sobota, 30 listopada 2013

II Rookie Book Fair w Poznaniu

Czy słyszeliście o Targach Książki Artystycznej? Ja też nie :) A co ciekawe takie Targi odbywają się w Poznaniu już po raz drugi! Słodownia w Starym Browarze oraz Galeria Miejska Arsenał zapraszają czytelników na targi, wykłady, warsztaty i spotkania z książką artystyczną.

Poniższa notka oraz obrazek pochodzi ze strony: http://booklips.pl/wydarzenia/2-targi-ksiazki-artystycznej-rookie-book-fair-w-poznaniu/




"W dniach 7-8 grudnia w Starym Browarze w Poznaniu odbędzie się 2. edycja Rookie Book Fair. Celem targów jest promocja małych i niezależnych wydawnictw, które dbają zarówno o treść jak i formę swoich książek.
Tegoroczna edycja festiwalu składać się będzie z dwóch części: targów książki Rookie Book Fair oraz serii wykładów i dyskusji Rookie Book Ideas, w całości poświęconych autorom, kolekcjonerom oraz projektantom książek.
Podczas Rookie Book Fair, które odbędą się 7 i 8 grudnia w Starym Browarze w Poznaniu, zaprezentują się najlepsze krajowe i zagraniczne wydawnictwa zajmujące się sztuką, fotografią, architekturą oraz książką artystyczną. Odwiedzający będą mogli nabyć książki tak znanych oficyn dbających o jakość swych publikacji, jak Centrala, Korporacja Ha!art, Karakter, Bęc Zmiana, a także młodych wydawnictw, w tym Mundin, czyli nowego przedsięwzięcia założonego z inicjatywy Grażyny Kulczyk oraz artysty Honzy Zamojskiego. Ideą targów jest, aby piękne i wymagające w odbiorze książki trafiły do odbiorcy umiejącego je docenić. Na targach swoje publikacje zaprezentują również galerie sztuki z Warszawy.
Druga część festiwalu, Rookie Book Ideas, odbędzie się w dniach od 14 do 16 stycznia 2014 w Galerii Miejskiej Arsenał. Prelegenci postarają się zdefiniować aktualne znaczenie książki jako medium dla twórców sztuki. W trakcie wykładów i spotkań, teoretycy oraz rzemieślnicy słowa i obrazu drukowanego, poprowadzą publiczność zawiłą i wymagającą ścieżką procesu powstawania książki artystycznej. Od ulotnych idei, przez materialność surowców drukarskich: papierów, czcionek i farb drukarskich, aż po fetyszyzującą miłość do artystycznych obiektów, jakimi książki potrafią być.
Zeszłoroczna edycja Festiwalu Rookie, która odbyła się w Galerii Miejskiej Arsenał, zgromadziła ponad pięciotysięczną publiczność oraz 25 oficyn wydawniczych. Za to wydarzenie organizatorzy imprezy otrzymali nagrodę „Projekt Roku” Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej w kategorii „Wydarzenie”. Można spodziewać się, że tegoroczna edycja Festiwalu spotka się z równym, o ile nie jeszcze większym zainteresowaniem.
Wstęp na obie części festiwalu jest wolny. Szczegółowe informacje oraz pełną listę wystawców znajdziecie na oficjalnej stronie imprezy: http://r-o-o-k-i-e.com/"

Trochę tylko nie podoba mi się rozdzielenie imprezy na dwa weekendy oddzielone od siebie prawie miesięczną przerwą, ale może dzięki temu Rookie przyciągnie więcej chętnych. Wybieracie się? Ja planuję wybrać się na sobotnie Targi do Słodowni.

wtorek, 26 listopada 2013

"Zmierzch" Stephenie Meyer

Nigdy nie myślałam, że kiedyś napiszę recenzję Zmierzchu, ponieważ nie przeszło mi nawet przez myśl, że tę powieść przeczytam. Broniłam się przed nią rękami i nogami. Oglądałam filmy i obca mi była gorączka, która obiegła fanów Sagi na całym świecie. Stwierdziłam jednak, że moja postawa nie jest do końca słuszna, bo jak mogę oceniać historię zawartą w (powiedzmy sobie szczerze) nie do końca udanych filmach, skoro nigdy nie miałam do czynienia z ich literackim pierwowzorem.

