Z okładki najnowszej powieści Davida Mitchella gejsza w pięknym kimonie kusi czytelnika dojrzałym owocem persymony. Autor głośnego Atlasu chmur tym razem zabiera nas w podróż do Japonii, nazywanej krajem tysiąca jesieni.
Podróż rozpoczynamy wraz z młodym Holendrem Jacobem de Zoet, który przybywa do Dejimy, aby rozpocząć pracę jako kancelista dla Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Do jego obowiązków należeć będzie kontrola budżetu holenderskiej faktorii. Poprzedni naczelnik został zwolniony z powodu finansowych nadużyć i jego następcą oraz opiekunem Jacoba został Unico Vorstenbosch, który postanawia uratować nadwyrężona reputację Kompanii.
Jacob sumiennie wykonuje swoje obowiązki, ale odkrywa, że życie na tej małej wyspie w zatoce Nagasaki opiera się na kłamstwie, obłudzie i manipulacji, a konfrontacja dwóch odmiennych kultur nie zawsze przebiega pokojowo. Tym, co trzyma go w tej "złotej klatce" jest uczucie do akuszerki Orito. Ale czy miłość Japonki i Holendra ma racje bytu w tych niepewnych czasach?
Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta to epicka powieść historyczna ukazująca Japonię z perspektywy holenderskich osadników. Mitchell niezwykle barwnie i szczegółowo opisuje tamten okres przenosząc czytelnika na zatłoczone ulice Dejimy, do pałacowych sal, parnych łaźni oraz ciasnych mieszkań. Dla mnie, tak jak dla głównego bohatera, Japonia stanowi jedną wielką zagadkę, ale cieszę się, że moim przewodnikiem był ten rudowłosy Holender. Jacob de Zoet pokazał mi, że Japonia to kraj intrygujący, ale ukryty, jak gejsza pod wieloma warstwami kimona. Tylko nieliczni mogą podziwiać jego piękno w pełnej krasie.
Moja ocena: 7/10
Tytuł: Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta
Tytuł oryginalny: The Thousand Autumns of Jacob de Zoet
Autor: David Mitchell
Ilość stron: 624
Wydawnictwo: MAG, 2013
Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!




