czwartek, 16 lutego 2012

Idy marcowe

Idy marcowe to starożytne rzymskie święto, gdzie wierni składali hołd Marsowi- bogowi wojny. Także czasie tych uroczystości miała miejsce jedna z największych zdrad w dziejach ludzkości, gdzie Brutus wystąpił przeciwko Cezarowi.
Co to wszystko ma wspólnego z najnowszym obrazem Georga Clooney’a, opowiadającym o kulisach wyborów prezydenckich w USA?
Podczas oglądania Id marcowych musimy się mocno skupić na tym, co się dzieje na ekranie. A dzieje się bardzo dużo. Mamy senatora, który stara się o fotel prezydencki, mamy członków jego sztabu wyborczego, którzy zrobią wszystko, aby ich deputowany pokonał swoich przeciwników. Jednym z pracowników sztabu senatora Morrisa (George Clooney) jest Stephen Meyers (Ryan Gosling), młody PR-owiec. Stephen jest idealistą, który rzucony w wir wydarzeń traci swoje podniosłe wyobrażenia o obecnej kampanii wyborczej, i o polityce w ogóle. Aby nie zostać z niczym, Stephen jak legendarny Brutus „podnosi rękę” na człowieka, którego szanował i cenił. W tle słyszymy, że lojalność, uczciwość i prawda są najważniejsze, ale Stephen skonfrontowany z cynicznym światem polityki już wie, że są to tylko puste slogany i obietnice. Jest mądrzejszy niż na początku, ale odarty ze złudzeń, bo świat polityki rządzi się swoimi prawami, a ten kto ich nie przestrzega, przegrywa.
Rolą Stephena Ryan Gosling na dobre otworzył sobie drzwi do kariery w Hollywood. Miejmy nadzieję, że pomimo cieni i blasków sławy do końca pozostanie aktorem, który umiejętnie dobiera repertuar i z ekranu kinowego rzuca czar na każdego. W tym filmie przyćmił nawet Georga Clooney’a.
Idy marcowe to dobrze zrobiony, trzymający w napięciu film z plejadą gwiazd, poruszający kontrowersyjną tematykę. Solidne kino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...