Od zarania dziejów gatunek ludzki interesowało wszystko, co
tajemnicze i magiczne. Jeżeli nie można było wyjaśnić jakiegoś zjawiska, ludzie
od razu tłumaczyli to działaniem sił nadprzyrodzonych. Osoby trudniące się
przyrządzaniem miłosnych eliksirów czy przepowiadaniem przeszłości nosiły miano
wiedźmy, czarownika czy w końcu maga. Z ich rad korzystały całe plemiona czy
wioski, a nawet wodzowie i królowie. Jednak w pewnym okresie ta „profesja”
przestała cieszyć się należytym szacunkiem, a zwieńczeniem tej zmiany były
liczne prześladowania, tortury oraz płonące stosy. Ale magii nie da się tak
łatwo wykorzenić, ani o niej zapomnieć. A żaden kraj bardziej nie potrzebuje
magii, niż Anglia podczas wojny z Napoleonem.
Dowódcom brakło już pomysłu na pokonanie francuskiej armii,
więc rząd postanowił zaangażować do pomocy wielkiego angielskiego maga, Gilberta Norrella.
Po kilku niezwykle udanych magicznych przedsięwzięciach pan Norrell mógł
decydować o wszystkich działaniach z użyciem magii. Udowodniwszy swoją wyższość
na innymi magami stworzył swego rodzaju monopol na praktykowanie rzucania
zaklęć. Norrell jako rozsądny i zapobiegawczy jegomość od zawsze uważał, że
magia teoretyczna ma przewagę na magią praktyczną, że magię należy studiować, a
nie praktykować. Kierując się czysto egoistycznymi pobudkami wykupywał
wszystkie dostępne magiczne księgi, tworząc w Hurtfew swoistą bibliotekę, do
której żaden inny mag nie mógł mieć dostępu. Pan Norrell pragnął zatrzymać magię
tylko dla siebie. Dopóki na jego drodze nie pojawił się młodszy mag, Jonathan
Strange.
Porywczy i głodny wiedzy Strange w końcu został uczniem
Norrella i jak to zwykle bywa w takim układzie, uczeń przerósł mistrza. Razem
osiągnęli wiele, ale to decyzja o zaprzestaniu wspólnej działalności jeszcze
bardziej skomplikowała sytuację magiczną w Anglii. Utworzyły się stronnictwa
strandżystów i norelitów. Ci pierwsi wierzyli, że magia pochodzi od
legendarnego Króla Kruków, Johna Uskglass’a. Norelici natomiast robili
wszystko, aby te teorie obalić. Dwa wrogie obozy zaczęły uprzykrzać sobie
życie, a wszystkiemu przyglądał się pewien niegodziwy elf „o włosach jak puch
ostu”, czekając tylko na potknięcie któregoś z magów. Czy pomimo dzielących ich
różnic Jonathan Strange i pan Norrell znaleźli sposób, aby się porozumieć i przywrócić
porządek?
Nie powinno nikogo dziwić, że oprócz dwóch głównych
bohaterów epicka powieść Clarke pełna jest rozmaitych postaci drugiego planu.
Mamy Stephena Black’a, służącego sir Waltera Pole’a, rozdartego pomiędzy swoim
pochodzeniem, a problematyczną pomocą dżentelmena „o włosach jak puch ostu”.
Jest też Vinculus, szalony prorok, a do tego złodziej i obdartus. Drawlight i
Lascalles- chciwi i egoistyczni „pomocnicy” Norrella. Moim osobistym faworytem
jest Childermass, opanowany, dystyngowany, mag-samouk o tajemniczej, mrocznej
przeszłości.
Na szczególną uwagę zasługują także postaci kobiece, które
bezpośrednio na sobie odczuły działaniem magii. Zaklęcie rzucone przez Norrella
na Lady Pole miało być dla niej wybawieniem, okazało się być jednak czymś
znacznie gorszym- więzieniem bez szans na ucieczkę. Druga ofiarą magii została
Arabella, żona Strange’a, zaniedbywana przez wiecznie zajętego czarami męża.
Postaci tych kobiet są niezwykle ważne dla powieści, gdyż nadają akcji
odpowiedni kierunek.
Fabuła toczy się nieśpiesznie, dzięki czemu czytelnik może w
pełni delektować się stylem pani Clarke. Mnogość przypisów czasem zbija z
tropu, ale nadaje powieści aurę autentyczności. Czytelnik powoli zatraca się w
niesamowitym, ale też mrocznym świecie angielskiej magii. Clarke czasem
przeraża, czasem bawi do łez, ale przede wszystkim przywołuje świat już dawno
zapomniany. Każdy, kto chciałby go odwiedzić powinien sięgnąć po Jonathana
Strange’a i pana Norrella.
Źródło zdjęcia: http://rousedtomediocrity.com/?tag=jonathan-strange-mr-norrell
Moja ocena: 8/10
Tytuł: Jonathan Strange i pan Norrell
Tytuł
oryginalny: Jonathan Strange and Mr. Norrell
Autor: Susanna Clarke
Ilość stron: 780
Wydawnictwo: MAG, 2013
Za książkę serdecznie dziękuje Wydawnictwu MAG!



Wczoraj byłem w bibliotece i zastanawiałem się nad jej wypożyczeniem. W końcu zrezygnowałem, ale widzę, że niesłusznia :(
OdpowiedzUsuńJeszcze nic straconego :)
UsuńJa się ostatnio lubuję w takich klimatach i książkę pod wpływem pozytywnych recenzji pożyczyłam i będę czytać w najbliższym czasie:)
OdpowiedzUsuńMam w planach :)
OdpowiedzUsuń