Autor Kochanicy Francuza stworzył kolejne dzieło typowo
postmodernistyczne, z nie chronologiczną narracją, najczęściej w formie zeznań
uczestników wspomnianej wcześniej karawany. Czytamy także listy prawnika
prowadzącego śledztwo i z tych strzępków informacji budujemy opowieść. To Lord
Bartholomew zebrał grupę wędrowców, do której należą między innymi: wynajęta
prostytutka, głuchoniemy służący oraz aktor teatralny. Każdy z nich ma pewną
rolę do odegrania, za co Lord B. oczywiście sowicie płaci. Jednak pod koniec
wyprawy każdy z jej członków będzie bardzo żałował swego udziału w tym
przedsięwzięciu. Bohaterowie, tak jak czytelnik, nie wiedzą jaki plan ma Lord.
Każdy ma swój punkt widzenia, a każde zeznanie tworzy opowieść na nowo. W końcu
nie wiemy, kto ma rację i czyja historia jest tą właściwą.
Powieść Fowlesa, tak jak tytułowa „larwa” przeistacza się i
zmienia. Jej wielką zaletą są bohaterowie. Każda z tych postaci ma swoją
opowieść, a ich relacje budują fabułę i tworzą napięcie. Fowles przekrojowo
ukazał Anglię XVIII wieku, społeczeństwo pełne sprzeczności i hipokryzji. Pisarz
w bardzo błyskotliwy sposób komentuje i tłumaczy czytelnikowi XVIII wiek.
Książka wciąga i trzyma w napięciu. Niestety dla mnie za dużo
w niej religii i odniesień do wiary. Pod koniec miałam wrażenie, że to całe
skrupulatnie budowane napięcie opada z powodu bardzo słabego finału. Czytelnik
zgłębiając fabułę, ma nadzieję, że Larwa, z czasem rozwinie się w pięknego
motyla. Jednak zostaje z niej tylko na wpół rozwinięta poczwarka. A szkoda, bo
czytelnik musi się napracować, aby dotrwać do końca.
Moja ocena: 6/10
Tytuł: Larwa
Tytuł oryginalny: A Maggot
Autor: John Fowles
Ilość stron: 462
Wydawnictwo: Zysk i S-ka, Poznań 1997

Brzmi dość intrygująco, jednak odstrasza mnie wizja poczwarki, której nie starczyło siły, by zmienić się w motyla:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Faktycznie, trochę niefortunne porównanie :)
Usuń