stephen Lang
Czas trwania: 1:53
Premiera polska: 19.08.2011

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...