The end of Mr. Y lub też Koniec pana Y w polskiej wersji to książka bardzo obszerna. Nie tylko wielkościowo, ale także merytorycznie. Czytelnik znajdzie tu wszystko: miłość, seks i śmierć, ale również podróże w czasie, czytanie w myślach i ogromną ilość wiedzy z zakresu fizyki kwantowej, homeoterapii czy religii. Teorie wielkich myślicieli przeplatają się z tak przyziemnymi przypadłościami, z którymi człowiek musi się borykać na co dzień jak głód, zimno, strach czy tęsknota.Z tym wszystkim właśnie boryka się główna bohaterka, Ariel, dziewczyna o niesamowitym umyśle, której wiedza o życiu i jego ciemnych stronach wykracza poza przeciętną. W pewnym momencie staje się posiadaczką bardzo rzadkiej i niebezpiecznej książki The end of Mr. Y Thomasa Lumas. Nad książką, krąży klątwa, której pierwszą ofiarą padł pewien znany Ariel wykładowca. Czy Ariel uniknie klątwy, znajdzie odpowiedzi na WSZYSTKIE pytania i odnajdzie szczęście? To trzeba po prostu przeczytać.
The end of Mr. Y pomimo swej długości, czyta się bardzo szybko i z rosnącym zainteresowaniem. Autorka trzyma nas w napięciu do ostatniej strony i tak jak Einstein w swojej teorii mówi, że wszystko jest względne. Czy naprawdę chcielibyśmy poznać myśli innych ludzi, ich wspomnienia i pragnienia? Czy, mając taką szansę, zmienilibyśmy bieg historii, wymazując z jej kart np. Hitlera? I czy będąc geniuszem możemy liczyć na szczęście, nie krzywdząc innych? Te i wiele innych pytań zadaje Scarlett Thomas, ale odpowiedzi musimy znaleźć już sami. Momentami myślałam o Cieniu wiatru Zafona, gdzie kolejna książka miała wielki wpływ na życie bohaterów. Na tym podobieństwa się kończą bo The end of Mr. Y jest wielkim traktatem filozoficznym, który daje do myślenia. Nie tylko o tym jak działa wszechświat.
Wielkie dzięki dla Zofii za udostępnienie swojego jedynego w swoim rodzaju egzemplarza The end of Mr. Y! :)
Moja ocena: 8/10
Tytuł: Koniec pana Y
Tytuł oryginalny: The end of Mr. Y
Autor: Scarlett Thomas
Ilość stron: 506
Wydawnictwo: Conongate Books Ltd., Edinburgh 2008
you're welcome! :)
OdpowiedzUsuńmam nadzieje, ze moja wersja nie jest cursed :)
...
pedze zobaczyc, czy czasami nie wyrwano strony z przepisem:))))
a wiesz, ze ja nawet chcialam sprobowac z ta mikstura?