Wbrew różnym opiniom, szczególnie niektórych polskich widzów, uważam, że kino polskie to nie tylko głupiutkie komedie i kino sensacyjne. Wydaje mi się, że rodzima kinematografia ma wiele do zaoferowania, trzeba tylko sięgnąć dalej, niż po popularne kinowe hity.
Moja listę rozpoczyna:
1. Wszystko co kocham
reż. Jacek Borcuch
rok produkcji: 2009
Film bardzo mi się podobał, bo na tle wydarzeń historycznych pokazywał codzienne życie młodych ludzi w Polsce stanu wojennego. Podczas oglądania zastanawiałam się, co w tym czasie robili moi rodzice, co czuli, jakie mieli marzenia i plany. Wszystko co kocham utwierdził mnie w przekonaniu, że nieważne w jakich czasach żyjemy, bo to od nas zależy jak te czasy będą wyglądać.
2. Pitbull
reż. Patryk Vega
rok produkcji: 2005
Pitbull był dla mnie pewnego rodzaju objawieniem. Producenci nie zaangażowali Bogusia L., Olafa L. czy Marka K. Bo w końcu nie były to Psy, ani takie typowe polskie kino sensacyjne. Vega osiągnął szczyty filmowego realizmu: zdjęcia w surowych, przygaszonych barwach czy oryginalny język warszawskiego światka przestępczego (zwroty takie jak „puknij rolkę” czy „strzelić z ucha” po tym filmie niewątpliwie stały się kultowymi). Dodać trzeba jeszcze wyśmienitą grę aktorów, którzy swoimi rolami trochę widzów zaskoczyli: Grabowski z pewnością nie jest „Kiepski”, a ten miły chłopak Dorociński nie jest typem amerykańskiego stróża prawa. I ten jego biało-czerwony dres i ukruszony ząb. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia :)
3. Sztuczki
reż. Andrzej Jakimowski
rok produkcji: 2007
4. Brunet wieczorową porą
reż. Stanisław Bareja
rok produkcji: 1976
Film z dzieciństwa. Bardzo śmieszny,a czasami nawet straszny. Bareja w najlepszym wydaniu.
reż. Marek Koterski
rok produkcji: 2002
Kiedy pierwszy raz obejrzałam ten film w kinie byłam oburzona i zniesmaczona. Żarty mnie nie śmieszyły i w ogóle wydawał mi się jakiś taki dziwny. Po latach do niego wróciłam i spojrzałam z całkiem innej perspektywy. Teraz uważam, że jest to jeden z klasyków, a sceny i dialogi przeszły już do historii. Nie mówiąc o tym, że to Dzień świra najbardziej trafnie, acz z humorem pokazuje nasze polskie "piekiełko".
reż. Anna Kazejak
rok produkcji: 2010
Film jak najbardziej na czasie z powodu trwającego EURO 2012. Film o bardzo męskim sporcie stworzony przez kobietę, która bardzo umiejętnie pokazała środowisko kibiców pewnej drużyny. Do tego wszystkiego świetny duet Małaszyński-Rogucki. Polecam nie tylko fanom piłki nożnej.
7. Nie lubię poniedziałku
reż. Tadeusz Chmielewski
rok produkcji: 1971
Klasyk, klasyk, klasyk...
reż. Maciej Wojtyszko
rok produkcji: 2007
Kolejny faworyt, bo to w końcu film z Dorocińskim. Bardzo mądra i wzruszająca historia gangstera i młodej dziewczyny, którzy poznają się w szpitalu psychiatrycznym. Miłość pomimo różnic i na przekór innym.
9. Rękopis znaleziony w Saragossie
reż. Wojciech Jerzy Has
rok produkcji: 1964
Film, do którego mam wielki sentyment. Tajemniczy, poetycki, na granicy jawy i snu. Ukłony dla mistrza Hasa. Recenzja tutaj
10. Kobieta samotna
reż. Agnieszka Holland
rok produkcji: 1981
Dla tych, którzy chcieliby zobaczyć Lindę w innym wcieleniu.
Bardzo smutna historia pani listonosz, która próbuje przetrwać ciężkie czasy. Kino moralnego niepokoju.
Ograniczenie się do 10 filmów to duże wyzwanie. Moja lista jest bardzo subiektywna, wybrałam filmy, które darzę sentymentem, które wywarły na mnie wrażenie lub po prostu kojarzą mi się z dzieciństwem. Kiedyś pani Małgorzata Hendrykowska powiedziała, że taką listę trzeba co kilka lat odnawiać, bo za jakiś czas może się całkowicie zmienić. Tak wygląda moja lista na chwilę obecną. Z pewnością jeszcze do niej wrócę.











"Rękopis znaleziony w Saragossie" przypadł mi do gustu tylko do pewnego stopnia, ale bardzo lubię Cybulskiego i inne produkcje, w których występował :)
OdpowiedzUsuń