Dlatego zdecydowałam się sięgnąć po opowieść o Edwardzie i Belli. Oto moje wytłumaczenie. Bo czytanie takiej książki jak "Zmierzch" wymaga wyjaśnień prawda? Czytałam ją tylko w ustronnych miejscach, krępowałam się, że ktoś zobaczy okładkę, kiedy czasem udało mi się przeczytać kilka stron w środkach publicznego transportu. Czy słusznie?

Do tej pory uważałam, że Saga Meyer jest jedną z najbardziej kiczowatych i ckliwych historii, jaką poznał świat. Przyznam szczerze, że książka tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu, ale spojrzałam na całą opowieść nieco bardziej pobłażliwie. Powieść jednak rządzi się innymi prawami, niż film i często działa to na jej korzyść. W filmie nie można zmieścić wszystkiego, dlatego warto sięgnąć po książkę jako uzupełnienie ekranowej historii.

Czytając powieść Meyer nieźle się ubawiłam, gdyż arcydzieło to to nie jest. Czasem wybuchałam śmiechem czytając takie wyrażenia jak: Czy powinnam wiedzieć, że wiedzą, że wiem, czy też nie? (s. 182)Dając mu znać oczami, co zamierzam uczynić (s.229)Gdzie miałaś oczy na łące? ( s. 239). Może to wina nietrafionego tłumaczenia,ale takich smaczków jest więcej. Wydaje mi się, że Meyer po prostu spisywała to, co jej ślina na pióro przyniosła i wyszło z tego średniej jakości czytadło dla nastolatek.

Kiedy jeszcze nie panował szał na wampiry i wilkołaki, książka Meyer była pozycją nowatorską, początkującą pewien trend w literaturze. Nie można porównywać jej książek z dziełami Anne Rice czy Brama Stokera. Jednak to właśnie Meyer spopularyzowała wampira dla szerszej i dużo młodszej publiczności. Nie mogę się nie zgodzić z faktem, że Saga: Zmierzch to swoisty fenomen, który na stałe zapisał się w światowej popkulturze.

Wydaje mi się, że wiele osób nawet nie próbuje zmierzyć się z powieścią. Powiem szczerze: spróbujcie. Przynajmniej z ręką na sercu będziecie mogli stwierdzić, że nie podobał Wam się Zmierzch, zamiast dostosowywać się do opinii innych. Ja tak zrobiłam i nie żałuję.

Moja ocena: 5/10

Tytuł: Zmierzch
Tytuł oryginalny: Twilight
Autor: Stephenie Meyer
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Dolnośląskie, 2007


sobota, 23 listopada 2013

Serialowo: Wikingowie



Słyszałam opinię na temat Wikingów, że jest to serial na miarę Gry o tron. Już po obejrzeniu pierwszego sezonu mogę śmiało stwierdzić, że takie stwierdzenie jest nieco przesadzone. Do ekranizacji powieści Georga R. R. Martina na pewno Wikingom jeszcze bardzo daleko, ale można zauważyć pewne próby wybicia się ponad opowieść o skandynawskich barbarzyńcach torujących sobie drogę młotem i toporem.

Wikingowie to historia Ragnara Lothbroka (Travis Fimmel), którego ambicja wyróżnia spośród innych wojowników. Ragnar pragnie czegoś więcej, niż coroczne wyprawy na biedną Ruś. Chciałby wyruszyć na zachód, gdzie mógłby poznać nieznane lądy, o których słyszał jedynie mgliste opowieści. Ragnar organizuje taką wyprawę na własną rękę i udowadnia wszystkim, że warto wyruszyć w tamtym kierunku. Swoją postawą naraża się u jarla Haraldsona (Gabriel Byrne). Prowadzi to do szeregu intryg, których skutki nie oszczędzą Ragnara i jego najbliższych. Główny bohater stanie przeciwko jarlowi, ale zapłaci za to wysoką cenę.


