Przyznam się od razu. Nie czytałam książki Stiega Larssona i nie widziałam szwedzkiej wersji Dziewczyny z tatuażem. Cała seria Millennium jakoś mnie nie zainteresowała mimo, że każdy szanujący się czytelnik ma już takową na półce. Jednak film Davida Finchera skłonił mnie w końcu do zagłębienia się w temat i przekonania się na własnej skórze, jaki jest fenomen Dziewczyny z tatuażem.
Sam początek filmu okazał się dziełem samym w sobie. Komputerowa wizualizacja z udziałem głównych bohaterów cieszy oko i poniekąd zapowiada czego możemy się spodziewać w dalszej części filmu. A mamy tu do czynienia z efektownie zrobionym thrillerem z wątkiem kryminalnym, gdzie Mikael Blomkvist (Daniel Craig) niczym James Bond musi rozwikłać zagadkę pewnej rodziny i stawić czoła ponurym realiom. Pomaga mu w tym Lisbeth Salander (Rooney Mara), tytułowa „dziewczyna z tatuażem”, o mrocznej przeszłości i równie ponurej teraźniejszości. W pierwszej części filmu każde z nich prowadzi osobne śledztwo, ale każdy krok zbliża ich do siebie, by w końcu zacząć współpracę, która jest równie owocna, co wybuchowa.
Film pomimo swej długości ogląda się bardzo dobrze i z rosnącym zainteresowaniem. Fincher umiejętnie dawkuje napięcie, aby w finale odrzeć widza ze wszelkich wątpliwości. Nie można nazwać Dziewczyny z tatuażem filmem przewidywalnym, ale po 158-minutowym seansie w końcu stwierdzamy, że nie mógł się skończyć inaczej. Niektóre sceny na długo zapadają w pamięć, a muzyka frontmana Nine Inch Nails Trenta Reznora tylko podkręca atmosferę tajemnicy i grozy.
Lisbeth w wykonaniu Rooney Mary jest postacią fascynującą. Jej bezpośredniość i dzikość intrygują i nie zostawiają widza obojętnym. Nie jestem jednak pewna czy jest to rola warta Oscara. Ale o tym przekonamy się już w poniedziałek.
Fani twórczości Larssona na pewno mają jeszcze kilka uwag co do adaptacji oryginału, co do niewłaściwego ukazania bohaterów, bo przecież nie tak ich sobie wyobrażali i tym podobne. Dla mnie Dziewczyna z tatuażem to kolejny film sensacyjny spod ręki wybitnego twórcy Siedem i Podziemnego kręgu. I to mi wystarczy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz