Jesse Bullington podjął się niemałego wyzwania. W swojej
najnowszej książce autor postanowił oddać realia średniowiecznej Europy pełnej
czarów, heretyków, niesamowitych bestii oraz ludzkich wyrzutków. Wszystko to wplótł
w opowieść o braciach Grossbart, Manfredzie i Heglu, postaciach, które pół
wieku temu pojawiły się na stronicach pewnego niemieckiego manuskryptu. Muszę
przyznać, że starania pisarza nie poszły na marne.
Bracia Grossbart trudnią się okradaniem grobów, tak jak ich
ojciec i dziad przed nimi. Decydują się na wyprawę do „Giptu”, gdzie grobowce
są tak okazałe, że bliźniacy na pewno dorobią się fortuny. Według braci to, co
robią nie jest ani nikczemne, ani haniebne. Wręcz przeciwnie. Uważają, że są wybrańcami
Najświętszej Panienki i wszystko robią po to, by chwalić jej imię. Ich pokrętne
poczucie honoru oraz sprawiedliwości niejednego czytelnika wprawi w
zakłopotanie, a ich przygody pełne obrzydliwych i strasznych sytuacji mogą tych
wrażliwszych zrazić do dalszej lektury. Jednak myślę, że warto podjąć wyzwanie rzucone przez autora i dać się porwać w wir ich niespotykanych przygód.
Smutna historia braci Grossbart przywołała mi na myśl
powieść szkatułkową. Każda osoba, którą Manfred i Hegel spotykają na swojej
drodze dzieli się z nimi swoją historią. Czy jest to czarownica, ksiądz lub
kapitan, ich opowieści są wyjaśnieniem obecnej sytuacji bohaterów i
usprawiedliwieniem ich czynów. Nie wspominając już o tym, że każda z opowieści
jest jeszcze bardziej niesamowita od drugiej. Bullington także w sferze
językowej ujął średniowiecznego ducha. Duże brawa należą się tłumaczce
Małgorzacie Strzelec, która potrafiła w odpowiednie słowa ubrać filozoficzne
wywody braci oraz oddać ich ponure poczucie humoru.
Do czasu kiedy bracia poznali kapitana Barousse, powieść
czytało mi się przyjemnie, jak mroczną średniowieczna baśń, gdzie czarownice i
demony zaburzają spokój mieszkańców małych wiosek, a grupa Przydrożnych Papieży
napada na wędrowców. Później historia przybrała wyraz awanturniczej powieści
przygodowej, co może nie koniecznie jest jej wadą, ale niestety nie współgra z
resztą powieści.
Smutna historia braci Grossbart to książka, którą mogę bez
wahania polecić tym czytelnikom, którzy nie boją się tego typu historii. Pod
względem tematyki i języka była to dla mnie swego rodzaju nowość. Jednak pochłonęłam
ją jednym tchem, bawiąc się przy tym wyśmienicie.
Moja ocena: 7/10
Tytuł: Smutna historia braci Grossbart
Tytuł
oryginalny: Sad Tale of the Brothers Grossbart
Autor: Jesse Bullington
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Mag, Warszawa 2012
Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!


"Smutna historia braci Grossbart" to jedna z najlepszych książek, jakie ostatnio czytałam :)
OdpowiedzUsuńNiesamowita!