http://m.tapiture.com/image/ragnar-lothbrook


Pierwszy sezon Wikingów to obraz drogi jaką pokonuje Ragnar: od zwykłego wojownika do wpływowego jarla. Ragnar jest przywódcą charyzmatycznym i zdeterminowanym. W wyobrażeniu Travisa Fimmela, Lothbrok jest też impulsywny i czasem nieco szalony, co aktor próbuje przekazać przez, w moim przekonaniu, zbyt przerysowaną mimikę. Mężczyzna dba o rodzinę, ale nie wydaje się być z nią szczególnie związany emocjonalnie. Jego żona Lagertha świetnie sobie daje sama radę, a syn, który dopiero wkracza w świat mężczyzn, i tak zrobi wszystko, co ojciec każe. Ragnar jawi się jako egoistyczny i nieczuły barbarzyńca, dążący do władzy za wszelką cenę. Ale czyż nie tak współczesny widz wyobraża sobie prawdziwego wikinga? 

Najciekawszym zabiegiem fabularnym było wprowadzenie do "gry" Athelstana (George Blagden), mnicha z angielskiego klasztoru, który został zrabowany przez Ragnara podczas pierwszej wyprawy na zachód. Wiking darowuje zakonnikowi życie w zamian za wiedzę o jego ojczyźnie i naukę języka. Athelstan, z początku onieśmielony zwyczajami wikingów, stopniowo przyzwyczaja się do swojego nowego życia i coraz bardziej zagłębia się w ich kulturze. Mnich staje się dla widza przewodnikiem po wrogim świecie nordyckim barbarzyńców. Jednak nie zapomina o tym, kim był do tej pory. 


www.imgur.com


Największą zaleta serialu są piękne krajobrazy i zdjęcia, które w pełni oddają atmosferę srogiego klimatu Skandynawii. Twórcy zadbali także o to, aby w pełni ukazać zwyczaje wikingów, ich obrzędy i życie codziennie. Niestety, ten ostatni element działa także na niekorzyść serialu. Przez większość czasu miałam wrażenie, że Wikingowie to nieco bardziej ambitna produkcja, którą zawsze można puścić licealistom na lekcji historii. Może taki był zamiar, jednak ja cały czas czuję pewien niedosyt, który ciężko mi sprecyzować. Mam tylko nadzieję, że drugi sezon potwierdzi ambitne plany twórców i Wikingowie znajdą się w czołówce serialowych produkcji.


Na koniec elektryzująca czołówka Wikingów z piosenką "If I had a heart" zespołu Fever Ray:




Moja ocena: 6/10

Tytuł: Wikingowie
Tytuł oryginalny: The Vikings
1 sezon: 9 odcinków
Premiera: Marzec 3, 2013 na History
Twórca: Michael Hirst 
Wystepują: Travis Fimmel, Katheryn Winnick, Clive Standen, Gabriel Byrne 
Gatunek: Historyczny, przygodowy

czwartek, 14 listopada 2013

"Amerykańscy bogowie" Neil Gaiman

Internet, telewizja, pieniądze czy narkotyki to bogowie naszych czasów. Ich siła oddziaływania jest tak potężna, że ludzie zapomnieli o dawnych bóstwach z przeszłości. Odyn, Thor, Kali, Ganeśa czy Czarnobóg zostali zdetronizowani i rzuceni w wir prozy życia. Królowa Saby pracuje jako prostytutka, jedyną rozrywką Wielkanocy są pikniki w parku, a Anubis i Thot prowadzą zakład pogrzebowy. Gaiman w swojej epickiej powieści Amerykańscy bogowie konfrontuje dawne wierzenia ze współczesną "religią", która z wiarą nie ma już nic wspólnego.

