Nadal uzupełniam zaległości. Post na temat filmów w lutym nie będzie długi, bo obejrzałam zaledwie dwa. W porównaniu z miesiącem poprzednim to naprawdę niewiele. Ale przyjmijmy, że w tym temacie, tak jak w wielu innych, liczy się jakość, a nie ilość. Chociaż muszę przyznać, że żaden z tych filmów nie powalił mnie na kolana.
Tytuł: Kochankowie z księżyca
Tytuł oryginalny: Moonrise Kingdom
Reżyseria: Wes Anderson
Występują: Bruce Willis, Edward Norton, Bill Murray, Frances McDormand
Kalendarz: 08.02.2013
Moja ocena: 5/10
Kochankowie z księżyca to film nietypowy. Utrzymany w specyficznej konwencji retro opowiada o wspólnej ucieczce dwójki dojrzewających dzieciaków, którzy się w sobie zakochali. To wydarzenie porusza całe miasto, a nawet Opiekę Społeczną (Tilda Swinton- trudno jej nie uwierzyć, kiedy mówi, że to ona jest Opieką Społeczną). Historia ta została ciekawie opowiedziana, dzięki interesującym ujęciom i nielinearnej narracji. Jedną z głównych ról gra niewątpliwie muzyka. Ale nadal nie jestem pewna czy nie mieliśmy tu do czynienia z pewnym przerostem formy nad treścią, bo widz na pewno zapamięta niektóre obrazki z filmu, ale nie będzie już pamiętał, co one przedstawiały.
Tytuł: Dziennik zakrapiany rumem
Tytuł oryginalny: The Rum Diary
Reżyseria: Bruce Robinson
Występują: Johnny Depp, Aaron Eckhart
Kalendarz: 23.02.2013
Moja ocena: 3/10
Mając w pamięci Johnnego Deppa, który w postać Huntera S. Thompsona wcielił się już w filmie
Fear and Loathing in Las Vegas (cudownie przetłumaczonym na
Las Vegas Parano...), spodziewałam się po
Dzienniku zupełnie innego kina. W
Las Vegas była ostra jazda na narkotykowym haju przeplatana dyskusjami na temat życia i śmierci a nawet pojawił się cytat z
Moby Dick'a!
Dziennik okazał się być nudnawym filmidłem, tak naprawdę o niczym, gdzie emocje u widza, tak jak i na ekranie są bliskie zeru. Jednak Depp w każdym filmie, i tu podkreślam
w każdym jest świetny, a z byle jakiej roli zrobi małe arcydzieło. W tym przypadku nie udało się ani jedno, ani drugie.