„Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu. Gdy staniesz na
drodze, nigdy nie wiadomo dokąd cię drogi poniosą.” Jak to mawiał stary Blibo
Baggins. A on wiedział, co mówi. Kiedy jego siostrzeniec Frodo przyłączył się
do Drużyny Pierścienia, Bilbo niedawno obchodził 111 urodziny. Nikt już nie
pamiętał o tym, że 60 lat wcześniej to Bilbo u boku Gandalfa wyruszył na swoją pierwszą,
pełną niebezpieczeństw wyprawę. A wszystko zaczęło się od tajemniczego znaku na
jego drzwiach oraz bandy krasnoludów. Hobbit. Niezwykła podróż opowiada o ich
wspólnej ekspedycji w celu odzyskania Ereboru, dawnego krasno ludzkiego królestwa.
Hobbit to
wielkoformatowe, widowiskowe dzieło. Scenografia, kostiumy, charakteryzacja-
wszystko na najwyższym poziomie. Tylko chwileczkę. Ja to już chyba gdzieś
widziałam… Tak samo jest ze ścieżką dźwiękową żywcem wyjętą z Władcy.
Najnowszy film Jacksona nie wnosi nic nowego do kolejnej historii o Śródziemiu.
Widz ma wrażenie, że ogląda jakiś prequel, który ma nas wprowadzić w świat
stworzony przez Tolkiena. Hobbit może być swoistym preludium, bo opowiada o
wcześniejszych wydarzeniach, ale pamiętajmy, że jednak cały czas mamy do
czynienia z odrębną historią, która dopiero w późniejszym czasie odbije się
echem we Władcy. Brakowało mi w nim takiej świeżości, oryginalności, pewnej
dozy indywidualizmu.
Osobą, która wniosła coś nowego do tej historii jest Martin
Freeman, który stworzył Bilba idealnego. Prawdziwego hobbita z krwi i kości ze
wszystkimi zaletami i wadami tej rasy. A jeżeli już mówimy o rasach, to jest
taka jedna, która z pewnością wiedzie prym w Hobbicie. Krasnoludy. Każdy z
nich jest inny, nie tylko pod względem zachowania, ale także wyglądu.
Charakteryzatorzy dopilnowali, aby każdy krasnolud był rozpoznawalny. Mamy
czarnowłosego, dumnego Thorina, Bombura- grubszego jegomościa z rudą brodą splecioną
na brzuchu, a dla damskiej części publiczności jest Kili i Fili. Krasnoludów
jeszcze zostało dziewięciu, a wszyscy wnoszą do tej historii dużo humoru.
Niezaprzeczalną zaletą Hobbita jest to, że jest zabawny, wolny od swoistego
patetyzmu obecnego we Władcy.
Hobbit. Niezwykła podróż pomimo kilku mankamentów jest
według mnie filmem udanym. Jest w nim przygoda, napięcie, humor i barwni
bohaterowie. Czasem tyle wystarczy, aby wyjść z kina usatysfakcjonowanym. Nie mogę
winić Jacksona za to, że nie stworzył drugiego Władcy, bo to byłoby niemożliwe.
Z niecierpliwością czekam na kolejne części.
Tytuł: Hobbit. Niezwykła podróż
Tytuł oryginalny: Hobbit. An Unexpected Journey
Reżyseria: Peter Jackson
Występują: Martin Freeman, Ian McKellen, Richard Armitage
Czas trwania: 2:49
Premiera polska: 25.12.2012
Kalendarz: 18.01.2013

oglądałam, podobało mi się, aczkolwiek wersja 3D nie jest do końca przemyślana (momentami musiałam zdejmować okulary)
OdpowiedzUsuńJa nie mam żadnych zastrzeżeń do wersji 3D. Co było nie tak, że musiałaś ściągać okulary?
UsuńWidziałam "Hobbita" i ogólnie jestem bardzo zadowolona. Podobała mi się szczególnie spora doza humoru, bo właściwie nie spodziewałam się jej zupełnie, więc była to dla mnie swego rodzaju niespodzianka.
OdpowiedzUsuńZ minusów - odczuwałam pewien dyskomfort, ponieważ sporo akcji miało miejsce gdzieś na wysokości, a ja mam potworny lęk wysokości. 3D jeszcze ten lęk mi spotęgował. Ale to nie jest absolutnie wina filmu, tylko wyłącznie moja :)
Mnie również film się podobał, szczególnie ze względu na sporą dawkę humoru:) Rozpoczynam właśnie książkę "Hobbici. Liczne wcielenia...", aby dowiedzieć się czegoś więcej:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)