Cień po trzech latach wychodzi z więzienia, aby dowiedzieć się, że jego żona zginęła w wypadku samochodowym. Jakby tego było mało, kiedy on odsiadywał wyrok, Laura zdradzała go z jego najlepszym kolegą. Nagle wizja życia na wolności zaczyna go przytłaczać, ale z pomocą przychodzi mu tajemniczy pan Wednesday. Cień zaczyna dla niego pracować i już pierwszego dnia przekonuje się, że wszystko, w co do tej pory wierzył, nie ma już najmniejszego znaczenia. Razem wyruszają w podróż w głąb Ameryki, spotykając po drodze istny boski panteon. Wednesday werbuje armię, aby niczym mitologiczny Odyn poprowadzić ją do boju podczas Ragnaröku- zmierzchu bogów.

Fabuła przeplata się z opowieściami o ludziach, którzy kiedyś przybili do Ameryki: rudowłosa Essie przywiozła ze sobą wiarę we wróżki i skrzaty, afrykańscy niewolnicy wiarę w Elegbę, Wikingowie czcili władcę piorunów. Ich wierzenia dały początek amerykańskim bogom: zagubionym, zapomnianym, niepotrzebnym. Ameryka według Gaimana to kraj, w którym nawet dla bogów amerykański sen jest nieosiągalną iluzją.

Nie byłam przygotowana na taką powieść Gaimana jak Amerykańscy bogowie. Przyzwyczajona do bardziej baśniowego klimatu (Gwiezdny pył), koszmarów widzianych dziecięcymi oczami (Ocean na końcu drogi) czy niezwykłych przygodach zwykłego człowieka (Nigdziebądź) odebrałam Amerykańskich bogów jako książkę bardzo dojrzałą. Połączenie mitologii z różnych stron świata na amerykańskim gruncie dało niesamowite efekty. Bogowie, którym kiedyś oddawano cześć i składano ofiary zostali przez Gaimana odarci z wszelkich świętości. Autor bawi sie symbolami i boskimi atrybutami. Nie wszystkich bogów ukazuje nam wprost. Wplątuje czytelnika w sieć skojarzeń i niedomówień, co czyni lekturę jeszcze bardziej fascynującą.

Gaiman bawi, straszy, zachwyca. Amerykańscy bogowie to prawdziwa uczta dla fanów fantastyki. Wyraźnie nakreśleni bohaterowie, przemyślana i wciągająca fabuła przesiąknięta magią wierzeń z dawnych czasów. Niezapomniana podróż, która na długo pozostaje w pamięci


Moja ocena: 8/10

Tytuł: Amerykańscy bogowie
Tytuł oryginalny: American Gods
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 464
Wydawnictwo:  MAG, 2013

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!


piątek, 8 listopada 2013

Filmowo: październik

Październik pod względem filmowym wypadł raczej słabo. I nie chodzi mi tu o ilość, ale o jakość. Zobaczcie sami.


Tytuł: Szybcy i wściekli 6
Tytuł oryginalny: Furious 6
Reżyser: Justin Lin
Występują: Vin Diesel, Paul Walker
Kalendarz: 05.10.2013
Moja ocena: 4/10

Bo ja to uwielbiam kino sensacyjne i nie mogłam przegapić kolejnej niesamowitej odsłony cyklu o cwanych złodziejach samochodów. Sarkazm? Może trochę... Już sam fakt, że jest to szósta część Szybkich i wściekłych dała mi trochę do myślenia. No bo jeśli kręci się Rambo 8, Niezniszczalnych 5 czy Szklaną pułapkę 10,5 to może jednak takie filmy mają rację bytu i zawsze znajdzie się grupa osób, które z chęcią je obejrzą. Ja do tej grupy nie należę, ale czasem muszę się poświęcić i obejrzeć takie "arcydzieło". W przypadku Szybkich i wściekłych 6 nie było tak źle. Ale też nie było dobrze. Ja jestem gdzieś pośrodku i polecam ten film wielbicielom motoryzacji oraz wątpliwego uroku Michelle Rodriguez.


Tytuł: Polowanie na łowcę
Tytuł oryginalny: The Frozen Ground
Reżyser: Scott Walker
Występują: Nicolas Cage, Kevin Spacey
Kalendarz: 05.10.2013
Moja ocena: 4/10

Co można powiedzieć o filmie, który odtwarza prawdziwą historię seryjnego mordercy? Opowieść sama w sobie straszna, z serii tych, co nie dają spać po nocach.  A jeśli chodzi o film: Cage taki sam jak zwykle, czyli nijaki. Cusack chyba po roli w Pokusie specjalnie wybiera sobie role niebezpiecznych psychopatów i sprawdza się w nich świetnie. Vanessa Hudgens jakoś zniknęła w tych śniegach Alaski, przez co każda jej próba wybicia się była więcej, niż irytująca. Na pewno nie obejrzę Polowania na łowcę po raz drugi, bo jest to obraz niepokojący. Szczególnie dlatego, że ta historia wydarzyła się naprawdę.




Tytuł: Kolejny rok
Tytuł oryginalny: Another year
Reżyser: Mike Leigh
Występują: Jim Broadbent, Leslie Manville
Kalendarz: 05.10.2013
Moja ocena: 6/10

Kolejny rok to pochwała codzienności i przemijania. Główni bohaterowie to para starszych ludzi, którzy zajmują się działką, gotowaniem i cieszą się każdą chwilą. Odwiedza ich Mary, znajoma z pracy Gerri, która wprowadza chaos w ich spokojne życie. Świetna rola Lesley Manville, zagubionej, niepewnej siebie i trochę neurotycznej kobiety, która nie może pogodzić upływem czasu. Film przyjemnie się ogląda, jednak wielbiciele wartkiej akcji mogą się rozczarować.




Tytuł: Gorący towar
Tytuł oryginalny: The Heat
Reżyser: Paul Feig
Występują: Sandra Bullock, Melissa McCarthy
Kalendarz: 12.10.2013
Moja ocena: 5/10

Dwie całkowicie różne kobiety zmuszone do wspólnej pracy. Jedna to twarda policjantka z ulicy, druga to elegancka agentka FBI.
Razem tworzą mieszankę wybuchową, ale są też niesamowicie skuteczne. Duet McCarthy-Bullock wypada znakomicie. Jest śmiesznie, a przecież o to właśnie chodzi.








Tytuł: Jeździec znikąd
Tytuł oryginalny: The Lone Ranger
Reżyser: Gore Verbinski
Występują: Armie Hammer, Johnny Depp
Kalendarz: 12.10.2013
Moja ocena: 6/10

Za westernami nie przepadam, ale nie mogłam przegapić takiego widowiska jak Jeździec znikąd. Bawiłam się całkiem dobrze, bo fabularnie film jest dobrze pomyślany, a wartka akcja trzyma w napięciu do samego końca. Realia Dzikiego Zachodu zostały oddane z należytym realizmem. Jednak największym rozczarowaniem okazał się Johnny Depp, który wcielając się w rolę Tonto, parodiował Jacka Sparrowa.





Tytuł: Wałęsa. Człowiek z nadziei
Reżyser: Andrzej Wajda
Występują: Robert Więckiewicz, Agnieszka Grochowska
Kalendarz: 13.10.2013
Moja ocena: 6/10

Najnowszy film Wajdy mogę określić jednym słowem: poprawny. Scenariusz poprawny, zdjęcia poprawne. Jedynie nad tą poprawność wybijają się Więckiewicz i Grochowska tworząc wiarygodne, pełnowymiarowe postaci oraz ścieżka dźwiękowa oddająca klimat tamtych dni. Wałęsa daje o sobie szybko zapomnieć, co w moim przypadku znaczy to, że nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia.








Tytuł: Człowiek ze stali
Tytuł oryginalny: Man of Steel 
Reżyser: Zack Snyder 
Występują: Henry Cavill, Amy Adams 
Kalendarz: 19.10.2013
Moja ocena: 3/10

Gdyby nie przyjemna fizjonomia Henry'ego Cavilla, przerwałabym seans Człowieka ze stali już po kilku minutach. Niestety jego wcielenie Supermana w ogóle mnie nie przekonało. Jedyną rzeczą, która mnie zaciekawiła była geneza znaku, który widnieje na piersi superbohatera. Sporym zaskoczeniem był Russel Crowe, w roli ojca. Szkoda, że tak krótko był na ekranie.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...