czwartek, 19 grudnia 2013

"Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta" David Mitchell

Z okładki najnowszej powieści Davida Mitchella gejsza w pięknym kimonie kusi czytelnika dojrzałym owocem persymony. Autor głośnego Atlasu chmur tym razem zabiera nas w podróż do Japonii, nazywanej krajem tysiąca jesieni. 

Podróż rozpoczynamy wraz z młodym Holendrem Jacobem de Zoet, który przybywa do Dejimy, aby rozpocząć pracę jako kancelista dla Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Do jego obowiązków należeć będzie kontrola budżetu holenderskiej faktorii. Poprzedni naczelnik został zwolniony z powodu finansowych nadużyć i jego następcą oraz opiekunem Jacoba został Unico Vorstenbosch, który postanawia uratować nadwyrężona reputację Kompanii.

Jacob sumiennie wykonuje swoje obowiązki, ale odkrywa, że życie na tej małej wyspie w zatoce Nagasaki opiera się na kłamstwie, obłudzie i manipulacji, a konfrontacja dwóch odmiennych kultur nie zawsze przebiega pokojowo. Tym, co trzyma go w tej "złotej klatce" jest uczucie do akuszerki Orito. Ale czy miłość Japonki i Holendra ma racje bytu w tych niepewnych czasach?

Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta to epicka powieść historyczna ukazująca Japonię z perspektywy holenderskich osadników. Mitchell niezwykle barwnie i szczegółowo opisuje tamten okres przenosząc czytelnika na zatłoczone ulice Dejimy, do pałacowych sal, parnych łaźni oraz ciasnych mieszkań. Dla mnie, tak jak dla głównego bohatera, Japonia stanowi jedną wielką zagadkę, ale cieszę się, że moim przewodnikiem był ten rudowłosy Holender. Jacob de Zoet pokazał mi, że Japonia to kraj intrygujący, ale ukryty, jak gejsza pod wieloma warstwami kimona. Tylko nieliczni mogą podziwiać jego piękno w pełnej krasie.


Moja ocena: 7/10

Tytuł: Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta
Tytuł oryginalny: The Thousand Autumns of Jacob de Zoet
Autor: David Mitchell
Ilość stron: 624
Wydawnictwo: MAG, 2013

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!   




niedziela, 8 grudnia 2013

Rookie Book Fair- relacja i trochę marudzenia



Wczoraj w Słodowni w Starym Browarze rozpoczęły się Targi Książki Artystycznej. Rookie Book Fair przyciągnął wiele ciekawych wydawnictw związanych z promowaniem szeroko pojętej kultury i sztuki. Jednak większość z tych wydawnictw nie jest jeszcze zbyt popularna, co pewnie też było przyczyną raczej niskiej frekwencji, przynajmniej wczorajszego dnia. Ja sama dosyć szybkim krokiem przeszłam obok wszystkich stoisk starając się znaleźć coś, co by mnie zainteresowało.

Moją największą uwagę przykuło stoisko Korporacji Ha!art, gdzie znalazłam najnowszy reportaż Ziemowita Szczerka Przyjdzie Mordor i nas zje. Zastanawiałam się także nad Opowieściami graficznymi Juliana Antoniszczaka, ale to już wyższa półka kasowa. Może następnym razem.



Po Targach odczuwałam pewien niedosyt, że to już? że to wszystko, że to tyle? W styczniu wybiorę się na kilka spotkań autorskich odbywających się po egidą Rookie Book Ideas, które mam nadzieję będą bardziej inspirującym wydarzeniem.






A teraz z całkiem innej beczki.


Pewnie dlatego, że mój blog ma ponad 60 czytelników, z każdego kolejnego cieszę się jak szalona. Ale co mam sobie pomyśleć jak obserwatorzy rezygnują z czytania mojego bloga. Tak też się stało. W ciągu tego weekendu straciłam dwóch czytelników. Zmowa jakaś? Trudno powiedzieć.

Mam nadzieję, że Ci, którzy czytają In the Deep Blue Sea zaglądają tutaj bo szczerze ciekawi ich to, co Queen Margot ma do powiedzenia i jestem im za to wdzięczna. Nie obserwują go, bo jest ładny obrazek w tle, czy ciekawe zdjęcie autorki. Mam nadzieję, że zaglądają tutaj bo interesuje ich treść, którą chcę przekazać. Skoro zaszłam już tak daleko w tym marudzeniu, to chciałam tylko uspokoić tych, którym zależy, że blog będzie istniał nadal. Chociaż, jak pewnie każdy z nas, mam czasem wątpliwości, co do sensu jego egzystencji. Jednak prowadzenie bloga i pisanie ogólnie daje mi niewypowiedzianą radość, dlatego pisać będę dalej i dzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Będę cieszyła się z każdego komentarza i każdego kolejnego czytelnika. Nie ważne jak skromna będzie to liczba.

A teraz chciałabym się zwrócić do osób, które In the Deep Blue Sea nieco znają oraz do osób, które są tu po raz pierwszy. Co Wam się tutaj podoba? A co byście z chęcią zmienili? Co Wam przeszkadza, a co interesuje? Dziękuję za wszystkie konstruktywne uwagi :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...