
I znowu nastał ten trudny okres... Każdą książkę, którą wezmę do ręki, odkładam z powrotem. Przeczytam 2 strony i odkładam z powrotem. Chyba zaczęło się od Krzesła do krępowania Harrison, za które w końcu się wzięłam po Nauczycielce muzyki. Pomyślałam, klimat podobny, no bo w końcu Chiny. Ale czytanie jej sprawia mi niemałą trudność.
A kiedy książka mnie nie zafascynuje od pierwszej strony, to zawsze staję przed dylematem: czy się pomęczyć i czytać dalej czy ją odłożyć i sięgnąć po następną. Sięgnęłam po Węzeł Leto. Trochę lepiej, ale też bez szału.
Co mnie niepokoi to fakt, że podjęłam się czytelniczego wyzwania, gdzie będę czytać własne książki. Ale kiedy patrzę na półkę czuję tylko przymus.
A książki, które chciałabym przeczytać? Krążą gdzieś po odległej galaktyce zwanej "mam pieniądze na wszystko i zakup kolejnych książek wcale nie będzie ekstrawagancją".
Czyli impas. Jak z niego wyjść?
Mam tak samo. Odlozylam przez to ostatnio dwie ksiazki, ktorych po prostu nie moglam zdzierzyc. Rzadko to robie. Ksiazka naprawde musi psuc mi nastroj, zebym ja odlozyla.
OdpowiedzUsuń