Uwielbiam powieści Tolkiena. Mam już całkiem pokaźną kolekcję jego dzieł i prawdziwą przyjemność sprawia mi wyszukiwanie wydań, których jeszcze nie posiadam. Mam już jego książki po polsku i po angielsku, bo Tolkien w oryginale to coś nadzwyczajnego, ale przekonałam się, że jeszcze można mnie zaskoczyć w tej kwestii.
A mianowicie ostatnio natknęłam się w pewnym hipermarkecie na wydanie kieszonkowe "Niedokończonych opowieści". Cena oczywiście mnie urzekła, zresztą widać ją na zdjęciu. Ale najciekawsze w tym wszystkim jest to, że właśnie egzemplarz Unfinished tales nadal nie został przeze mnie przeczytany. Cały czas jest unfinished. Skończyłam II erę, ale za nic nie mogłam zacząć III.
I tak sobie pomyślałam wpatrując się w przepiękną ilustrację Johna Howe na okładce, że może przeczytam Niedokończone po polsku i potem wrócę do angielskiego wydania? Każde wytłumaczenie, żeby kupić książkę jest dobre.
No i oczywiście skusiłam się. Mam teraz te dwa egzemplarze i tylko czekam na dogodny moment aby zabrać się za polska wersję.
A Wy, które powieści Tolkiena lubicie najbardziej?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz