Oczywiście na samym starcie dałam tej książce wyższą notę,
ponieważ napisał ją potomek Indian z plemienia Ojibwa. Jego prace o
wielokulturowości oraz folklorze rdzennych Amerykanów są wysoko cenione przez
krytyków, więc założyłam, że powieść spod jego pióra będzie równie dobra. I nie
myliłam się.
The Night Wanderer: A Native Gothic Novel to w wolnym
tłumaczeniu indiańska powieść gotycka. Głównym bohaterem jest wampir, który po
stuleciach tułaczki po świecie wraca do swojego rodzinnego kraju. Zatrzymuje
się w domu Hunterów, współczesnych Indian, którzy nie pamiętają już swojego
rdzennego języka, a jedyne co łączy ich z plemienną przeszłością to ziemia na
której mieszkają w rezerwacie oraz łapacze snów zawieszone na lusterkach
samochodów. Głową rodziny jest Keith Hunter, którego żona zostawiła, aby
poślubić białego mężczyznę. Keith całą swoją frustrację wyładowuje na
polowaniach, ale sprawy nie ułatwia mu dojrzewającą córkaTiffany, przechodząca
właśnie okres burzy i naporu. Trochę z boku pozostaje Granny Ruth, najstarsza
członkini rodu Hunterów, jedyna znająca język Anishinabe i pamiętająca dawne
czasy. Każdy z nich na swój sposób przeżyje spotkanie z dziwnym lokatorem,
który przedstawia się jako Pierre L’Errant (franc. wędrowiec, ang. wanderer).
Ale dla Tiffany to spotkanie zmieni wszystko.
Taylor pod pretekstem gotyckiej powieści dla młodzieży opisuje
ogólną sytuację Indian żyjących w rezerwacie oraz ich stosunki z „białymi”, które
nie należą do najlepszych. Keith nie może się pogodzić, że jego ukochana żona
wyszła za białego człowieka, a teraz córka spotyka się z białym chłopakiem.
Biali zazdroszczą Indianom, że mogą robić zakupy wolne od podatku, przez co
uważają ich za nierobów. Jednym słowem życie w rezerwacie nie jest proste.
Mieszane uczucia wzbudziło we mnie umieszczenie w powieści
postaci wampira. Teraz już ci krwiopijcy są wszędzie i nie chciałabym myśleć,
że autor wybrał takiego właśnie bohatera, aby dotrzeć do większej liczby
czytelników. Przecież teraz wampiry sprzedają się najlepiej. Ale Pierre L’
Errant to wampir-indianin. Zabójcze połączenie. Taylora ratuje to, że w
mitologii indiańskiej faktycznie pojawiają się stwory zwane wendigo, które żywią się krwią innych, a
ich głód nigdy nie może zostać zaspokojony. Postać Pierre’a łączy w sobie
indiańskie legendy i ich bardziej europejskie wyobrażenia. Takie rozwiązanie
mogę zaakceptować.
To, co urzekło mnie najbardziej w książce Taylor'a to magia
indiańskiej przeszłości. Język Anishinabe, który Granny Ruth słyszy już tylko w snach, korzeń weekah jako lekarstwo na ból gardła, groty strzał znalezione nad jeziorem,
gdzie niegdyś mieściła się rodzinna wioska Pierre’a. To wszystko Tiffany miała
do tej pory na wyciągnięcie ręki, ale to Pierre nauczy ją, jak to docenić.
Z każdej ze stron The Night Wanderer wylewa się
melancholia- tęsknota za lepszą przeszłością, pogarda dla teraźniejszości i
niepewność jutra. To książka jest zarazem smutna, ale też pełna nadziei. Dla
młodzieży i dla dorosłych. Pierwsza indiańska powieść gotycka.
Gorąco polecam!
Tytuł oryginalny: The Night Wanderer
Autor: Drew Hayden Taylor
Ilość stron: 228
Wydawnictwo: Annick Press, 2007

Dziękuję za odwiedziny. ;) Muszę przyznać, że dzięki Tobie dowiedziałam się o istnieniu takiego filmu jak Into the Wild i jestem Ci za to ogromnie wdzięczna. Czuję, że jeszcze nie raz po niego sięgnę.
OdpowiedzUsuńOczywiście z niecierpliwością, czekam na recenzję biografii Eugeniusza Bodo... Ja jestem już po.
"Into the Wild" to niesamowity film i cieszę się, że dowiedziałaś się o nim właśnie z mojego bloga :)
UsuńPrzepraszam za ten usunięty komentarz, ale po tylu latach wzięłam się za blogowanie, że cały czas wydaje mi się to czarną magią.
OdpowiedzUsuń